Stany Zjednoczone właśnie dostały bardzo konkretny sygnał ostrzegawczy przed potencjalnym konfliktem z Chinami. Nie chodzi tym razem o liczbę lotniskowców, samolotów czy żołnierzy. Problemem są pociski, które mają te siły chronić.
Najnowsza analiza Congressional Budget Office (CBO) pokazuje, że wojna z Iranem kosztowała amerykański Departament Obrony około 38 mld dolarów do 1 sierpnia 2026 roku. Jeszcze ważniejsza od samej kwoty jest jednak informacja dotycząca zapasów rakiet obrony powietrznej. Według CBO Stany Zjednoczone wykorzystały od czerwca 2025 roku prawdopodobnie od połowy do dwóch trzecich zapasów wybranych pocisków przechwytujących.
I właśnie tutaj pojawia się problem Chin.
Wojna z Iranem pokazała, jak szybko można zużyć amerykańskie rakiety
Raport CBO opublikowany 15 września 2026 roku analizuje koszty amerykańskich działań wojskowych przeciwko Iranowi. Operacja Epic Fury rozpoczęła się 28 lutego 2026 roku, a jej najbardziej intensywna faza trwała nieco ponad miesiąc. Mimo relatywnie ograniczonej skali w porównaniu z pełnoskalowymi konfliktami w Iraku czy Afganistanie zużycie amunicji było bardzo duże.
Najbardziej interesujące są pociski przechwytujące wykorzystywane do obrony przed rakietami balistycznymi. CBO uwzględniło cztery główne rodziny uzbrojenia: Patriot, THAAD, SM-3 oraz SM-6.
To właśnie ich zapasy zostały mocno uszczuplone.
Według wyliczeń CBO od czerwca 2025 roku, czyli obejmując zarówno wcześniejszą wojnę Izraela z Iranem, jak i późniejszą operację USA, Amerykanie wykorzystali prawdopodobnie 50–67 proc. całego zapasu tych pocisków. Pentagon nie ujawnia dokładnej liczby rakiet znajdujących się w magazynach, dlatego CBO musiało porównać publicznie znane informacje o zakupach z informacjami o wykorzystanych pociskach.
To ważne zastrzeżenie: nie oznacza to, że USA mają tylko jedną trzecią wszystkich swoich rakiet przeciwlotniczych i przeciwrakietowych. Chodzi o konkretny zestaw czterech typów interceptorów analizowanych przez CBO.
Problem jest jednak realny.
Jedna rakieta może kosztować nawet 28 mln dolarów
Odtworzenie zapasów nie będzie szybkie ani tanie.
CBO szacuje koszt pojedynczego przechwytującego pocisku Patriot lub SM-6 na około 4 mln dolarów. W przypadku pocisku THAAD jest to około 12 mln dolarów, natomiast najbardziej zaawansowane pociski SM-3 kosztują około 28 mln dolarów za sztukę.
Nic więc dziwnego, że same wykorzystane pociski przechwytujące odpowiadają za ogromną część rachunku.
CBO szacuje, że odtworzenie całej amunicji zużytej do 1 sierpnia będzie kosztować około 21,7 mld dolarów. Z tej kwoty aż 13,1 mld dolarów przypada na pociski obrony przeciwrakietowej. Kolejne 7,3 mld dolarów to pociski manewrujące do atakowania celów naziemnych, a 1,2 mld dolarów pozostała amunicja.
To pokazuje skalę problemu znacznie lepiej niż sama liczba 38 mld dolarów.
Największy problem: nie da się ich szybko wyprodukować
Pieniądze nie rozwiązują jednak całego problemu. CBO zwraca uwagę, że pociski przechwytujące są produkowane w stosunkowo niewielkich ilościach. Zwiększenie mocy produkcyjnych przemysłu zbrojeniowego również nie jest procesem, który można przeprowadzić z dnia na dzień.
Według analizy CBO odtworzenie zapasów może potrwać co najmniej pięć lat, nawet jeżeli produkcja zostanie zwiększona. Agencja wskazuje przy tym, że historycznie między zamówieniem a dostawą nowej broni występowały opóźnienia rzędu 3–5 lat, a po zwiększeniu produkcji potrzeba kolejnych lat, aby faktycznie odbudować zużyte zapasy.
I właśnie dlatego liczba „50–67 proc.” jest tak istotna.
Nie chodzi wyłącznie o to, ile rakiet wystrzelono. Chodzi o to, ile czasu potrzeba, aby zastąpić te, które już zostały wykorzystane.
Chiny są zupełnie innym przeciwnikiem
CBO wprost wskazuje tutaj na Chiny. Według agencji Pekin posiada znacznie większy arsenał pocisków balistycznych i manewrujących niż Iran miał przed rozpoczęciem operacji Epic Fury. Chiny mają też znacznie większą bazę przemysłową i gospodarczą, co oznacza możliwość szybszej produkcji kolejnych pocisków.
To fundamentalna różnica.
Iran jest przeciwnikiem regionalnym. Chiny są mocarstwem przemysłowym dysponującym ogromnym przemysłem rakietowym i szerokim arsenałem pocisków dalekiego zasięgu.
W przypadku konfliktu wokół Tajwanu amerykańskie siły mogłyby zostać zmuszone do obrony baz, okrętów, lotnisk, centrów dowodzenia i innych instalacji przed dużą liczbą pocisków balistycznych oraz manewrujących.
A właśnie do ich zwalczania potrzebne są kosztowne interceptory.
Amerykanie zużywają rakiety szybciej, niż przemysł jest w stanie je zastąpić
Raport CBO pokazuje więc problem, który jest szerszy niż sama wojna z Iranem.
Nowoczesna wojna rakietowa może prowadzić do bardzo szybkiego zużywania niezwykle drogich pocisków. Jeśli przeciwnik wystrzeli dziesiątki lub setki rakiet, obrońca musi zużyć własne interceptory, aby je zniszczyć.
Powstaje klasyczny problem ekonomii wojny.
Atakujący może próbować wyprodukować stosunkowo tanie pociski w dużych ilościach, podczas gdy obrońca wykorzystuje znacznie droższe rakiety przechwytujące.
W przypadku USA dodatkowym problemem są ograniczone moce produkcyjne.
CBO zwraca uwagę, że konflikt z Iranem pokazał zdolność amerykańskich sił do bardzo szybkiego zużywania dużych ilości pocisków obrony przeciwrakietowej w konflikcie z przeciwnikiem wykorzystującym intensywne ataki rakietowe.
38 miliardów dolarów to dopiero początek
Sam rachunek wojenny również robi wrażenie. CBO szacuje, że do 1 sierpnia operacje kosztowały Pentagon około 38 mld dolarów. W tej kwocie znalazły się między innymi koszty amunicji, utraconego sprzętu, dodatkowych godzin lotów, operacji wojskowych i paliwa.
Największym pojedynczym składnikiem poza amunicją okazały się dodatkowe godziny lotów. CBO szacuje je na 10,4 mld dolarów. Kolejne 2,7 mld dolarów pochłonęły wyższe koszty paliwa, a około 1,9 mld dolarów oszacowano na sprzęt utracony podczas działań bojowych. Wśród strat znalazł się między innymi radar systemu THAAD.
I rachunek nadal rośnie.
CBO szacuje, że każdy kolejny miesiąc konfliktu przy stosunkowo niskiej intensywności działań oznacza około 2 mld dolarów dodatkowych kosztów. Przy intensywności zbliżonej do tej z lipca byłoby to około 3 mld dolarów miesięcznie. Przy dalszej eskalacji kwota mogłaby być jeszcze większa.
Pentagon nie podał CBO wszystkich danych
Jest jeszcze jedno ważne zastrzeżenie.
CBO nie otrzymało od Departamentu Obrony odpowiedzi na swoje prośby o informacje. Dlatego analitycy musieli korzystać z rządowych baz danych oraz informacji dostępnych publicznie. Sama agencja podkreśla, że jej szacunki są przez to obarczone znaczną niepewnością.
Nie zmienia to jednak najważniejszego wniosku raportu.
Nawet przy niepełnych danych obraz jest wyraźny: USA zużyły ogromną część zapasów wybranych pocisków przechwytujących, a ich szybkie odtworzenie nie jest możliwe.
Wojna z Chinami wymagałaby zupełnie innej skali
Dlatego tytułowe „USA nie mają rakiet na wojnę z Chinami” należy rozumieć jako ostrzeżenie dotyczące zapasów i tempa produkcji, a nie jako stwierdzenie, że amerykańska armia została pozbawiona zdolności prowadzenia wojny.
Stany Zjednoczone nadal dysponują potężnym arsenałem i rozbudowanym systemem obrony powietrznej. Problem polega na tym, że potencjalny konflikt z Chinami mógłby wymagać prowadzenia działań na znacznie większą skalę niż operacja przeciwko Iranowi.
A w takim scenariuszu liczba dostępnych interceptorów oraz tempo ich produkcji mogą mieć równie duże znaczenie jak liczba samolotów czy okrętów.
CBO formułuje to bardzo konkretnie: po zużyciu dużej części zapasów w operacjach przeciwko Iranowi Pentagon ma obecnie mniej pocisków przechwytujących, które mógłby wykorzystać w potencjalnym konflikcie z Chinami. Odbudowa zapasów może zająć co najmniej pięć lat.
To właśnie może być jedna z najważniejszych lekcji wojny z Iranem dla amerykańskiej strategii wojskowej. Nie wystarczy mieć najbardziej zaawansowane systemy uzbrojenia. Trzeba jeszcze mieć ich wystarczająco dużo.
Foto: Raytheon.