Ferrari Luce

Szef marketingu Ferrari odchodzi po katastrofalnym debiucie modelu Luce

Debiut pierwszego w pełni elektrycznego Ferrari miał być historycznym momentem dla legendarnej włoskiej marki. Zamiast tego wywołał falę krytyki, lawinę internetowych memów i gwałtowną reakcję inwestorów. Teraz Ferrari ogłosiło zmianę na stanowisku dyrektora marketingu i sprzedaży, co wielu obserwatorów branży wiąże właśnie z nieudanym wizerunkowo wprowadzeniem modelu Luce.

Co ciekawe, o premierze Ferrari Luce już wcześniej pisaliśmy na PortaluTechnologicznym.pl. Już wtedy było widać, że reakcje fanów marki są wyjątkowo chłodne, a wygląd samochodu wywołuje ogromne kontrowersje. Dziś coraz więcej wskazuje na to, że mieliśmy do czynienia z prawdziwą katastrofą wizerunkową.

Ferrari zmienia szefa marketingu po premierze Luce

Ferrari poinformowało, że wieloletni dyrektor marketingu i sprzedaży Enrico Galliera opuści firmę z końcem czerwca. Jego miejsce od 1 lipca zajmie Massimiliano Di Silvestre, były szef włoskiego oddziału BMW.

Galliera był związany z Ferrari przez ponad 16 lat i odpowiadał za strategię marketingową marki w okresie ogromnych sukcesów finansowych producenta. Oficjalnie firma podaje, że menedżer zdecydował się rozpocząć nowy etap kariery.

Trudno jednak nie zauważyć zbieżności czasowej. Informacja o odejściu pojawia się zaledwie kilka tygodni po jednej z najbardziej kontrowersyjnych premier produktowych w najnowszej historii Ferrari.

Debiut elektrycznego Ferrari wywołał szok na giełdzie

Po prezentacji modelu Luce akcje Ferrari spadły o około 8% w ciągu jednego dnia. Inwestorzy negatywnie ocenili reakcję rynku na pierwszy elektryczny model marki.

Samochód od początku budził ogromne emocje. Ferrari już kilka miesięcy wcześniej ujawniło nazwę pojazdu, szczegóły wnętrza zaprojektowanego przy współudziale legendarnego projektanta Jony’ego Ive’a oraz większość parametrów technicznych.

W efekcie podczas oficjalnej premiery w Rzymie praktycznie jedyną nowością pozostał wygląd zewnętrzny auta.

I właśnie ten element stał się głównym problemem.

Kontrowersyjny design zdominował dyskusję

Stylistyka Ferrari Luce okazała się niezwykle polaryzująca. Media społecznościowe błyskawicznie zapełniły się memami, a internauci zaczęli zadawać pytania w stylu: „Co powiedziałby na to Enzo Ferrari?”.

Zdaniem wielu ekspertów Ferrari popełniło podstawowy błąd komunikacyjny. Firma ujawniła wcześniej wszystkie najmocniejsze atuty samochodu, pozostawiając na wielki finał element najbardziej podatny na krytykę.

W rezultacie światowa premiera zamiast skupiać się na technologii, osiągach czy innowacjach została całkowicie zdominowana przez dyskusję o wyglądzie samochodu.

Ferrari nie pozwoliło dziennikarzom prowadzić auta

Sytuację dodatkowo pogorszył fakt, że podczas premiery żaden dziennikarz nie miał możliwości przejechania się nowym modelem.

To szczególnie zaskakujące, ponieważ Ferrari od początku przekonywało, że Luce nie jest po prostu kolejnym samochodem elektrycznym, lecz pełnoprawnym Ferrari oferującym emocje za kierownicą charakterystyczne dla marki z Maranello.

Problem polegał na tym, że producent oczekiwał od rynku wiary na słowo. Nie pozwolono bowiem mediom zweryfikować najważniejszej obietnicy dotyczącej samochodu.

W efekcie narrację przejęli krytycy designu oraz użytkownicy mediów społecznościowych, a nie dziennikarze motoryzacyjni opisujący wrażenia z jazdy.

Czy Ferrari porzuci elektryczną strategię?

Mimo całego zamieszania nic nie wskazuje na to, aby Ferrari zamierzało wycofać się z elektryfikacji.

Kluczową postacią pozostaje prezes firmy, Benedetto Vigna, który nadal kieruje producentem. Vigna przez 26 lat pracował w STMicroelectronics i został zatrudniony właśnie po to, aby przeprowadzić Ferrari przez transformację w kierunku samochodów elektrycznych i coraz bardziej zaawansowanego oprogramowania.

To on odpowiada za strategię elektryfikacji marki i nic nie wskazuje na to, by po słabym przyjęciu modelu Luce zamierzał zmienić kurs.

Lekcja dla Ferrari na przyszłość

Zmiana szefa marketingu nie musi oznaczać rewolucji w Ferrari, ale stanowi wyraźny sygnał, że kierownictwo dostrzegło problemy związane z premierą Luce.

Historia pierwszego elektrycznego Ferrari może stać się cenną lekcją dla całej branży motoryzacyjnej. Jeśli producent buduje narrację wokół emocji z jazdy, powinien umożliwić dziennikarzom i klientom samodzielne zweryfikowanie tych obietnic.

W przypadku Luce Ferrari zrobiło dokładnie odwrotnie. Efektem była jedna z najbardziej krytykowanych premier ostatnich lat, spadek kursu akcji oraz zmiana na jednym z kluczowych stanowisk w firmie.

Foto: Ferrari.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.