pamięć RAM w komputerze

Zapomnij o taniej pamięci i dyskach. Już nie tylko przez AI, ale i roboty

Jeżeli liczyliście na to, że pamięci RAM i dyski SSD wkrótce wyraźnie potanieją, najnowsze prognozy Microna nie przynoszą dobrych wiadomości. Boom na sztuczną inteligencję już mocno zwiększył zapotrzebowanie na pamięci, ale producenci półprzewodników widzą na horyzoncie kolejnego ogromnego konsumenta. Są nim humanoidalne roboty.

I właśnie dlatego problem z dostępnością pamięci może okazać się znacznie bardziej długotrwały, niż początkowo zakładano.

AI już wywindowała popyt na pamięć

Obecny kryzys na rynku pamięci jest w dużej mierze efektem gwałtownego rozwoju infrastruktury AI. Centra danych potrzebują ogromnych ilości DRAM oraz pamięci HBM, wykorzystywanych przez najbardziej zaawansowane akceleratory AI. Rosnący popyt sprawił, że producenci pamięci mogą sprzedawać swoje układy z wysokimi marżami, a dostępna moc produkcyjna jest mocno obciążona.

Micron, jeden z największych producentów pamięci na świecie, spodziewa się, że sytuacja wcale szybko się nie poprawi. Firma prognozuje, że warunki popytu i podaży na rynku DRAM i NAND będą w 2027 i 2028 roku jeszcze bardziej napięte niż w 2026 roku. Jednocześnie Micron przyznaje, że nawet zwiększanie mocy produkcyjnych nie daje obecnie jasnej odpowiedzi na pytanie, kiedy rynek powróci do równowagi.

Dla zwykłego użytkownika może to oznaczać bardzo konkretną konsekwencję: na szybki powrót do czasów, w których duży zestaw pamięci RAM można było kupić za niewielkie pieniądze, niekoniecznie powinniśmy liczyć.

Teraz do gry wchodzą humanoidalne roboty

Problem polega na tym, że sztuczna inteligencja zaczyna wychodzić poza serwerownie.

Micron coraz mocniej mówi o tak zwanej physical AI, czyli sztucznej inteligencji działającej w świecie fizycznym. Chodzi między innymi o autonomiczne samochody, roboty przemysłowe i humanoidalne maszyny, które muszą na bieżąco analizować obraz z kamer i innych czujników, rozumieć otoczenie, podejmować decyzje i sterować własnym ruchem.

A wszystko to wymaga pamięci.

Według Microna humanoidalny robot może potrzebować co najmniej około 200 GB pamięci DRAM oraz kilku terabajtów pamięci masowej. To ogromna ilość jak na pojedyncze urządzenie. Dla porównania, firma wskazuje na podobne zapotrzebowanie występujące w zaawansowanych samochodach autonomicznych poziomu L4 i wyższego.

Co więcej, Micron twierdzi, że humanoidalne roboty mogą mieć około dziesięciokrotnie większą zawartość pamięci niż przeciętny samochód wyposażony w systemy autonomiczne L2+. Firma spodziewa się, że robotyka stanie się jednym z ważniejszych źródeł wzrostu popytu na pamięci w drugiej części tej dekady.

Jeden robot może potrzebować więcej pamięci niż cały komputer

Wyobraźmy sobie więc fabrykę, w której zamiast kilku robotów pracuje kilka tysięcy humanoidalnych maszyn.

Jeżeli każda z nich potrzebowałaby około 200 GB DRAM, już 1000 robotów oznaczałoby około 200 TB pamięci DRAM. Przy 10 tys. maszyn mówimy o około 2 PB.

A to dopiero pamięć operacyjna. Do tego dochodzą jeszcze dyski i pamięć flash potrzebne do przechowywania modeli, danych, logów, map otoczenia czy innych informacji wykorzystywanych przez systemy sztucznej inteligencji. Micron mówi w tym kontekście o kilku terabajtach pamięci masowej na jednego humanoidalnego robota.

Oczywiście są to prognozy dotyczące przyszłych konstrukcji, a nie wymagania każdego obecnego robota. Nie oznacza to więc, że każda maszyna znajdująca się dziś w laboratorium rzeczywiście ma 200 GB RAM.

Skala potencjalnego rynku robi jednak wrażenie.

Co jeśli boom na AI się skończy?

To właśnie tutaj pojawia się najważniejszy element prognozy Microna.

Obecne ceny pamięci są mocno związane z ogromnymi inwestycjami w centra danych i infrastrukturę AI. Można więc założyć, że ewentualne załamanie inwestycji w AI mogłoby ograniczyć popyt na pamięci i w konsekwencji poprawić sytuację konsumentów.

Micron zwraca jednak uwagę, że w takim scenariuszu pojawiłby się kolejny rynek.

Roboty mogą częściowo przejąć rolę centrów danych jako potężny odbiorca pamięci.

Firma już wcześniej określała rozwój robotyki jako potencjalny wieloletni motor wzrostu całego rynku pamięci. W jednej ze swoich prezentacji Micron określił humanoidalne roboty jako kategorię, która może rozpocząć „wielodekadowy” cykl wzrostu zapotrzebowania na pamięć.

To oznacza, że problem może nie być przejściowy.

Producenci pamięci mają przed sobą ogromny rynek

Micron nie jest zresztą jedyną firmą, która spodziewa się bardzo szybkiego rozwoju humanoidalnych robotów. Według przywoływanych przez TechSpot szacunków Morgan Stanley globalny rynek humanoidów mógłby do 2050 roku osiągnąć nawet 930 mln urządzeń i około 5 bln dolarów rocznej wartości. Prognozy dotyczące znacznie bliższego 2030 roku są oczywiście dużo bardziej ostrożne i wahają się od około 250 tys. do 1,2 mln produkowanych robotów rocznie.

Nawet dolna część tych prognoz oznacza jednak zupełnie nową kategorię urządzeń, która może pochłaniać ogromne ilości pamięci.

Dlatego problem rynku RAM może wyglądać dziś zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Kiedyś wzrost zapotrzebowania na pamięć napędzały przede wszystkim komputery i smartfony. Później coraz większe znaczenie zyskały serwery i centra danych. Teraz do tego równania dochodzą samochody autonomiczne, urządzenia wykorzystujące AI oraz roboty.

I właśnie dlatego na tani RAM możemy jeszcze trochę poczekać.

Co więcej, nawet gdyby obecna gorączka związana z budową centrów danych AI osłabła, nie oznacza to automatycznie końca presji na rynek pamięci. Kolejna fala popytu może bowiem nadejść z fabryk, magazynów, samochodów i domów, do których będą trafiały coraz bardziej zaawansowane roboty.

Źródła

Foto: DepositPhotos.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.