Royal Caribbean odebrało właśnie drugi największy statek pasażerski w historii – Star of the Seas. Jednostka imponuje skalą, futurystycznymi rozwiązaniami i jest symbolem nowej ery rejsów wycieczkowych.
Branża rejsów wycieczkowych nie zwalnia tempa. Giganci rynku inwestują miliardy w budowę nowej generacji ultra-dużych statków. Mają one konkurować nie tylko z innymi liniami żeglugowymi, ale wręcz z tematycznymi parkami rozrywki i luksusowymi resortami wypoczynkowymi na lądzie. Najnowszym tego przykładem jest Star of the Seas, który 10 lipca oficjalnie trafił do floty Royal Caribbean International.
Gigantyczne rozmiary, imponujące możliwości
Zbudowany w fińskiej stoczni Meyer Turku, Star of the Seas to bliźniak wprowadzonego w styczniu 2024 roku Icon of the Seas. Oba statki mają 248 663 GT, długość 364 metrów i szerokość 66 metrów.
Na ich pokładach znajduje się aż 2 805 kabin rozlokowanych na 20 pokładach pasażerskich. Statek może przyjąć 5610 pasażerów przy podwójnym obłożeniu i nawet 7600 osób łącznie, z załogą liczącą 2350 członków.
Wizja Royal Caribbean to pływający kurort all-inclusive. Na pokładzie znajdziemy osiem tematycznych „dzielnic” (neighborhoods), w tym:
- największy park wodny na morzu z sześcioma zjeżdżalniami,
- strefy relaksu dla dorosłych,
- dedykowane przestrzenie dla rodzin z dziećmi,
- futurystyczną kopułę AquaDome z teatrem wodnym i pokazami akrobatycznymi,
- aż 26 lokali gastronomicznych i 18 barów oraz lounge’ów.
Rewolucja zbudowana szybciej niż planowano
Stocznia Meyer Turku podkreśla, że dzięki doświadczeniom z budowy pierwszej jednostki udało się przyspieszyć realizację projektu. Star of the Seas został ukończony przed pierwotnym terminem. Dlatego jeszcze przed oficjalnym dziewiczym rejsem (31 sierpnia z Port Canaveral na Florydzie) przewidziano rejsy pokazowe.
Części statku były prefabrykowane w niemieckiej stoczni Neptune Werft i transportowane do Finlandii drogą wodną. Obecnie Star of the Seas kieruje się do Kadyksu (Hiszpania) na końcowe prace wykończeniowe, zanim uda się za Atlantyk.
– Star of the Seas to kolejny śmiały krok w naszej misji tworzenia przyszłości wakacji. Te statki są dowodem na to, co można osiągnąć łącząc innowacyjność, wyobraźnię i dążenie do niezapomnianych doświadczeń – powiedział Jason Liberty, dyrektor zarządzający Royal Caribbean Group.
Następne giganty już w drodze
W ślad za Star of the Seas już trwa budowa trzeciej jednostki z serii – Legend of the Seas, której konstrukcja właśnie osiągnęła tzw. „topping out” po montażu wielkiej kopuły nad mostkiem. Statek ma opuścić suchy dok do końca lata 2025 roku.
W przygotowaniu jest także czwarty statek klasy Icon, a Royal Caribbean ma opcje na kolejne dwie jednostki.
Konkurencja nie śpi: MSC, Carnival i Norwegian stawiają na skalę
Tego samego dnia, kiedy Royal Caribbean włączyło nowy statek do swojej floty, konkurencyjne linie MSC Cruises potwierdziły zamówienie piątego i szóstego statku z klasy World, z planowaną dostawą odpowiednio w 2029 i 2030 roku. Każda z tych jednostek ma 215 800 GT, długość 333 metry i pomieści ponad 6700 pasażerów. W budowie są także MSC World Asia i MSC World Atlantic.
Z kolei Carnival Cruise Line buduje serię statków Project Ace o wyporności 230 000 GT i pojemności sięgającej nawet 8000 pasażerów, a Norwegian Cruise Line tworzy jednostki o tonażu 227 000 GT.
Ponadto, od ponad roku krążą pogłoski, że MSC pracuje nad największymi statkami wycieczkowymi w historii, o wyporności 260–270 tys. GT i długości około 365 metrów. Mają one również powstać w stoczni Meyer Turku.
Foto: Meyer Turku.