Przez ostatnie dni miałem okazję korzystać z Baseus Bass BS1 NC. To model skierowany do osób, które nie chcą wydawać fortuny, ale oczekują czegoś więcej niż tylko możliwości słuchania muzyki.
Jeszcze kilka lat temu słuchawki z aktywną redukcją szumów, kodekiem LDAC i dedykowaną aplikacją kosztowały kilkaset złotych. Dziś producenci coraz śmielej schodzą z ceną, obiecując funkcje znane z dużo droższych modeli. Tylko czy za około 139 zł – a na promocjach nawet w okolicach 100 zł – naprawdę można kupić dobre słuchawki?
W przypadku modelu Baseus Bass BS1 NC producent obiecuje mocny bas, aktywną redukcję hałasu, sześć mikrofonów, obsługę kodeka LDAC oraz nawet 40 godzin pracy z etui. Brzmi ambitnie. Sprawdziłem, ile z tych obietnic znajduje potwierdzenie w codziennym użytkowaniu.

Pierwsze wrażenie. Lekkie i wygodne
Już po wyjęciu z pudełka widać, że Baseus postawił na prostotę. Etui jest niewielkie, dobrze wykonane i bez problemu mieści się w kieszeni spodni. Nie ma tu efektownych diod czy futurystycznych dodatków – producent skupił się na praktyczności.
Same słuchawki ważą bardzo niewiele i praktycznie nie czuć ich w uszach. Po kilku godzinach słuchania muzyki nie odczuwałem dyskomfortu, co w tej klasie cenowej wcale nie jest oczywiste.
Trzeba jednak pamiętać, że jest to konstrukcja półdouszna. Dla jednych będzie to ogromna zaleta, bo słuchawki nie wciskają się głęboko do kanału słuchowego. Z drugiej strony pasywna izolacja od otoczenia jest słabsza niż w klasycznych dokanałówkach z silikonowymi końcówkami.

Dźwięk pozytywnie zaskakuje
Nazwa Bass nie jest przypadkowa. Producent wyraźnie postawił na mocniejsze niskie tony i rzeczywiście słychać to od pierwszych minut.
Bas jest głęboki, dynamiczny i dodaje muzyce energii. Szczególnie dobrze wypada w muzyce elektronicznej, hip-hopie czy nowoczesnym popie. Co jednak ważne, nie dominuje całkowicie nad resztą pasma.
Średnie tony pozostają czytelne, dzięki czemu wokale brzmią naturalnie, a wysokie częstotliwości są przyjemnie wygładzone. Nie jest to oczywiście poziom słuchawek kosztujących 500 czy 800 zł, ale trudno mieć o to pretensje. W swojej klasie cenowej Baseus BS1 NC grają naprawdę dojrzale.

Dużym plusem jest również obsługa kodeka LDAC, który nadal pozostaje rzadkością w budżetowych modelach. Jeśli korzystacie ze smartfona obsługującego ten standard, różnica względem podstawowego SBC jest zauważalna.
ANC? Jest i… naprawdę działa
Największą niespodzianką okazała się aktywna redukcja szumów.
Nie spodziewałem się cudów po słuchawkach kosztujących około 100–140 zł i rzeczywiście nie jest to poziom Sony czy Bose. Jednak podczas jazdy autobusem, spaceru po mieście czy pracy w biurze ANC skutecznie wycisza jednostajny hałas otoczenia.
Silniki autobusów, klimatyzacja czy szum ulicy stają się znacznie mniej dokuczliwe. To rozwiązanie, które realnie poprawia komfort codziennego korzystania ze słuchawek.
Rozmowy bez większych zastrzeżeń
Baseus zastosował sześć mikrofonów wspieranych przez algorytmy sztucznej inteligencji.
Podczas rozmów telefonicznych rozmówcy nie zgłaszali problemów z jakością mojego głosu. Nawet na zewnątrz, przy umiarkowanym hałasie, słuchawki radziły sobie zaskakująco dobrze.
Do okazjonalnych rozmów służbowych czy prywatnych sprawdzają się bez problemu.
Aplikacja daje więcej możliwości
Miłym dodatkiem jest aplikacja Baseus.
Możemy zmieniać ustawienia korektora dźwięku, zarządzać trybami ANC, aktualizować oprogramowanie czy sprawdzić poziom naładowania każdej słuchawki.
To funkcje, które jeszcze niedawno były dostępne głównie w znacznie droższych modelach.
Bateria na plus
Producent deklaruje około 7 godzin pracy na jednym ładowaniu oraz do 40 godzin z wykorzystaniem etui.
Podczas testów nie miałem powodów, by kwestionować te wartości. Przy standardowym użytkowaniu słuchawki spokojnie wystarczają na kilka dni bez konieczności sięgania po ładowarkę.
Na pochwałę zasługuje również szybkie ładowanie. Kilkanaście minut w etui pozwala odzyskać energię potrzebną na kolejne godziny słuchania muzyki.
Czy warto kupić Baseus Bass BS1 NC?
Po kilku dniach testów mogę powiedzieć jedno – Baseus bardzo dobrze wykorzystał budżet około 100–140 zł.
Nie są to słuchawki dla audiofilów i nie mają najlepszego ANC na rynku. Nie taki był jednak ich cel.
To model dla osób, które chcą wygodnych słuchawek do codziennego słuchania muzyki, oglądania filmów, prowadzenia rozmów i podróżowania komunikacją miejską. Dostajemy mocny bas, zaskakująco dobrą jakość dźwięku, obsługę LDAC, skuteczne – jak na tę półkę cenową – ANC oraz bardzo przyzwoity czas pracy.
W tej cenie trudno wskazać wiele modeli oferujących równie kompletny zestaw funkcji.
Plusy
- bardzo dobra jakość dźwięku w swojej cenie,
- mocny, dynamiczny bas,
- obsługa kodeka LDAC,
- skuteczne ANC jak na budżetowy model,
- sześć mikrofonów zapewniających dobrą jakość rozmów,
- lekka i wygodna konstrukcja,
- do 40 godzin pracy z etui,
- aplikacja z dodatkowymi funkcjami,
- certyfikat IP55.
Minusy
- ANC wyraźnie ustępuje droższym modelom,
- półdouszna konstrukcja słabiej izoluje pasywnie od otoczenia,
- miłośnicy neutralnego brzmienia mogą uznać bas za zbyt mocny.
Janusz Palicki