xiaomi 17 ultra leica edition

Xiaomi 17 Ultra Leica Edition: smartfon, który chce zastąpić profesjonalny aparat

Xiaomi oficjalnie zaprezentowało nowego fotograficznego potwora – Xiaomi 17 Ultra Leica Edition. To jeden z najbardziej zaawansowanych smartfonów fotograficznych na rynku, który wyróżnia się nie tylko topową specyfikacją, ale także mechanicznym pierścieniem zoomu, znanym dotąd głównie z klasycznych aparatów.

Nowy flagowiec Xiaomi celuje bezpośrednio w użytkowników, dla których mobilna fotografia jest absolutnym priorytetem.

Fizyczny pierścień zoomu – przełom w mobilnej fotografii

Najciekawszym elementem Xiaomi 17 Ultra Leica Edition jest manualny pierścień zoomu, umieszczony wokół modułu aparatu. Jego obrót automatycznie uruchamia aplikację aparatu, eliminując konieczność dotykania ekranu.

Xiaomi chwali się, że mechanizm potrafi wykrywać ruchy o precyzji nawet 0,03 mm. Co więcej, pierścień można przeprogramować. Może on służyć nie tylko do zoomu, ale również do ręcznej regulacji ostrości, kompensacji ekspozycji lub płynnego sterowania innymi funkcjami manualnymi.

Bez dwóch zdań, to rozwiązanie, które wyraźnie nawiązuje do świata profesjonalnych aparatów Leica.

Aparaty: 1-calowy sensor i 200 MP teleobiektyw

Pod względem fotograficznym Xiaomi 17 Ultra Leica Edition nie bierze jeńców. Na pokładzie znalazły się:

  • 50 MP aparat główny z 1-calowym sensorem i jasną przysłoną f/1.67,
  • 200 MP peryskopowy teleobiektyw (sensor 1/1.4”),
  • 50 MP ultraszeroki kąt,
  • 50 MP aparat do selfie.

To zestaw, który bez wątpienia plasuje nowego flagowca Xiaomi w ścisłej czołówce mobilnej fotografii 2025 roku.

Leica pełną parą – stylistyka i tryby fotograficzne

Edycja Leica wyróżnia się także wyglądem i dodatkowymi funkcjami:

  • dwukolorowe wykończenie obudowy,
  • charakterystyczna czerwona kropka Leica na froncie,
  • teksturowane krawędzie poprawiające chwyt,
  • symulacje klisz, w tym Leica Monopan 50 (czarno-biały).

Dodatkowo smartfon oferuje tryb „Leica Moments” w proporcjach 3:2, znanych z klasycznych aparatów fotograficznych.

Flagowa specyfikacja bez kompromisów

Pod maską Xiaomi 17 Ultra (zarówno w wersji standardowej, jak i Leica Edition) znajdziemy:

  • procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5,
  • do 16 GB RAM LPDDR5X,
  • do 1 TB pamięci UFS 4.1,
  • 6,9-calowy AMOLED 120 Hz o jasności sięgającej 3 500 nitów.

Za zasilanie odpowiada bateria 6 800 mAh wykonana w technologii krzemowo-węglowej, obsługująca 90 W ładowania przewodowego i 50 W ładowania bezprzewodowego.

Xiaomi 17 Ultra Leica Edition oferuje również dedykowany chip szyfrujący, łączność dual-satellite oraz zestaw akcesoriów premium w pudełku. Wśród nich jest zaślepka obiektywu, smycz, magnetyczne etui oraz ściereczka Leica.

Cena jak u największych graczy

Nowe flagowce Xiaomi nie należą do tanich. W Chinach za Xiaomi 17 Ultra Leica Edition muismy zapłacić od 7 999 juanów (~1 140 dol.). A za Xiaomi 17 Ultra od 6 999 juanów (~995 dol.).

To poziom cenowy porównywalny z najnowszymi modelami Google Pixel 10 i Samsung Galaxy S25.

W Polsce smartfon trafi do sprzedaży w pierwszym kwartale 2026 r., prawdopodobnie jako jeden z pierwszych modeli serii Xiaomi 17. Ma kosztować podobnie jak jego poprzednik, co oznacza wydatek na poziomie 6300-6800 zł.

Czy Xiaomi 17 Ultra Leica Edition to nowy standard?

Xiaomi po raz kolejny udowadnia, że chce być liderem mobilnej fotografii. Manualny pierścień zoomu, ogromne matryce i mocne nawiązania do świata klasycznych aparatów sprawiają, że 17 Ultra Leica Edition to jeden z najbardziej bezkompromisowych smartfonów fotograficznych ostatnich lat.

Foto: Xiaomi.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.