Strefy Tempo 30 wprowadzono by podnieść jakość powietrza. To się stało, ale strefy pozostały.
Oczekiwany we wtorek (19 sierpnia) głos Senatu Berlina w sprawie likwidacji części stref Tempo 30 na głównych ulicach miasta został przesunięty. Nowy termin rozpatrzenia tematu wyznaczono na 2 września. Powodem są wątpliwości zgłoszone przez SPD, dotyczące m.in. bezpieczeństwa dzieci na drogach w pobliżu szkół.
Tempo 30 w Berlinie: od czystszego powietrza do sporu politycznego
Ograniczenie prędkości do 30 km/h obowiązuje dziś na 41 głównych ulicach Berlina. Zostało wprowadzone kilka lat temu jako element planu poprawy jakości powietrza. To, w połączeniu z innymi działaniami, przyniosło efekt. Według danych władz, emisje spalin i poziom zanieczyszczeń w mieście znacząco spadły.
Dlatego senator ds. transportu Ute Bonde (CDU) przygotowała projekt zniesienia nawet 25 z tych stref.
– Regułą w obszarach zabudowanych jest Tempo 50, a nie 30 – argumentowała.
Z przecieków medialnych wynika, że projekt Bonde zakłada utrzymanie ograniczenia prędkości jedynie na dwóch ulicach. Tam, gdzie ryzyko wypadków jest szczególnie wysokie. Reszta stref miałaby powrócić do standardowego limitu 50 km/h.
Koalicjant CDU, SPD, zablokował jednak szybkie przyjęcie planu. – Nie ma jeszcze jasnych odpowiedzi, jak przeprowadzono analizy bezpieczeństwa, szczególnie w kontekście uczęszczanych tras szkolnych – wskazał Tino Schopf, ekspert SPD ds. transportu.
W efekcie senat miasta odłożył decyzję o zniesieniu stref z ograniczeniem prędkości do 30 km/h. Ostateczne rozstrzygnięcia mają zapaść we wrześniu.
Co dalej z berlińskim ruchem drogowym?
Berlin od lat zmaga się z napięciem między potrzebą redukcji emisji a poprawą płynności ruchu i bezpieczeństwa. Przypadek przesuniętej decyzji pokazuje, jak trudno pogodzić cele środowiskowe z oczekiwaniami kierowców i troską o bezpieczeństwo pieszych – zwłaszcza najmłodszych.
Foto: Mat. własne.