Afleet z Gdyni buduje system autonomiczny, który ma pozwolić na funkcjonowanie i współpracę różnych bezzałogowych pojazdów. Pierwszy klocek już jest. To 5,5-metrowa autonomiczna jednostka nawodna przeznaczona m.in. do badań geofizycznych. Firma już pracuje nad kolejną. To z kolei ponad sześciometrowy dron o zastosowaniu wojskowym. O tym, jakie są ich możliwości i jaki będzie kolejny krok firmy – mówi w rozmowie z PortalTechnologiczny.pl Maksymilian Ananiew, współwłaściciel Afleet.
Dlaczego Afleet mówi o platformie, a nie o dronie?
Dlaczego, mówiąc o waszym rozwiązaniu, używacie określenia „platforma”, a nie po prostu „dron” czy „dron morski”?
Używam pojęcia „platforma” głównie dlatego, że platforma kojarzy mi się z czymś, na czym wykonujemy różne rzeczy. Dla mnie nasza pierwsza jednostka, podobnie jak kolejne, nad którymi pracujemy, to platformy integracyjne. Są elementem większego systemu.
Impulsem do jego stworzenia było m.in. to, że Polska przechodzi przez wielki projekt infrastrukturalny związany z rozbudową energetyki wiatrowej na morzu. Popyt na dane lokalne związane z nim jest bardzo duży. To, co zaczęliśmy budować, to możliwość wykorzystania jednostek bezzałogowych i obniżenie kosztów operacyjnych oraz ryzyka ludzkiego w obsłudze farm wiatrowych, a także innej infrastruktury na morzu, na przykład instalacji terminali gazowych.
Nasza pierwsza jednostka to część większej całości. Celem jest stworzenie multidomenowego systemu do akwizycji różnych danych z potencjałem dual-use’owym, czyli również z wykorzystaniem wojskowym.
Mówiąc jeszcze inaczej. Wydaje mi się, że dzisiaj na świecie zaczęło powstawać bardzo dużo różnego rodzaju dronów latających, podwodnych i nawodnych, ale ich potencjał jest niewykorzystany. Zostanie wykorzystany dopiero w momencie, w którym te drony zaczną ze sobą współpracować i jednostki zaczną się uzupełniać.

Jedna platforma zamiast kilku oddzielnych systemów
Dlaczego zaczęliście budowę systemu od jednostki nawodnej?
Naturalnie tworzy platformę do integracji innego rodzaju bezzałogowców. Weźmy przykład farmy wiatrowej na morzu. Taka farma wymaga inspekcji zarówno podwodnych, nawodnych, jak i w powietrzu. Pod wodą badamy kable, zmiany gruntu, jakość monopili. Statkiem nawodnym badamy zmianę ukształtowania, przesypywania kabli, gdzie są kable i czy nic się nie zmieniło. Z kolei statkiem latającym obserwujemy to, co dzieje się w powietrzu, czyli przede wszystkim kondycję łopat turbin wiatrowych.
Na dzień dzisiejszy, nawet jeżeli jest to wykonywane dronami – chociaż jeszcze nie zawsze w przypadku pojazdów podwodnych – bezzałogowe pojazdy podwodne, nawodne i latające to zawsze trzy osobne systemy.
Do drona latającego i tak musi płynąć statek załogowy i dopiero z niego wypuszczany jest dron latający. Brakuje więc elementu spajającego te wszystkie rzeczy i pozwalającego, żeby w jednym systemie można było bezpiecznie przeprowadzić takie badania. Więc go stworzyliśmy.
To jest jedno zastosowanie naszego rozwiązania. Jest też drugie – wojskowe. Dzisiaj powstają farmy wiatrowe i, z tego, co się orientuję, nie do końca jest jeszcze pomysł, jak to wszystko zabezpieczać. Posiadanie rodzimej, lokalnej technologii, w której mamy kontrolę nad wszystkim, co się dzieje w systemie, jest w mojej opinii absolutnie niezbędne w przypadku tak ważnych projektów infrastrukturalnych, tak dużych inwestycji jak farmy wiatrowe na morzu.
Na jakim etapie jest wasz projekt?
Mamy już kluczowy własny system do obsługi autonomii wielu pojazdów i różnego typu. Przetestowaliśmy sterowanie naszym systemem pojazdami jeżdżącymi, pływającymi i różnymi symulatorami. Teraz na horyzoncie integracje kolejnych sensorów i systemów bezzałogowych.
Afleet tworzy „mózg”, partnerzy budują poszczególne elementy
Zakładam, że wy stworzyliście tutaj oprogramowanie, natomiast poprosiliście doświadczoną firmę, żeby zbudowała dla was kadłub.
Tak. Kadłuby budujemy w stoczni Open Sea, natomiast sam koncept tego jak powinna wyglądać, by spełniać określone zadania na w strefie offshore wypracowaliśmy wspólnie ze spółką MEWO S.A.
Poza MEVO i stocznią Open Sea współpracujemy jeszcze z firmą Vision Cube. Dostarcza nam całą infrastrukturę komunikacyjną – Starlinka, LTE i tego typu rzeczy.
Oprócz tych firm w projekt zaangażowane są instytucje dzięki, którym możemy realizować budowę – to Strefa Akceleracji Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i Akces NCBR. Dodatkowo nieustannie wspiera nas Gdańska Fundacja Przedsiębiorczości i Klaster DualTec.
Pierwsza jednostka już rozpoczęła testy
Czy na tę jednostkę, którą zbudowaliście, patrzycie jako na pierwszy, wstępny prototyp?
Ta łódka ma być już narzędziem do pracy a nie prototypem. Zrobiliśmy już pierwsze badania i otrzymaliśmy zezwolenie od Urzędu Morskiego w Szczecinie na testy.

Z końcem tego miesiąca zaczniemy większe testy, na które zaprosimy zarówno partnerów, jak i potencjalne organizacje ze strony wojskowej i cywilnej. Prowadzimy rozmowy w tym kierunku.
Chciałem jeszcze dodać, że wielkość tego kadłuba nie jest przypadkowa. Jest tak zaprojektowany, żeby mieścił się w 20-stopowym kontenerze i żebyśmy mogli wysłać go na cały świat.
Komercyjne badania jeszcze w tym roku
Jakie badania w pierwszej kolejności chcecie wykonywać tą jednostką i kiedy będzie do nich gotowa?
Pierwsze badania, które chcemy wykonywać, to badania batymetryczne z wykorzystaniem echosondy wielowiązkowej. Mierzy ona echo odbitego od dna dźwięku, dzięki czemu możemy stworzyć najprecyzyjniejsze mapy głębokości dużych obszarów.
Myślę, że pierwsze komercyjne badania wykonamy jeszcze w tym roku. Zbliżamy się do legalizacji dopuszczającej wykorzystywanie naszej autonomicznej jednostki w polskiej strefie terytorialnej. Jesteśmy bardzo blisko tego.
Pięć dni autonomicznej pracy na morzu
Jakie są możliwości Waszej pierwszej jednostki?
Korzysta z napędy hybrydowego, czyli dwóch silników elektrycznych zasilanych z baterii. Doładowuje je spalinowy generator prądu na pokładzie. To bardzo ekonomiczne rozwiązanie.
Celujemy w pięć dni autonomii wykonywania pracy na morzu.
Przy czym, co jest ważne, nie przywiązujemy się do naszej pierwszej jednostki – to jest dopiero początek. Technologia, którą budujemy, od początku jest tworzona w taki sposób, żeby typ kadłuba czy w ogóle typ pojazdu nas nie ograniczał.
Kolejny dron będzie miał zastosowanie wojskowe
Czyli ta sama technologia może zostać wykorzystana na zupełnie różnych jednostkach?
Zaczęliśmy już budowę kolejnej jednostki we współpracy ze stocznią Open Sea. To będzie jednostka o zastosowaniu wojskowym, która będzie miała ponad sześć metrów długości. Jej prędkość wyniesie około 50 węzłów i jej zadania będą rozpoznawcze.
50 węzłów. To dużo. To mniej więcej tyle, ile osiągają ukraińskie drony Magura
Napewno technologia wykorzystywana na Ukrainie jest dobrym benchmarkiem a połączenie naszych kompetencji ze stocznią Open Sea to możliwość stworzenia produktu wojskowego, którego brakuje na rodzimym rynku.
Macie więc jednostkę nawodną do badań cywilnych, pracujecie nad drugą jednostką rozpoznawczą o zastosowaniu militarnym. Ze względu na uniwersalność waszej platformy czy jest też pomysł stworzenia czegoś, co będzie pływać pod wodą?
Zdecydowanie tak. Tylko nie chodzi o to, żebyśmy my zbudowali drona podwodnego. Szukamy na rynku najlepszych rozwiązań, które integrujemy do naszego systemu.
Czy w Polsce są kompetencje, które pozwalałyby zbudować drona podwodnego?
Są firmy i uczelnie, które takie urządzenia podwodne zbudowały. To np. Pirania Politechniki Gdańskiej.
Jest też np. firma, która pracuje nad rozwiązaniami drona latającego, który ląduje na pływającej platformie i z nimi też jesteśmy w kontakcie. Chcielibyśmy taki dron zintegrować do naszego systemu.
„Autonomia to nie trend, tylko wyznacznik przyszłości”
Skąd w ogóle pomysł stworzenia systemu, który właśnie budujecie?
Mój wspólnik Jakub Zdroikprzez wiele lat pracował w środowisku akademickim nad technologiami komunikacyjnymi, satelitarnymi, podwodnymi i komunikacją podwodną. Ten projekt od strony technologicznej dzisiaj jest oparty na kanwie jego doświadczeń.
Ja ze swojej strony wniosłem tutaj podejście komercyjne. Przenieśliśmy projekt z realiów i podejścia akademickiego do zastosowań komercyjnych. Robimy wszystko, żeby był to projekt komercyjny, taki, który znajdzie zastosowanie. Stąd od podstaw i od początku budowa silnych partnerstw z dużymi podmiotami, dużymi graczami.
Ja nie mam wątpliwości, że autonomia i ograniczanie ryzyka ludzi w trudnych środowiskach i sytuacjach, jak morze, to nie trendy, tylko wyznaczniki przyszłości.
Jednostka, którą można wysłać na drugi koniec świata
Fascynuje mnie jeszcze jeden element Waszej koncepcji. Jednostka została zaprojektowana tak, żeby zmieściła się do kontenera. Taki kontener można przewieźć statkiem praktycznie w dowolne miejsce świata.
Do niedawna wysłanie statku gdzieś czy dużo drona to było coś bardzo trudnego. Dzisiaj pakujemy naszą jednostkę do kontenera, wysyłamy i już mamy ekspozycję na dany rynek.
Wierzę, że przy odpowiednich partnerstwach nasz pomysł wypali. Będziemy oferować nasze rozwiązania na innych rynkach – zaczynając od naszego polskiego poletka, coraz dalej i szerzej.
Rozmawiał Marcin Kaczmarczyk.
Foto: Afleet.