Wakacyjny kabel do ładowania. Chroni przed hakerami z publicznych ładowarek

kabel OSOM

Amerykańska spółka OSOM proponuje nam kabel USB-C do ładowania, z którego bezpiecznie można korzystać z publicznych ładowarek. Blokuje szkodliwy transfer danych.

Co najmniej od kilku kwartałów obecny jest w mediach technologicznych wątek instalacji na smarftonie szkodliwego oprogramowania w trakcie korzystania z publicznych ładowarek – np. na dworcach, lotniskach i w hotelach. Teoretycznie jest to możliwe, jeżeli cyberprzestępcy wcześniej włamali się do nich. Przed takim scenariuszem ostrzegało np. z początkiem roku amerykańskie FBI.

Spółka OSOM wprowadza więc na rynek kabel USB-C, który blokuje wszelki transfer danych z publicznych ładowarek do naszego telefonu. Nie robi tego przy tym cały czas. Transfer danych, a więc i zagrożenie ze strony cyberprzestępców, spada do zera pod warunkiem, że naciśniemy niewielki guzik umieszczony na jednej z wtyczek kabla.

Jeżeli tego nie zrobimy, będziemy mogli nie tylko ładować telefon, ale również przesyłać do niego i z niego dowolnego dane – co czasem też oczywiście jest konieczne, np. w sytuacji, gdy podłączamy smartfon do zaufanego źródła, w tym naszego komputera w celu skopiowania zdjęć.

Nowy kabel OSOM jest zgodny ze standardami szybkiego ładowania – możemy ładować telefon z maksymalną mocą 60 W (20V, 3A) – oraz normą USB 2.0. To drugie pozwala na transfer danych, kiedy tego chcemy, z prędkością do 480 Mbps.

Na wtyczce kabla umieszczono ponadto niewielką diodę. Mruga, kiedy jakiekolwiek dane są przesyłane.

Kabel nie jest idealny. Ma dwie wady. Po pierwsze jest drogi – OSOM wycenia go na 30 dol. Po drugie ma dwie wtyczki USB-C. Trochę słabo, biorąc pod uwagę, że większość publicznych  ładowarek ma „duże” gniazdka USB-A. Trzeba więc do niego dokupić przejściówkę za kilka złotych…

W sumie jednak pomysł jest niebanalny i można być pewnym, że wkrótce pojawią się konkurencyjne rozwiązania.

FOTO: OSOM.

Podziel się artykułem