Microsoft wprowadza gadające awatary – cyfrowe twarze, które nie tylko odpowiadają na pytania użytkowników, ale też patrzą im prosto w oczy i zwracają się po imieniu.
Choć pomysł brzmi futurystycznie, pierwsze wrażenia testerów wskazują, że efekt bliższy jest „creepy” niż „komfortowy”.
40 awatarów i syntezowane głosy
Microsoft udostępnia użytkownikom w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii 40 różnych awatarów z przypisanymi syntetycznymi głosami i akcentami. Jak tłumaczy Mustafa Suleyman, szef Microsoft AI i były współzałożyciel DeepMind, idea polega na tym, że część osób woli rozmawiać z „twarzą” niż z samym tekstowym czatem.
Awatary nie są realistyczne – to animowane postaci, które poruszają ustami i oczami w trakcie rozmowy. Całość działa w specjalnym trybie głosowym, gdzie mikrofon i głośniki włączają się automatycznie.
Testy pod ścisłą kontrolą
Eksperyment jest ograniczony. Microsoft narzucił limit 20 minut na jedną sesję i wykluczył osoby poniżej 18. roku życia. Firma podkreśla, że projekt to tylko prototyp mający zbadać, jak użytkownicy reagują na rozmowy z cyfrową twarzą.
Wrażenia dziennikarzy pokazują jednak, że droga do „przyjaznych” awatarów jeszcze daleka. Awatary potrafią się zacinać, czasem błędnie określają własny akcent, a ich sposób witania użytkownika po imieniu sprawia wrażenie… nachalnego.
Ponadto irytujące jest wrażenie ciągłego wpatrywania się awatara w nas – nawet wtedy, gdy rozmowa jest zawieszona. Do tego dochodził specyficzna maniera powitania: „Hej, Stefan! O czym chcesz dziś pogadać – o czymś ciekawym, przypadkowym, a może o zabawnym fakcie?”.
Efekt? Zamiast poczuć się swobodniej, wielu użytkowników odczuwało, że są obserwowani.
Suleyman i wizja bardziej „ludzkiej” sztucznej inteligencji
Projekt awatarów wpisuje się w szerszą strategię Microsoftu i Suleymana, który od lat stara się nadać AI bardziej ludzką formę. Wiosną pokazywał już pierwsze prototypy – od prostych mówiących kształtów po odświeżoną wersję… legendarnego spinacza Clippy.
Pytanie pozostaje otwarte: czy użytkownicy naprawdę chcą rozmawiać z cyfrowymi postaciami czy raczej wolą prostą, bezosobową interakcję tekstową?
Foto: Microsoft.