TikTok znalazł się w centrum polityczno-technologicznej burzy w Stanach Zjednoczonych. Platforma tłumaczy ostatnie poważne problemy z działaniem aplikacji w USA awarią centrum danych. Jednocześnie stanowczo zaprzecza zarzutom o cenzurowanie treści politycznych. Sprawą zainteresował się już gubernator Kalifornii Gavin Newsom.
Problemy zaczęły się krótko po tym, jak TikTok w USA przeszedł pod kontrolę nowo utworzonego joint venture z większościowym udziałem amerykańskich inwestorów. Użytkownicy masowo zaczęli zgłaszać błędy: znikające treści, problemy z wysyłaniem wiadomości prywatnych, spadki zasięgów oraz filmy oznaczane jako „niekwalifikujące się do rekomendacji”.
Na tym tle szybko pojawiły się oskarżenia o cenzurę polityczną. W mediach społecznościowych zaczęły krążyć nagrania sugerujące, że TikTok ogranicza widoczność treści krytycznych wobec Donalda Trumpa oraz działań amerykańskich służb imigracyjnych ICE.
TikTok: to nie cenzura, tylko awaria infrastruktury
TikTok oficjalnie zaprzecza tym zarzutom. Rzecznik amerykańskiego oddziału platformy poinformował, że źródłem problemów była przerwa w dostawie prądu w jednym z centrów danych. Ta doprowadziła do kaskadowej awarii systemów.
– Sieć została już przywrócona, jednak skutki awarii są nadal odczuwalne. Użytkownicy mogą doświadczać błędów, wolniejszego ładowania treści oraz problemów z publikacją filmów – przekazała firma w oficjalnym komunikacie.
TikTok przyznał również, że twórcy mogą tymczasowo widzieć „0” wyświetleń lub polubień. To wynika z opóźnień po stronie serwerów, a nie z celowego ograniczania zasięgów.
Kontrowersje wokół słowa „Epstein”
Dodatkowe emocje wzbudziły doniesienia, że TikTok blokuje wysyłanie wiadomości zawierających nazwisko Jeffrey Epstein. Testy przeprowadzone przez CNBC potwierdziły, że próba wysłania takiej wiadomości w niektórych przypadkach kończyła się komunikatem o rzekomym naruszeniu zasad społeczności.
TikTok zapewnia jednak, że nie obowiązuje żaden zakaz używania tego słowa, a problem ma charakter techniczny i jest analizowany.
Kontekst jest szczególnie wrażliwy, ponieważ amerykański Departament Sprawiedliwości od miesięcy publikuje kolejne dokumenty związane ze sprawą Epsteina.
Kalifornia reaguje. Newsom zapowiada kontrolę
Oskarżenia o cenzurę zostały dodatkowo nagłośnione przez gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma. Jego biuro poinformowało, że otrzymało zgłoszenia o rzekomym tłumieniu treści krytycznych wobec prezydenta USA i zapowiedziało analizę działań TikToka pod kątem zgodności z prawem stanowym.
Choć nie przedstawiono oficjalnych dowodów, presja polityczna na platformę wyraźnie rośnie.
Nowy TikTok w USA: zmiana właściciela, stare problemy
Obecne zamieszanie zbiegło się w czasie z historyczną zmianą struktury właścicielskiej TikToka. Po miesiącach nacisków ze strony władz USA ByteDance zgodził się na utworzenie nowego podmiotu:
- 80,1% udziałów należy do amerykańskich i globalnych inwestorów
- 19,9% pozostaje w rękach ByteDance
- Kluczowi inwestorzy to Oracle, Silver Lake oraz MGX
Oracle, którego współzałożycielem jest Larry Ellison – znany zwolennik Donalda Trumpa – już wcześniej był wymieniany jako potencjalny nabywca TikToka w USA.
Awaria czy polityczny test wiarygodności?
Choć TikTok konsekwentnie tłumaczy problemy techniczne awarią infrastruktury, skala oskarżeń i zaangażowanie polityków sprawiają, że sprawa może mieć długofalowe konsekwencje.
Dla platformy to pierwszy tak poważny test zaufania po przejęciu kontroli przez amerykańskich inwestorów. I test, który obserwuje cały technologiczny świat.
Foto: Gemini/AI.