Od kilkunastu lat budują okręt podwodny S-80. Jest dwa razy droższy niż planowano. Nie zmieści się też w porcie

S-80 Navantia

Cztery okręty podwodne S-80 Plus budowane przez państwową hiszpańską stocznię Navantia miały być dumą tamtejszej marynarki wojennej. Teraz okazuje się, że to jeden z najgorzej prowadzonych projektów zbrojeniowych na świecie.

Z początkiem wieku załamała się współpraca hiszpańsko-francuska przy projekcie okrętu podwodnego Scorpène. Hiszpanie stwierdzili, że samodzielnie poradzą sobie z budową nowych okrętów – dokończą rozpoczęte prace projektowe i zbudują nowe jednostki w państwowej stoczni Navantia. Umowę podpisano w 2004 roku.

Planowano, że pierwsza z jednostek S-80, jak je początkowo nazwano, wejdzie do służby w 2015 roku, a wszystkie będą kosztowały, łącznie z kosztami projektowania, około 1,75 mld euro.

Teraz zakłada się, że pierwszy okręt ruszy w rejs z załogą w 2022 roku, a wartość całego programu sięgnie 3,9 mld euro. Hiszpanie zapłacą więc za swoje okręty mniej więcej dwa razy więcej niż planowano i dwa razy tyle, ile kosztują podobne na świecie – np. niemieckie typu 214.

Elektryczna łódź Jaguara pobiła rekord świata. Ale do najszybszych łodzi z silnikami spalinowymi jeszcze jej sporo brakuje

Poważny błąd konstrukcyjny. S-80 trzeba było wydłużyć

Pierwszy poważny problem pojawił się w 2013 roku. Okazało się, że budowane okręty są za ciężkie i po zanurzeniu mogłyby się już nie wynurzyć…

Hiszpański rząd zatrudnił więc amerykańską firmę Electric Boat, która za 14 mln euro potwierdziła, że okręty będą miały zbyt małą pływalność i że trzeba zwiększyć ich wyporność, najlepiej wydłużając je o 10 metrów.

Błąd więc skorygowano, co okazało się bardzo kosztowne – poprawki musiały być wprowadzone we wszystkich okrętach znajdujących się na różnym etapie budowy.

To nie koniec – niedawno okazało się, że ta zmiana wymaga również przebudowy miejsca przycumowania S-80 w bazie Marynarki Hiszpańskiej w Kartagenie. Teraz mieszczą się tam okręty nie dłuższe niż mające 78 metrów. A S-80 Plus, jak nazwano budowane jednostki po wydłużeniu, mają 81 metrów. To rodzi dodatkowe koszty.

U.S. Space Force – Amerykańskie Siły Kosmiczne. To nie żart. Trump chce, by powstał nowy rodzaj sił zbrojnych do walki w kosmosie

Kłopoty z napędem AIP

I możliwe, że będą kolejne wydatki. S-80 Plus miały być wyposażone w napęd AIP, a więc taki którego działanie nie jest uzależnione od dostępu do powietrza atmosferycznego z zewnątrz okrętu. To miało pozwolić S-80 na przebywanie pod wodą nieprzerwanie nawet przez dwa tygodnie – rzecz jeszcze niedawno możliwa tylko dla okrętów podwodnych z napędem jądrowym.

Niestety instalacja tego rodzaju napędu w S-80 Plus może dodatkowo opóźnić budowę jednostek. Wymaga on jeszcze dodatkowych prac. Aby uniknąć opóźnienia zdecydowano więc, że AIP pojawi się dopiero w trzeciej budowanej jednostce. Pierwsze dwa S-80 będą miały klasyczny napęd elektryczno-dieslowski, do którego napęd AIP zostanie dodany gdzieś w przyszłości.

Hiszpańskie media spekulują, że możliwe fiasko instalacji AIP w nowych okrętach podwodnych będzie największą porażką całego projektu. To właśnie ten ultranowoczesny system napędowy miał przede wszystkim decydować o przewadze S-80 Plus.

Foto: Navantia.

Czytaj więcej: Za chwilę zadebiutuje topowy tablet Koreańczyków – Samsung Galaxy Tab S4. Raczej nie wbije nas w fotel.
Czytaj więcej: Xiaomi Mi Max 3. Smarfton z ekranem prawie jak w tablecie i w całkiem przyjemnej cenie.

Podziel się artykułem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*