Niektóre szkoły na Florydzie testują uzbrojone drony, które mają reagować na strzelaniny w zaledwie kilka sekund.
Maszyny firmy Campus Guardian Angel pozostają w gotowości na specjalnych stacjach ładujących – w zestawach po sześć sztuk. Według producenta mogą dotrzeć do napastnika w ciągu 15 sekund.
Jak działają drony w szkołach i kto je obsługuje?
Trzy dystrykty szkolne na Florydzie rozpoczęły testy systemu po zatwierdzeniu go przez gubernatora Rona DeSantisa. Drony zapewniają stały podgląd na żywo dla służb ratunkowych. Poruszają się z prędkością od 48 km/h do 80 km/h wewnątrz budynków, a na zewnątrz osiągają nawet 160 km/h, co pozwala im przemierzyć cały kampus w kilka sekund.
System opracowała firma Campus Guardian Angel z Austin w Teksasie. Drony pozostają w zabezpieczonych pudełkach po sześć maszyn w każdym, aż do wykrycia incydentu strzelaniny. Sterowane są zdalnie przez operatorów z siedziby firmy w Austin.
Drony mają wspierać policję w bezpiecznym oczyszczaniu pomieszczeń – podobnie jak psy policyjne – oraz przesyłać na żywo informacje pozwalające zidentyfikować sprawcę i ocenić zagrożenie. Zespoły z Austin składają się z pilota, specjalistów taktycznych koordynujących ruchy maszyn i decydujących, kiedy reagować, oraz łączników przekazujących dane służbom na miejscu.
Drony mogą uderzyć w napastnika
Choć drony nie są uzbrojone w broń śmiercionością, to mogą zaatakować napastnika. Mogą w niego bezpośrednio wlecieć. Siła ich uderzenia jest tak duża, że przewraca dorosłą osobę. Ponadto dron po takim uderzeniu choć upada na Ziemię, to nic mu się nie dzieje. Wznosi się w powietrze i może ponowić atak.
Drony mogą też użyć amunicji pieprzowej. A aby szybciej dotrzeć do celu, są w stanie przelecieć przez szklane drzwi lub zamknięte okno.
Firma Campus Guardian Angel planuje instalację szkolnych dronów obronnych w szkołach, które zdecydowały się na ich wdrożenie we wrześniu i październiku. Pełną operacyjną gotowość firma osiągnie w styczniu.

W amerykańskich szkołach jest jak na wojnie
Statystyki pokazują, że problem strzelanin w amerykańskich szkołach jest, bardzo delikatnie mówiąc, poważny. W kraju gdzie o broń łatwiej niż o opiekę medyczną, odnotowano w ciągu ostatnich trzech lat około 1 000 takich incydentów. Zginęło w nich lub zostało ranych 800 osób – w znakomitej większości dzieci.
Strach przed atakiem z bronią palną w szkołach jest powszechny. Obawia się go 59 proc. amerykańskich nauczycieli i 57 proc. uczniów. 390 tys, tych ostatnich doświadczyło ataku z bronią w ich szkole – przeżyli.
Czy nowe drony rozwiążą problem masowych strzelenin w USA? Oczywiście, że nie. Kogoś może uratują, kogoś innego sprowokują do bardziej agresywnego zachowania, jakieś dziecko zginie przez pomyłkę ich operatora. Ale Amerykanie nie są zdolni do wprowadzenia ograniczeń w posiadaniu broni. Dlatego do końca tego roku w szkołach w Stanach kolejnych co najmniej kilkadziesiąt tysięcy dzieci będzie się chować pod ławkami przed strzelającym do nich napastnikiem. Nie wszystkim ta sztuka oczywiście się uda… Przypomnijmy jeszcze, że w ubiegłym roku broń palna w szkołach w USA była użyta 331 razy. Niemal codziennie.
Foto: Campus Guardian Angel.