Normy spalania dla samochodów w USA zostaną złagodzone

Trump odkręca śrubę producentom aut i wycofuje ostre normy spalania

Administracja Donalda Trumpa zdecydowała o kolejnym zwrocie w amerykańskiej polityce motoryzacyjnej. Prezydent ogłosił nowe normy dotyczące zużycia paliwa przez samochody sprzedawane w USA, które mają zastąpić znacznie bardziej restrykcyjne wymagania przyjęte za czasów Joe Bidena. Szczegóły nowych limitów nie zostały jeszcze przedstawione, ale kierunek zmian jest jasny: producenci będą mieli większą swobodę w oferowaniu dużych samochodów, pickupów i SUV-ów z silnikami spalinowymi.

Chodzi o system Corporate Average Fuel Economy, czyli CAFE. To jeden z najważniejszych amerykańskich mechanizmów regulujących efektywność energetyczną samochodów. Został wprowadzony przez Kongres w 1975 roku, a jego podstawowym celem było ograniczenie zużycia paliwa przez samochody osobowe i lekkie ciężarówki.

Trump wycofuje się z ambitnych norm

Za prezydentury Joe Bidena wymagania dotyczące średniego zużycia paliwa floty miały systematycznie rosnąć. Zgodnie z regulacjami przyjętymi w 2024 roku średnia dla samochodów osobowych i lekkich ciężarówek miała dojść do około 50,4 mpg w 2031 roku, czyli około 4,7 l/100 km.

To nie oznaczało, że każdy samochód musiał spalać taką ilość paliwa. CAFE działa na poziomie całej floty producenta. Firma może więc sprzedawać duże i mniej oszczędne samochody, ale musi równoważyć je pojazdami zużywającymi mniej paliwa.

W praktyce coraz większe znaczenie miały mieć samochody hybrydowe oraz elektryczne, które pomagają producentom poprawiać średnie parametry całej gamy.

Administracja Trumpa od początku drugiej kadencji określała jednak te wymagania jako zbyt restrykcyjne. Już w grudniu 2025 roku Biały Dom zapowiadał „reset” norm CAFE i przekonywał, że wcześniejsze regulacje w praktyce wymuszały na producentach zwiększanie udziału samochodów elektrycznych.

Nowych liczb na razie nie ma

Najważniejszy szczegół pozostaje jeszcze nieznany. Trump ogłosił zmianę w swoim portalu społecznościowym, ale nie podał nowych docelowych wartości norm CAFE.

To istotne, ponieważ właśnie wysokość nowych limitów pokaże, jak duża będzie faktyczna różnica między regulacjami Bidena a zasadami obowiązującymi po zmianie.

Wcześniejsza propozycja administracji Trumpa zakładała znacznie niższy poziom — około 34,5 mpg do 2031 roku, czyli około 6,8 l/100 km. Byłby to poziom o ponad 30 proc. niższy od wartości wynikającej z regulacji przyjętych za Bidena. Nie jest jednak jeszcze przesądzone, czy dokładnie taka wartość znajdzie się w ostatecznych przepisach.

Więcej miejsca dla pickupów i SUV-ów

Dla amerykańskich producentów samochodów zmiana ma bardzo praktyczne znaczenie.

Rynek USA jest mocno uzależniony od pickupów, dużych SUV-ów i innych dużych samochodów. Modele te są zazwyczaj mniej efektywne energetycznie od niewielkich samochodów osobowych, ale jednocześnie stanowią dla producentów istotne źródło przychodów.

Łagodniejsze wymagania pozwalają więc koncernom utrzymywać większy udział takich samochodów w sprzedaży bez konieczności kompensowania ich coraz większą liczbą bardzo oszczędnych modeli.

Może to również zmniejszyć presję na szybkie zwiększanie udziału samochodów elektrycznych w amerykańskich gamach modelowych.

Nie oznacza to jednak, że producenci nagle zrezygnują z elektryków. General Motors, Ford i inni producenci już zainwestowali ogromne kwoty w rozwój napędów elektrycznych, baterii i związanej z nimi infrastruktury. Zmiana CAFE daje im natomiast większą swobodę w decydowaniu o tempie tej transformacji.

„EV mandate” nie oznaczał obowiązku kupowania elektryka

Wokół amerykańskich norm paliwowych narosło też sporo nieporozumień.

Donald Trump i jego administracja określali wcześniejsze regulacje mianem „EV mandate”, czyli mandatu na samochody elektryczne. Formalnie nie był to jednak federalny przepis nakazujący Amerykanom kupowanie elektryków.

CAFE określa średnie wymagania dotyczące efektywności floty producenta. Producent, który sprzedaje dużo dużych i paliwożernych samochodów, musi znaleźć sposób na poprawienie średniej. Jedną z możliwości jest zwiększenie sprzedaży samochodów bardzo oszczędnych, hybrydowych lub elektrycznych.

Właśnie dlatego administracja Trumpa uważała, że wysokie wymagania CAFE pośrednio zmuszają producentów do zwiększania udziału EV. Krytycy tej polityki zwracają natomiast uwagę, że był to przede wszystkim mechanizm dotyczący efektywności całej floty, a nie zakaz sprzedaży samochodów spalinowych.

Trump twierdzi, że samochody będą tańsze

Administracja Trumpa przedstawia zmianę przede wszystkim jako sposób na ograniczenie kosztów samochodów dla Amerykanów.

Biały Dom argumentował wcześniej, że restrykcyjne normy zmuszają producentów do ponoszenia dodatkowych kosztów, które ostatecznie mogą zostać przeniesione na klientów. Według administracji powrót do mniej wymagających norm ma obniżyć koszty produkcji i zwiększyć wybór dostępnych modeli.

To jednak tylko jedna strona tej dyskusji. Samochód zużywający więcej paliwa może być tańszy w momencie zakupu, ale jego właściciel ponosi później większe wydatki na paliwo. Z punktu widzenia konsumenta znaczenie ma więc nie tylko cena katalogowa samochodu, ale również koszt jego użytkowania przez wiele lat.

USA robią krok wstecz, gdy świat idzie w inną stronę

Zmiana CAFE ma znaczenie wykraczające poza sam amerykański rynek.

Producenci samochodów działają obecnie globalnie. Chińskie firmy, europejskie koncerny i część amerykańskich producentów rozwijają samochody elektryczne, hybrydy, nowe baterie i bardziej efektywne napędy.

Poluzowanie amerykańskich wymagań może więc sprawić, że producenci będą mogli wolniej zwiększać efektywność swoich samochodów przeznaczonych na rynek USA. Jednocześnie będą musieli nadal spełniać wymagania obowiązujące na innych rynkach.

To może doprowadzić do jeszcze większego rozdzielenia strategii producentów na poszczególnych kontynentach.

CAFE ma za sobą długą historię

Tak więc, podsumowując amerykańskie normy CAFE powstały w reakcji na kryzys energetyczny lat 70. Ich zadaniem było ograniczenie zużycia paliwa i uzależnienia USA od importowanej ropy.

Według amerykańskiego Departamentu Transportu system ma zwiększać efektywność samochodów, ograniczać zużycie energii i poprawiać bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Administracja Trumpa przedstawia obecnie zmianę jako dostosowanie regulacji do realiów rynku oraz możliwości technologicznych tradycyjnych napędów. Jej przeciwnicy wskazują natomiast, że słabsze wymagania mogą oznaczać większe zużycie paliw kopalnych i wolniejsze tempo ograniczania emisji z transportu.

Na razie najważniejsza pozostaje jedna niewiadoma: jak dokładnie będą wyglądały nowe wartości CAFE. Dopiero ich publikacja pokaże, jak duży będzie rzeczywisty odwrót od regulacji przyjętych za Bidena.

Dla amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego oznacza to jednak już teraz zmianę kierunku. Presja regulacyjna na szybkie zwiększanie efektywności samochodów spalinowych i elektryfikację floty ma być mniejsza, a producenci dostają więcej przestrzeni na sprzedaż dużych SUV-ów i pickupów.

Foto: DepositPhotos.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.