Jeszcze przed końcem roku amerykańska armia ma otrzymać pierwszy „pre-prototyp” swojego nowego czołgu — M1E3 Abrams.
Pentagon przyspiesza program, który ma całkowicie odmienić legendarną konstrukcję znaną od lat 80. – tak, by była lżejsza, bardziej oszczędna i dostosowana do współczesnego pola walki.
Od projektu 2032 do prototypu 2025
Jeszcze półtora roku temu biuro Program Executive Office for Ground Combat Systems (PEO-GCS), które odpowiada za rozwój pojazdów pancernych w armii USA, planowało pokazanie gotowego M1E3 dopiero około 2032 roku. Jednak główny doradca naukowy armii, dr Alex Miller, postanowił radykalnie skrócić harmonogram.
– Powiedzieliśmy nie. Chcemy czołgu do końca tego roku i całego plutonu do końca przyszłego – ujawnił w rozmowie z Defense Newspodczas konferencji Association of the U.S. Army (AUSA).
Pentagon nie zamierza dłużej czekać na wieloletnie procesy projektowe. „Jeśli coś nie zagraża życiu żołnierzy, ich kończynom czy wzrokowi – przyspieszamy procedury. Siedzenie nad projektem trzy lata jest bez sensu” – dodał Miller.
Lżejszy, oszczędniejszy, hybrydowy
Nad konstrukcją M1E3 pracuje General Dynamics Land Systems, producent dotychczasowych Abramsów. W nowej wersji postawiono na modułową architekturę i wykorzystanie gotowych, komercyjnych komponentów – m.in. silnika od Caterpillara i przekładni od SAPA.
Nowy Abrams ma wykorzystywać napęd hybrydowy – nie w pełni elektryczny, lecz z elektrycznym wspomaganiem. To rozwiązanie ma zwiększyć efektywność paliwową aż o 40 procent względem obecnych czołgów z turbiną gazową. Co równie ważne, M1E3 ma ważyć około 60 ton, czyli o niemal 20 ton mniej niż najnowsza wersja M1A2 SEPv3.
Tarcza aktywna i obrona przed dronami
Czołg otrzyma także nowy system aktywnej ochrony (Active Protection System – APS), który będzie rozwinięciem izraelskiego systemu Trophy. To tak zwana „twarda” osłona, która za pomocą własnych pocisków niszczy nadlatujące rakiety przeciwpancerne. W nowej wersji ma ona również chronić przed atakami dronów – co w dobie wojny w Ukrainie staje się kluczowe.
M1E3 ma być też przygotowany do montowania dodatkowych osłon przeciwko atakom z góry – to kolejna lekcja wyniesiona z frontu ukraińskiego.
Zautomatyzowany system ładowania i nowe uzbrojenie
Armia rozważa również wprowadzenie automatycznego systemu ładowania działa, co pozwoliłoby zredukować załogę z czterech do trzech osób. W połączeniu z nową, lżejszą wieżą poprawiłoby to mobilność i obniżyło sylwetkę pojazdu.
Na konferencji AUSA zaprezentowano też system PERCH – nową wyrzutnię opracowaną przez General Dynamics, zdolną do odpalania amunicji krążącej Switchblade 300 i 600. W przyszłości takie uzbrojenie może trafić również do Abramsów.
Szybsze testy, szybsze decyzje
Pierwszy „pre-prototyp” ma być gotowy w grudniu. – Farba będzie jeszcze mokra – żartował Miller, podkreślając tempo prac. Celem jest dostarczenie w przyszłym roku całego plutonu testowych maszyn, by brygady pancerne mogły jak najszybciej zgłosić uwagi dotyczące ergonomii, uzbrojenia czy działania systemów elektronicznych.
– Nie chcemy, by żołnierze zobaczyli nowy czołg dopiero za sześć lat, kiedy niczego nie da się już zmienić – mówi Miller.
Abrams w erze dronów i AI
Nowy M1E3 ma być nie tylko szybszy i bardziej oszczędny, ale też w pełni sieciocentryczny – zintegrowany z systemami wymiany danych i czujnikami pola walki. To odpowiedź na nową rzeczywistość wojskową, w której dominują drony, precyzyjna amunicja i sztuczna inteligencja.
Choć ostateczny wygląd czołgu może się jeszcze zmienić, jedno jest pewne – Pentagon zamierza uczynić z Abramsa XXI wieku maszynę gotową na zupełnie nową wojnę.
Foto: General Dynamics Land Systems.