Brzmi jak scenariusz z serialu science fiction, ale w Stanach Zjednoczonych temat wszczepiania mikrochipów pracownikom trafił pod obrady legislatury.
W stanie Washington procedowany jest projekt ustawy, który ma jednoznacznie zakazać pracodawcom zmuszania zatrudnionych do implantowania chipów pod skórą.
Projekt, oznaczony jako House Bill 2303, stanowi, że pracodawca nie może „żądać, wymagać ani wywierać presji” na pracownika w celu wszczepienia mikrochipa – niezależnie od przyczyny.
To działanie prewencyjne. Obecnie nie odnotowano przypadków przymusowego chipowania pracowników w USA. Jednak ustawodawcy uznali, że lepiej zawczasu zablokować potencjalnie niebezpieczną praktykę, zanim stanie się realnym problemem.
Surowe kary finansowe dla firm
Jeśli ustawa wejdzie w życie, firmy łamiące przepisy będą musiały liczyć się z wysokimi sankcjami:
- 10 000 dolarów grzywny za pierwsze naruszenie
- 20 000 dolarów za każde kolejne wykroczenie
Projekt przeszedł już przez Izbę Reprezentantów stanu i obecnie znajduje się w kalendarzu obrad Senatu.
Mikroczipy pod skórą – science fiction czy rzeczywistość?
Choć przymusowe implanty to dziś wyłącznie hipotetyczny scenariusz, sama technologia nie jest nowością.
W 2018 roku brytyjska firma BioTeq poinformowała, że wszczepiła około 150 implantów osobom w Wielkiej Brytanii. Część z nich trafiła do pracowników firm z sektora finansowego i inżynieryjnego – jednak dobrowolnie.
Z kolei szwedzka firma Biohax prowadziła rozmowy z kancelariami prawnymi i firmami finansowymi zainteresowanymi oferowaniem implantów swoim pracownikom jako opcji zwiększenia bezpieczeństwa dostępu.
W 2017 roku amerykańska firma Three Square Market (32M) rozpoczęła współpracę z Biohax i umożliwiła pracownikom dobrowolne wszczepianie mikrochipów.
Jak działają implanty RFID i NFC?
Mikroczipy wszczepiane są najczęściej pod skórę między kciukiem a palcem wskazującym. Wykorzystują technologie:
- RFID (Radio-Frequency Identification)
- NFC (Near Field Communication)
Pozwalają m.in. na:
- otwieranie drzwi i systemów kontroli dostępu,
- uruchamianie pojazdów,
- logowanie do systemów firmowych,
- przechowywanie danych medycznych, które mogą być odczytane w razie wypadku.
Zwolennicy technologii wskazują na wygodę i bezpieczeństwo. Krytycy – na ryzyko nadużyć, presję ze strony pracodawców i potencjalne zagrożenia prywatności.
Prewencja przed technologiczną dystopią?
W świecie, w którym sztuczna inteligencja wspiera działania militarne, monitoring pracowników staje się coraz bardziej zaawansowany, a dane biometryczne trafiają do systemów korporacyjnych, granica między wygodą a inwigilacją może się zacierać.
Ustawa w stanie Washington to sygnał ostrzegawczy: nie każda dostępna technologia powinna być stosowana bez wyraźnych ograniczeń prawnych.
Dziś temat może wydawać się abstrakcyjny. Ale jeszcze kilkanaście lat temu wiele współczesnych rozwiązań – od powszechnego rozpoznawania twarzy po generatywną AI w działaniach wojskowych – również należało do sfery science fiction.
Foto: NBC News/YouTube.