Udział Rzymu w międzynarodowym programie GCAP, którego celem jest stworzenie myśliwca szóstej generacji wspólnie z Wielką Brytanią i Japonią, potroił swój koszt w ciągu zaledwie pięciu lat.
Włochy szykują się do największego projektu zbrojeniowego w swojej historii. Udział Rzymu w międzynarodowym programie GCAP, którego celem jest stworzenie myśliwca szóstej generacji wspólnie z Wielką Brytanią i Japonią, potroił swój koszt w ciągu zaledwie pięciu lat.
Dziś mówi się już o kwocie przekraczającej 21 miliardów dolarów — większej niż suma wydana wcześniej na zakup floty samolotów F-35.
Koszt programu GCAP rośnie szybciej niż ambicje
Według informacji przekazanych włoskiemu parlamentowi przez ministra obrony, pierwotnie planowane 6 miliardów euro przeznaczone na projektowanie i rozwój samolotu GCAP urosło do 18,6 miliarda euro w cenach z 2025 roku. To równowartość około 21,8 miliarda dolarów. A także, co ważne, wydatek obejmujący jedynie etapy koncepcyjne oraz pełne prace rozwojowe, bez uwzględnienia produkcji seryjnej przyszłych maszyn.
Dla porównania, wcześniejszy program F-35 kosztował Włochy około 18 miliardów euro, a w jego ramach zakupiono 90 gotowych samolotów bojowych.
Nic dziwnego, że opozycja określa GCAP jako najdroższe przedsięwzięcie militarne w dziejach kraju. Zarzuca przy tym rządowi brak wystarczająco szczegółowych wyjaśnień dotyczących gwałtownego wzrostu kosztów.
Dlaczego nowy myśliwiec pochłania miliardy
Rządowe dokumenty wskazują, że skok wydatków wynika przede wszystkim z ogromnej złożoności projektu. GCAP nie ma być zwykłym samolotem, lecz zaawansowaną platformą bojową nowej generacji. Ma stać się centralnym elementem systemu walki powietrznej, współpracującym z dronami i nowoczesnymi systemami uzbrojenia.
Kosztowna okazuje się integracja sensorów, elektroniki, systemów autonomicznych oraz testy i prace badawczo-rozwojowe. To wszystko ma zapewnić przewagę technologiczną przez kolejne dekady.
Jak rozłożono finansowanie projektu
Z dokumentów przekazanych do komisji obrony wynika, że finansowanie programu będzie realizowane etapami:
- 2 miliardy euro zostały już zabezpieczone na realizację pierwszej fazy,
- 16,6 miliarda euro potrzeba łącznie, aby zakończyć fazy koncepcyjne i rozwojowe,
- 8,8 miliarda euro ma być wypłacane stopniowo do 2037 roku,
- 7,8 miliarda euro zostanie zagwarantowane w późniejszym terminie.
Projekt wymaga jeszcze zatwierdzenia przez komisje obrony obu izb parlamentu. Rządząca koalicja premier Giorgii Meloni posiada tam jednak większość, co sprawia, że zgoda na finansowanie wydaje się niemal pewna.
GCAP i globalny wyścig technologiczny
Program GCAP realizowany jest wspólnie przez Wielką Brytanię, Włochy i Japonię, a jego celem jest wprowadzenie nowego myśliwca do służby w 2035 roku. Podczas styczniowego spotkania w Tokio liderzy Włoch i Japonii potwierdzili, że projekt postępuje zgodnie z planem i ma kluczowe znaczenie dla przyszłej architektury bezpieczeństwa oraz przemysłu obronnego obu państw.
GCAP wpisuje się w globalny trend rozwoju samolotów szóstej generacji. Mają one przewyższać obecne konstrukcje pod względem autonomii, integracji z dronami, świadomości sytuacyjnej i możliwości działania w środowisku silnie zakłócanym elektronicznie.
Strategiczna niezależność ma swoją cenę
To bardzo drogo — i nikt nie próbuje udawać, że jest inaczej. Jednak w świecie rosnących napięć geopolitycznych strategiczna niezależność kosztuje. Teoretycznie Włochy mogłyby kupić kolejne samoloty od Stanów Zjednoczonych i dalej rozwijać flotę F-35. Tyle że ostatnie lata pokazały, jak krucha potrafi być pewność dostaw w świecie polityki.
Kto dziś może zagwarantować, że w świetle ostatnich działań Donalda Trumpa przyszłe administracje zawsze zapewnią dostęp do części zamiennych, aktualizacji systemów czy zgody na użycie sprzętu w określonych scenariuszach? Własny program myśliwca to nie tylko prestiż i ambicja. Ale przede wszystkim kontrola nad technologią, suwerenność operacyjna i bezpieczeństwo w długiej perspektywie.
GCAP może więc stać się symbolem epoki, w której państwa przestają kupować gotowe rozwiązania, a zaczynają płacić ogromne pieniądze za coś znacznie cenniejszego — niezależność.
Foto: Leonardo.