Epidemia Ebola

USA nie chcą leczyć własnych obywateli z Ebolą

Drugi zakażony obywatel USA został przewieziony do Frankfurtu, mimo że Stany Zjednoczone dysponują wyspecjalizowanymi ośrodkami zdolnymi do leczenia pacjentów z Ebolą.

W Demokratycznej Republice Konga trwa jeden z największych w historii wybuchów epidemii Eboli. Liczba zakażeń przekroczyła już 1900 przypadków, a choroba pochłonęła ponad 700 ofiar. Wśród zakażonych znaleźli się również amerykańscy pracownicy organizacji humanitarnych. Co jednak zwraca szczególną uwagę, obaj trafili na leczenie do Niemiec, a nie do Stanów Zjednoczonych.

To efekt polityki administracji Donalda Trumpa, która ograniczyła możliwość sprowadzania do kraju obywateli zakażonych lub narażonych na kontakt z wirusem.

Drugi Amerykanin zakażony wirusem Ebola

Nowym pacjentem jest mężczyzna po sześćdziesiątce pracujący dla chrześcijańskiej organizacji humanitarnej Samaritan’s Purse. Pełnił funkcję kierownika magazynu w Demokratycznej Republice Konga. Według organizacji nie zajmował się bezpośrednią opieką nad chorymi w centrach leczenia Eboli.

To sprawia, że okoliczności zakażenia pozostają niejasne i mogą wskazywać, że wirus rozprzestrzenił się poza środowisko medyczne.

Po wykryciu zakażenia pacjent trafił do Uniwersyteckiego Szpitala we Frankfurcie, gdzie przebywa na specjalistycznym oddziale izolacyjnym. Według przedstawicieli Samaritan’s Purse jego stan jest stabilny, dobrze reaguje na leczenie i otrzymuje wysokospecjalistyczną opiekę.

Epidemia w Kongu przybiera na sile

Obecną epidemię ogłoszono 15 maja. Rozwija się wyjątkowo szybko. Do 12 lipca władze Demokratycznej Republiki Konga odnotowały już 1926 przypadków zakażenia oraz 702 zgony.

Za epidemię odpowiada rzadszy wariant wirusa – Bundibugyo ebolavirus. Należy on do tej samej rodziny co bardziej znany szczep Zaire odpowiedzialny za wcześniejsze katastrofalne epidemie.

Obecny wybuch choroby jest już trzecim największym w historii i nadal nie został opanowany.

WHO apeluje o pilne wsparcie

Dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Tedros Adhanom Ghebreyesus, poinformował, że organizacja zapewniła zakażonemu Amerykaninowi pierwszą pomoc medyczną przed jego transportem do Niemiec.

Szef WHO podkreślił, że zakażenia wśród pracowników organizacji humanitarnych nie są zaskoczeniem. Jednak skala epidemii wymaga znacznie większego zaangażowania społeczności międzynarodowej.

Według niego konieczne jest przyspieszenie działań lokalnych władz, organizacji międzynarodowych oraz partnerów finansowych, ponieważ tempo rozprzestrzeniania się wirusa nadal wyprzedza możliwości służb medycznych.

Dlaczego pacjenci nie trafiają do USA?

Najwięcej kontrowersji budzi fakt, że zakażeni Amerykanie nie są leczeni we własnym kraju.

Stany Zjednoczone dysponują siecią wyspecjalizowanych ośrodków biologicznego bezpieczeństwa, które od lat przygotowywano właśnie do leczenia pacjentów z najgroźniejszymi chorobami zakaźnymi, takimi jak Ebola. Mimo to administracja Donalda Trumpa przyjęła restrykcyjną politykę dotyczącą repatriacji osób zakażonych lub narażonych na kontakt z wirusem.

W praktyce oznacza to, że amerykańscy obywatele są przewożeni do europejskich szpitali dysponujących odpowiednimi oddziałami izolacyjnymi.

To już drugi taki przypadek

Pierwszym zakażonym Amerykaninem podczas obecnej epidemii był dr Peter Stafford, lekarz pracujący dla innej organizacji chrześcijańskiej. Zaraził się podczas bezpośredniego leczenia pacjentów z Ebolą.

Również on został ewakuowany do Niemiec, gdzie przeszedł skuteczne leczenie i ostatecznie wyzdrowiał. Według wcześniejszych doniesień jego transport do Stanów Zjednoczonych zablokowała administracja USA. Jeden z jego współpracowników, który miał kontakt z wirusem, został natomiast przewieziony do Pragi na obserwację.

Walka z epidemią staje się coraz trudniejsza

Eksperci ostrzegają, że obecna epidemia może jeszcze znacząco się powiększyć. Konflikty zbrojne, problemy z infrastrukturą medyczną oraz ograniczony dostęp do wielu regionów Demokratycznej Republiki Konga utrudniają identyfikowanie nowych ognisk zakażeń i izolowanie chorych.

Jeżeli tempo rozprzestrzeniania się wirusa nie uda się lekarzom zahamować, obecny wybuch Eboli może stać się jednym z najtragiczniejszych w historii tej choroby.

Foto: DepositPhotos.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.