Pomysł, aby amerykańska marynarka wojenna eskortowała tankowce przez jedną z najważniejszych arterii energetycznych świata, brzmi jak szybkie rozwiązanie kryzysu. Jednak według analityków plan promowany przez prezydenta USA Donald Trump może okazać się w praktyce nierealny.
Wojna z Iran doprowadziła bowiem do faktycznego paraliżu transportu ropy przez Cieśninę Ormuz – wąski przesmyk między Oman a Iran, przez który przepływa ogromna część światowego handlu ropą.
Ropa drożeje, a statki stoją w miejscu
Po serii ataków na tankowce transportujące ropę ceny surowca gwałtownie wzrosły. Amerykańska ropa podrożała w ciągu tygodnia o około 28 proc., przekraczając poziom 86 dolarów za baryłkę. Z kolei globalny benchmark Brent crude oil wzrósł o ponad 22 proc., do około 89 dolarów.
Analitycy ostrzegają, że jeśli transport przez cieśninę pozostanie zablokowany przez dłuższy czas, cena ropy może przekroczyć 100 dolarów za baryłkę. Taki poziom mógłby już zagrozić globalnej gospodarce i zwiększyć ryzyko recesji.
Problem jest ogromny, ponieważ przez Cieśninę Ormuz przepływa około 14 milionów baryłek ropy dziennie – czyli niemal jedna trzecia całej ropy transportowanej statkami na świecie.

Setki statków utknęły w Zatoce Perskiej
W normalnych warunkach przez cieśninę przepływa około 100 tankowców i statków towarowych dziennie. Obecnie jednak – z powodu działań wojennych – około 400 jednostek utknęło w Zatoce Perskiej i nie może bezpiecznie wypłynąć na otwarte wody.
Eksperci podkreślają, że nawet gdyby marynarka USA zaczęła eskortować statki, proces byłby niezwykle powolny.
Według analityków firmy Kpler przeprowadzenie konwojów dla tak ogromnej liczby jednostek zajęłoby bardzo dużo czasu, nawet jeśli statki byłyby prowadzone tylko w niewielkich grupach.
Marynarka USA może nie mieć wystarczających sił
Kolejnym problemem jest dostępność okrętów wojennych. Stany Zjednoczone prowadzą bowiem jednocześnie działania militarne przeciwko Iranowi.
Jak podkreślają analitycy rynku energii, kluczowe pytanie brzmi: czy amerykańska flota ma wystarczająco dużo okrętów, aby jednocześnie walczyć i chronić transport ropy.
To poważny dylemat strategiczny – eskorta tankowców wymagałaby stałej obecności licznych jednostek wojennych na jednej z najbardziej niebezpiecznych tras morskich świata.
Ubezpieczenie nie rozwiąże problemu
Administracja Trumpa zapowiedziała również możliwość zapewnienia właścicielom statków gwarancji ubezpieczeniowych od ryzyka politycznego.
Jednak według ekspertów to nie pieniądze są największym problemem.
Armatorzy obawiają się przede wszystkim bezpieczeństwa fizycznego statków i załóg. Dopóki ataki rakietowe będą kontynuowane, wielu z nich nie zdecyduje się na wysłanie jednostek przez cieśninę.
Aby ruch mógł wrócić do normy, potrzebny byłby dłuższy okres bez żadnych ataków.
Iran to znacznie poważniejsze zagrożenie niż Huti
Analitycy przypominają, że od 2023 roku transport na Morzu Czerwonym był zakłócany przez ataki rebeliantów Huti z Jemen. Jednak zagrożenie ze strony Iranu jest znacznie poważniejsze.
Iran dysponuje bardziej zaawansowanymi systemami rakietowymi i dronami i jest zdolny do prowadzenia bardziej skomplikowanych operacji w regionie. Mimo ciągłych ataków Izraela i USA.
Dlatego eksperci podkreślają, że same eskorty wojskowe nie wystarczą, aby ponownie otworzyć szlak transportowy.
Historia pokazuje, że to nie takie proste
Podobną operację konwojową przeprowadzono w latach 80., podczas wojny iracko‑irańskiej. Wówczas United States Navy eskortowała tankowce przez cieśninę.
Sytuacja była jednak zupełnie inna. Stany Zjednoczone nie prowadziły wtedy bezpośredniej wojny z Iranem, a ich zadaniem było jedynie zapewnienie bezpieczeństwa żeglugi.
Dziś konflikt ma znacznie szerszy charakter.
Zegar tyka dla światowego rynku ropy
Im dłużej cieśnina pozostanie zamknięta, tym większy problem dla światowej gospodarki.
Państwa Zatoki Perskiej mogą wkrótce wyczerpać możliwości magazynowania ropy, co zmusi je do ograniczenia wydobycia.
Według analityków banku JPMorgan Chase w skrajnym scenariuszu cena ropy Brent mogłaby wzrosnąć nawet do 120 dolarów za baryłkę.
Już teraz Irak ograniczył produkcję o około 1,5 mln baryłek dziennie, ponieważ brakuje miejsca na magazynowanie surowca.
Foto: Gemini/AI.