Administracja Donalda Trumpa zwolniła wszystkich członków Narodowej Rady Nauki (National Science Board – NSB) — kluczowego organu doradczego USA. Decyzja bez uzasadnienia wywołała szok w środowisku naukowym i obawy o przyszłość amerykańskiej innowacyjności.
Administracja Donald Trump podjęła bezprecedensową decyzję o zwolnieniu wszystkich 22 członków Narodowej Rady Nauki. Decyzja zapadła nagle i bez uzasadnienia, wywołując falę krytyki w środowisku naukowym.
Członkowie NSB otrzymali krótkiego maila, w którym poinformowano ich, że „w imieniu prezydenta Donalda J. Trumpa” ich funkcje zostają zakończone ze skutkiem natychmiastowym. Brak jakiegokolwiek uzasadnienia dla tej decyzji budzi poważne obawy o polityczną ingerencję w naukę.
Wśród zwolnionych znalazł się m.in. Keivan Stassun, fizyk i astronom z Vanderbilt University. W rozmowie z mediami określił sytuację jako „całkowite zniszczenie globalnego przywództwa USA w nauce i technologii”.
Kluczowa rola NSB i NSF
Narodowa Rada Nauki to organ, który nie tylko współzarządza Narodową Fundacją Nauki (National Science Foundation), ale także pełni funkcję niezależnego doradcy dla prezydenta i Kongresu w sprawach nauki i inżynierii.
Instytucje te zostały powołane w 1950 roku przez Harry’ego Trumana, który podkreślał znaczenie nauki dla bezpieczeństwa i rozwoju państwa. NSF od dekad finansuje przełomowe badania w USA — od fizyki po sztuczną inteligencję.
Raport o Chinach mógł być powodem?
Według doniesień medialnych, NSB przygotowywała raport, który miał zostać opublikowany na początku maja. Dokument wskazywał, że Stany Zjednoczone tracą przewagę naukową na rzecz China.
Niektórzy eksperci sugerują, że to właśnie ten raport mógł przyspieszyć decyzję o usunięciu członków rady.
Szerszy kontekst: naciski na naukę
To nie pierwszy krok administracji Trumpa uderzający w amerykański sektor badań naukowych. W ostatnich miesiącach:
- zaproponowano redukcję budżetu NSF o ponad 50% (do ok. 9 mld dolarów),
- anulowano setki grantów badawczych,
- spowolniono przyznawanie nowych funduszy,
- przeprowadzono zwolnienia wśród pracowników agencji.
Dotychczasowy dyrektor NSF zrezygnował ze stanowiska, a jego następcą ma zostać Jim O’Neill — inwestor biotechnologiczny bez doświadczenia naukowego.
Obawy o polityczne przejęcie instytucji
Zdaniem Roger Beachy, jednego ze zwolnionych członków NSB, decyzja może mieć na celu zastąpienie niezależnych ekspertów osobami lojalnymi wobec administracji.
Podobne działania miały już miejsce w innych instytucjach. W Centra Kontroli i Prewencji Chorób (Centers for Disease Control and Prevention), sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy Jr. usunął członków panelu doradczego ds. szczepień, zastępując ich osobami podzielającymi jego sceptyczne poglądy na temat szczepionek.
Z kolei Rada Doradców Prezydenta ds. Nauki i Technologii (President’s Council of Advisors on Science and Technology) została obsadzona nie przez naukowców, lecz liderów branży technologicznej z firm takich jak Meta, Google, Oracle czy Nvidia.
Stawka: globalne przywództwo technologiczne
Eksperci ostrzegają, że destabilizacja instytucji takich jak NSF i NSB może mieć długofalowe konsekwencje dla pozycji USA w globalnym wyścigu technologicznym — szczególnie w kontekście rosnącej konkurencji ze strony Chin.
W obliczu dynamicznego rozwoju sztucznej inteligencji, biotechnologii i technologii kosmicznych, osłabienie fundamentów naukowych może okazać się kosztowne nie tylko dla Stanów Zjednoczonych, ale i dla całego świata. W tym przede wszystkim zachodniego…
Foto: NSB.