Jeszcze kilka tygodni temu wielu komentatorów przekonywało, że pierwsze w pełni elektryczne Ferrari okaże się spektakularną porażką. W mediach społecznościowych nie brakowało złośliwych komentarzy dotyczących jego wyglądu, koncepcji i ceny. Tymczasem rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Ferrari osiągnęło swój cel sprzedaży modelu Luce EV na 2026 rok zaledwie dwa miesiące po jego premierze.
Jak informuje Reuters, powołując się na doniesienia „Financial Times”, Ferrari planowało sprzedać w 2026 roku niespełna 500 egzemplarzy modelu Luce EV. Cel ten został osiągnięty już na początku lipca, około osiem tygodni po oficjalnej premierze samochodu, która odbyła się pod koniec maja.
Duży udział w tym sukcesie miał rynek chiński. Pierwsza partia obejmująca 88 samochodów została tam wyprzedana niemal natychmiast po rozpoczęciu sprzedaży. Pokazuje to, że mimo kontrowersji wokół elektrycznego Ferrari zainteresowanie wśród najbogatszych klientów jest bardzo wysokie.
Samochód, który podzielił fanów marki
Luce EV jest jednym z najbardziej nietypowych modeli w historii Ferrari. To czterodrzwiowy, pięciomiejscowy samochód elektryczny, który wyraźnie odchodzi od klasycznej filozofii włoskiego producenta kojarzonego z dwumiejscowymi supersamochodami napędzanymi silnikami V8 i V12.
Cena również nie należy do skromnych. Model startuje od 550 tys. euro, czyli około 2,4 mln zł według obecnego kursu.
Po prezentacji samochodu internet zalała fala krytyki. Wielu użytkowników mediów społecznościowych twierdziło, że auto przypomina znacznie tańsze modele innych producentów. Negatywne nastroje odbiły się nawet na giełdzie – akcje Ferrari podczas sesji po premierze spadły o ponad 8%.
Ferrari nie zamierza rezygnować z elektryków
Mimo krytyki włoska marka konsekwentnie broni swojej decyzji. Według przedstawicieli firmy Luce EV ma być demonstracją możliwości technologicznych Ferrari i jednocześnie sposobem na przyciągnięcie nowego pokolenia zamożnych klientów, którzy oczekują luksusu połączonego z napędem elektrycznym.
Producent zakłada, że do 2030 roku sprzeda około 2500 egzemplarzy tego modelu. Oznaczałoby to około 5% całkowitej sprzedaży Ferrari w tym okresie.
Pierwsze egzemplarze mają trafić do klientów w Europie w październiku 2026 roku, natomiast amerykańscy nabywcy będą musieli poczekać do drugiego kwartału 2027 roku.
Krytyka nie zawsze oznacza porażkę
Historia Luce EV pokazuje, że reakcje internautów nie zawsze przekładają się na rzeczywisty popyt. Choć samochód od początku wzbudzał ogromne emocje i był obiektem licznych żartów, znalazł swoich nabywców znacznie szybciej, niż zakładało samo Ferrari.
To również sygnał, że nawet najbardziej konserwatywne marki segmentu premium zaczynają odnosić sukcesy na rynku samochodów elektrycznych, o ile potrafią zaoferować produkt skierowany do odpowiedniej grupy klientów.
Foto: Ferrari.