Po niemal 50 latach pracy w kosmosie Voyager 1 musi „odcinać kolejne kawałki siebie”, by przetrwać. NASA wyłącza instrumenty i szykuje plan awaryjny, który może wydłużyć życie sondy
Po niemal pół wieku nieprzerwanej pracy na krańcach Układu Słonecznego i poza nim, legendarny statek kosmiczny Voyager 1 powoli zbliża się do kresu swojej technologicznej żywotności. NASA zdecydowała się właśnie na kolejny trudny krok. Jest nim wyłączenie jednego z kluczowych instrumentów naukowych, aby przedłużyć działanie sondy o co najmniej rok.
Krytyczna decyzja: mniej nauki, więcej czasu życia
Inżynierowie z Jet Propulsion Laboratory podjęli decyzję o wyłączeniu eksperymentu Low-Energy Charged Particles (LECP). Działał on nieprzerwanie od momentu startu sondy w 1977 roku. To urządzenie przez dekady dostarczało bezcennych danych o cząstkach o niskiej energii . Zarówno z obrzeży Układu Słonecznego, jak i przestrzeni międzygwiezdnej.
Jak podkreślił Kareem Badaruddin, menedżer misji Voyager, nie była to decyzja łatwa, ale konieczna. Utrzymanie działania całej sondy wymaga dziś coraz bardziej radykalnych kompromisów.
SEO: Dlaczego Voyager 1 traci energię?
Źródłem energii sondy jest radioizotopowy generator termoelektryczny (RTG). To niewielka „bateria jądrowa”, która od dekad zamienia ciepło z rozpadu promieniotwórczego na energię elektryczną. Problem w tym, że z każdym rokiem jego wydajność spada.
Obecnie systemy zasilania tracą około 4 waty rocznie, co przy ekstremalnie ograniczonym budżecie energetycznym sondy oznacza konieczność wyłączania kolejnych komponentów.
Sytuacja stała się szczególnie napięta po incydencie z 27 lutego, kiedy podczas rutynowego manewru rotacyjnego poziom energii niespodziewanie spadł. Gdyby spadł jeszcze bardziej, mogłoby dojść do automatycznego wyłączenia systemów ochronnych . A więc scenariusza, w którym odzyskanie sondy oddalonej o ponad 24 miliardy kilometrów byłoby niezwykle trudne.
SEO: Co jeszcze działa na pokładzie sondy?
Z pierwotnych dziesięciu instrumentów naukowych Voyager 1 aktywne pozostają już tylko dwa:
- detektor fal plazmowych,
- magnetometr badający pola magnetyczne.
Wcześniej, w 2025 roku, wyłączono także system badania promieniowania kosmicznego.
Co ciekawe, nie wszystkie elementy LECP zostały całkowicie dezaktywowane. NASA pozostawiła aktywny silnik odpowiedzialny za obrót instrumentu, licząc na potencjalną reaktywację w przyszłości. Taki scenariusz nie jest nierealny. W 2025 roku udało się przywrócić do działania silniki manewrowe, które uznawano za martwe przez niemal dwie dekady.
SEO: „Wielki Wybuch” – plan ratunkowy NASA
Wyłączenie LECP to dopiero początek. Inżynierowie przygotowują bardziej radykalny plan oszczędzania energii, określany jako „Big Bang”. Zakłada on jednoczesne przełączenie wielu systemów na tryby o niższym poborze mocy.
Celem jest utrzymanie minimalnej temperatury systemów oraz zdolności do zbierania danych naukowych – nawet kosztem dalszego ograniczania funkcjonalności sondy.
Sonda, która zmieniła nasze rozumienie kosmosu
Mimo upływu czasu, Voyager 1 nadal dostarcza danych z regionu przestrzeni kosmicznej, do którego nie dotarł żaden inny obiekt stworzony przez człowieka. To jedyna aktywna sonda badająca bezpośrednio przestrzeń międzygwiezdną.
Jej misja to nie tylko triumf inżynierii lat 70., ale także dowód na niezwykłą trwałość i elastyczność technologii kosmicznych.
Foto: NASA.