Biały Dom nakłada sankcje

USA nakładają sankcję na twórców unijnej „konstytucji internetu”

Administracja Donalda Trumpa odmówiła wydania wiz byłemu komisarzowi UE Thierry’emu Bretonowi oraz kilku europejskim aktywistom zajmującym się walką z dezinformacją. 

Waszyngton oskarża ich o próbę narzucania cenzury amerykańskim platformom społecznościowym. Bruksela odpowiada ostro: to atak na demokrację i wolność słowa.

Waszyngton uderza w architektów europejskich regulacji internetu

Departament Stanu USA ogłosił wprowadzenie sankcji wizowych wobec pięciu osób. W tym Thierry’ego Bretona. To były komisarz Komisji Europejskiej ds. rynku wewnętrznego i jeden z głównych architektów Digital Services Act. Sekretarz stanu Marco Rubio zarzucił im koordynowanie działań mających na celu wywieranie presji na amerykańskie platformy. Po to, by usuwały lub ograniczały treści sprzeczne z określoną narracją polityczną.

Według administracji Trumpa takie działania stanowią przykład „eksterytorialnej cenzury”, wymierzonej w amerykańskich użytkowników i firmy technologiczne. Rubio podkreślił, że osoby objęte sankcjami miały działać w interesie zagranicznych rządów i organizacji pozarządowych. Ich aktywność, jego zdaniem, może mieć „poważne konsekwencje dla polityki zagranicznej USA”.

Czym jest Digital Services Act i dlaczego budzi tyle emocji

Digital Services Act (DSA), czyli Akt o Usługach Cyfrowych jest jednym z kluczowych rozporządzeń Unii Europejskiej regulujących funkcjonowanie internetu. Przepisy zaczęły obowiązywać 17 lutego 2024 roku. Są stosowane bezpośrednio we wszystkich krajach UE, bez potrzeby wdrażania ich do prawa krajowego. Celem DSA jest stworzenie bezpieczniejszego, bardziej przejrzystego i sprawiedliwszego środowiska cyfrowego. Zarówno dla użytkowników, jak i firm.

Regulacja nakłada na dostawców usług cyfrowych obowiązki związane z aktywnym reagowaniem na nielegalne treści, walką z dezinformacją oraz większą transparentnością reklam. DSA obejmuje nie tylko największe platformy społecznościowe i wyszukiwarki, ale również sklepy internetowe, serwisy streamingowe czy aplikacje, także te utrzymujące się głównie z reklam. Wprowadza ustandaryzowane mechanizmy zgłaszania nielegalnych treści, procedury odwoławcze dla użytkowników oraz możliwość zawieszania kont regularnie łamiących prawo. Ze względu na skalę i znaczenie tych zmian DSA bywa określany mianem „unijnej konstytucji internetu”. I to właśnie ten zakres oddziaływania sprawił, że regulacja stała się jednym z głównych punktów zapalnych w relacjach UE–USA.

Thierry Breton: „To polowanie na czarownice”

Thierry Breton, który pełnił funkcję komisarza UE w latach 2019–2024, ostro zareagował na decyzję Waszyngtonu. W serwisie X napisał, że mamy do czynienia z „polowaniem na czarownice”. Przypomniał jednocześnie, że DSA został przyjęty niemal jednogłośnie — przez zdecydowaną większość Parlamentu Europejskiego oraz wszystkie 27 państw członkowskich UE.

– Do naszych amerykańskich przyjaciół: cenzura nie jest tam, gdzie myślicie — dodał były komisarz, sugerując, że to działania administracji USA coraz bardziej przypominają próbę politycznej presji, a nie obronę wolności słowa.

Spór z Big Techem i Elonem Muskiem w tle

Breton od lat pozostaje w konflikcie z częścią amerykańskich gigantów technologicznych, w tym z Elonem Muskiem, właścicielem platformy X. Komisja Europejska niedawno nałożyła na X karę w wysokości 120 mln euro — pierwszą w historii na mocy DSA — uznając system płatnych niebieskich „checków” za wprowadzający użytkowników w błąd. W odpowiedzi platforma zablokowała Komisji Europejskiej możliwość publikowania reklam.

Dla krytyków DSA w USA regulacja stała się symbolem europejskiej ingerencji w wolność słowa, szczególnie w kontekście treści politycznych i prawicowych. Bruksela konsekwentnie zaprzecza, podkreślając, że przepisy dotyczą wyłącznie treści nielegalnych oraz systemowych nadużyć platform.

Aktywiści antydezinformacyjni na celowniku administracji USA

Oprócz Bretona sankcjami wizowymi objęto również liderów organizacji zajmujących się walką z dezinformacją. W tym przedstawicieli niemieckiej organizacji HateAid, brytyjskiego Global Disinformation Index oraz Center for Countering Digital Hate. Amerykańska administracja oskarża je o wykorzystywanie publicznych środków do wywierania nacisku na media i platformy społecznościowe.

Same organizacje odpierają zarzuty, nazywając decyzję USA „aktem represji” i próbą zastraszenia krytyków polityki Waszyngtonu. Ich zdaniem oskarżenia o cenzurę są jedynie pretekstem do uciszania głosów domagających się większej odpowiedzialności Big Techu.

Europa kontra USA: regulacja czy cenzura?

Administracja Donalda Trumpa jasno komunikuje, że sprzeciwia się wszelkim próbom wpływania przez zagraniczne rządy na treści publikowane przez amerykańskich obywateli i firmy. Bruksela odpowiada, że bez takich regulacji potęga Big Techu pozostanie poza realną kontrolą. A internet przez to stanie się przestrzenią coraz bardziej podatną na dezinformację i manipulację.

Spór o DSA przestał być wyłącznie debatą o moderacji treści. Coraz wyraźniej staje się elementem szerszego konfliktu politycznego między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Konfliktu o to, kto i na jakich zasadach ma prawo ustalać reguły gry w globalnym internecie.

Foto: Qwen3/AI.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.