Chińscy taikonauci z misji Shenzhou 20 wrócili na Ziemię ze stacji orbitalnej… nie swoim statkiem. W ich kapsule wykryto pęknięcia. Na stacji pozostali ich koledzy.
Chińska agencja kosmiczna zaliczyła jedną z najbardziej nietypowych sytuacji w historii programu załogowego. Trzech taikonautów z misji Shenzhou 20 – Chen Dong, Chen Zhongrui i Wang Jie – miało wrócić na Ziemię 5 listopada. Zostali jednak na orbicie ponad tydzień dłużej, a ich macierzysty statek Shenzhou 20… pozostał w kosmosie. Powód? W jego oknie wykryto pęknięcia.
Załoga ostatecznie wróciła bezpiecznie 14 listopada, lądując o 3:45 czasu wschodniego w rejonie Dongfeng w Mongolii Wewnętrznej. Na Ziemię sprowadził ich jednak nie Shenzhou 20, lecz całkiem nowa kapsuła Shenzhou 21, która pierwotnie miała pozostać przy stacji Tiangong na pół roku.
Pęknięcia na oknie kapsuły Shenzhou 20
Opóźnienie powrotu nie było przypadkowe. Jak poinformowała Xinhua, w oknie kapsuły powrotnej Shenzhou 20 odkryto „drobne pęknięcia”. Najprawdopodobniej spowodowane uderzeniem drobnego kosmicznego gruzu.
To nie pierwszy raz, gdy stacja Tiangong mierzy się z problemem orbitalnych śmieci. Załoga Shenzhou 20 odbyła aż cztery spacery kosmiczne, podczas których instalowała dodatkowe osłony przeciwodłamkowe na zewnętrznych modułach stacji. Pęknięcie w oknie kapsuły pokazało jednak, że problem jest większy, a zagrożenie – realne.
Z tego powodu chińska agencja kosmiczna CMSA uznała, że Shenzhou 20 nie spełnia już wymogów bezpieczeństwa do lotu powrotnego. Statek pozostał więc na orbicie jako platforma eksperymentalna.
Powrót „pożyczoną” kapsułą
Gdy okazało się, że Shenzhou 20 nie nadaje się do użytku, Chiny zdecydowały się na wykorzystanie statku Shenzhou 21, który dotarł do Tiangong 31 października. To za jego pomocą misja Shenzhou 20 powróciła na Ziemię.
Nowi mieszkańcy stacji – załoga Shenzhou 21 – zostali więc bez własnej kapsuły powrotnej. Według planu mają wrócić dopiero za pół roku, ale ich środek ewakuacji dopiero zostanie dostarczony. CMSA poinformowała, że Shenzhou 22 wystartuje w „odpowiednim terminie”, zapewne w wariancie bezzałogowym, by przejąć rolę pojazdu ratunkowego.
Ponad pół roku na orbicie
Taikonauci Shenzhou 20 przebywali na Tiangong od 24 kwietnia. Dla dowódcy, Chena Donga, był to już trzeci lot kosmiczny. Jego towarzysze – Chen Zhongrui i Wang Jie – debiutowali.
Podczas sześciu miesięcy misji prowadzili eksperymenty naukowe, działania edukacyjne oraz cztery wspomniane spacery kosmiczne. Tiangong jest obecnie w pełni operacyjną stacją kosmiczną składającą się z trzech modułów i stanowi około 20% masy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Chiny już publicznie sugerują możliwość jej rozbudowy o kolejne moduły.
Co dalej z Tiangong?
Incydent z pęknięciami w oknie kapsuły nie stanowił bezpośredniego zagrożenia dla życia załogi, ale jest wyraźnym sygnałem ostrzegawczym dla całej branży kosmicznej. Orbita coraz bardziej zapełnia się odpadami – od odprysków farby po fragmenty rakiet.
Chiny, podobnie jak NASA czy ESA, wzmacniają osłony swoich statków i stacji, ale sytuacje takie jak ta pokazują, że nie istnieje „pełna” odporność na kosmiczny śmieć.
Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że chiński program załogowy poradził sobie z kryzysem. Taikonauci wrócili cali i zdrowi, a misja Shenzhou 21 kontynuuje działania na orbicie.
Foto: VideoFromSpace/YT.