koncert Phoebe Bridgers w planetarium Liberty Science Center w Jersey City

Spotify buduje społeczności fanów poza internetem. Świat bez smartfona?

Technologia przez lata sprawiała, że muzyka była coraz bardziej osobistym i cyfrowym doświadczeniem. Spotify chce teraz zrobić coś pozornie odwrotnego. Wykorzystując dane o tym, czego słuchamy, platforma zaczyna łączyć najbardziej zaangażowanych fanów w świecie rzeczywistym. A jednym z elementów tych wydarzeń jest… odebranie uczestnikom dostępu do smartfonów.

To jeden z ciekawszych paradoksów współczesnej technologii. Platformy cyfrowe wiedzą o swoich użytkownikach coraz więcej, coraz lepiej przewidują ich zainteresowania i potrafią niezwykle precyzyjnie dopasować treści do ich gustów. Jednocześnie coraz wyraźniej widać potrzebę doświadczeń, których nie da się przeżyć za pośrednictwem ekranu.

Spotify zaczyna ten trend wykorzystywać.

Koncert, na którym smartfon zostaje za drzwiami

Dobrym przykładem jest wydarzenie zorganizowane przez Spotify dla fanów Phoebe Bridgers w planetarium Liberty Science Center w Jersey City.

Kilkaset osób spotkało się tam przed premierą nowego albumu artystki „Lost Weekend”. Zanim jednak uczestnicy weszli do planetarium, musieli schować swoje telefony do specjalnych magnetycznych pokrowców Yondr.

Nie było więc fotografowania. Ani nagrywania koncertu. Nie było też publikowania relacji w mediach społecznościowych oraz sprawdzania powiadomień czy zaglądania do internetu w trakcie słuchania.

Zamiast tego kilkaset osób słuchało muzyki razem.

Na kopule planetarium wyświetlano obrazy nocnego nieba i krajobrazów z różnych części świata. Towarzyszyły im kolejne utwory z albumu. Po zakończeniu odsłuchu Phoebe Bridgers pojawiła się na scenie i zagrała jeszcze kilka utworów na żywo.

Technologia została wykorzystana więc do stworzenia doświadczenia, którego jednym z najważniejszych elementów było… odłączenie od technologii.

Spotify nie chce już być tylko aplikacją do słuchania muzyki

Na tym jednak historia się nie kończy. Wydarzenie Phoebe Bridgers jest częścią szerszej strategii Spotify.

Platforma coraz mocniej wykorzystuje informacje o aktywności swoich użytkowników do budowania relacji między artystami i ich najbardziej zaangażowanymi fanami.

To istotna zmiana.

Przez lata streaming sprawiał, że słuchanie muzyki stawało się doświadczeniem niemal całkowicie indywidualnym. Zakładamy słuchawki, wybieramy playlistę przygotowaną przez algorytm i słuchamy jej sami — w domu, samochodzie, podczas spaceru czy pracy.

Spotify zaczyna wykorzystywać ten cyfrowy ślad w zupełnie inny sposób.

Jeżeli platforma wie, że jesteś jednym z największych fanów konkretnego artysty, może zaoferować ci coś więcej niż kolejną rekomendację utworu.

Może zaprosić cię na wydarzenie, dać ci wcześniejszy dostęp do biletów, oraz zaoferować specjalny merchandise. I w końcu sprawić, że spotkasz innych ludzi, którzy słuchają dokładnie tego samego artysty.

Od danych o słuchaniu do prawdziwej społeczności

To właśnie może być jeden z najciekawszych kierunków rozwoju platform streamingowych.

Spotify nie musi już tylko odpowiadać na pytanie: „czego chcesz teraz posłuchać?” Może również odpowiedzieć na pytanie: „z kim chciałbyś tego posłuchać?”

Platforma nazywa swoją strategię podejściem „fan-first”. Dane dotyczące słuchania pozwalają jej identyfikować najbardziej zaangażowanych odbiorców poszczególnych artystów, a następnie proponować im dodatkowe doświadczenia.

Wśród nich są między innymi wcześniejszy dostęp do biletów, ekskluzywne produkty oraz wydarzenia organizowane bezpośrednio przez Spotify.

W sierpniu tego roku firma zorganizowała między innymi wydarzenie KLUB KATSEYE, na którym najbardziej zaangażowani słuchacze grupy mogli spotkać się podczas imprezy z jej udziałem. W Nowym Jorku odbyło się również wydarzenie łączące muzykę, modę i film, związane z Charli xcx.

To już nie jest więc wyłącznie streaming.

To próba stworzenia całego ekosystemu wokół fana.

Młodzi ludzie chcą kontaktu offline

Pomysł może wydawać się paradoksalny, ale stoi za nim interesujące zjawisko społeczne.

Młodzi ludzie spędzają ogromną część życia w świecie cyfrowym, ale jednocześnie coraz częściej szukają okazji do bezpośredniego kontaktu z innymi.

Psycholog Jamil Zaki ze Stanford University zwraca uwagę na zjawisko określane jako „social inertia”. Ludzie chcą kontaktu z innymi, ale jednocześnie coraz łatwiej jest im pozostać w domu i funkcjonować za pośrednictwem technologii.

Właśnie dlatego wydarzenia oparte na konkretnych zainteresowaniach mogą być tak skuteczne. Ich uczestnicy nie muszą przełamywać całej bariery społecznej. Przychodzą już z czymś wspólnym.

W przypadku koncertu czy wydarzenia muzycznego jest nim konkretny artysta.

Według badania Eventbrite z 2025 roku, przeprowadzonego wśród 2000 Amerykanów w wieku od 18 do 35 lat, 95 proc. respondentów było zainteresowanych przenoszeniem swoich internetowych zainteresowań do świata wydarzeń odbywających się na żywo. Spośród osób, które uczestniczyły już w takich spotkaniach, 84 proc. deklarowało, że nawiązało dzięki nim bliskie znajomości.

To ważny sygnał dla platform, które do tej pory koncentrowały się przede wszystkim na zwiększaniu czasu spędzanego przed ekranem.

Paradoksalny trend: cyfrowe platformy będą nas wyciągać offline

Spotify nie jest oczywiście jedyną firmą, która zauważa ten trend.

Coraz więcej wydarzeń muzycznych eksperymentuje z ograniczaniem obecności smartfonów. Powód jest prosty: podczas koncertu część publiczności coraz częściej ogląda występ przez ekran telefonu zamiast bezpośrednio obserwować scenę.

Telefon służy nie tylko do rejestrowania wydarzenia. Jest jednocześnie oknem do całego internetu.

Powiadomienie może przerwać koncert. Wiadomość może odciągnąć uwagę. Media społecznościowe pozwalają sprawdzić, co dzieje się gdzie indziej. A nagrywanie występu zmienia uczestnika koncertu w operatora kamery.

Wydarzenie bez smartfonów próbuje przywrócić prostą zasadę: skoro już jesteś tutaj, bądź naprawdę tutaj. I właśnie dlatego przypadek Spotify jest ciekawszy, niż może się początkowo wydawać. Firma wykorzystuje przecież najbardziej cyfrowe narzędzie — analizę danych użytkowników — żeby doprowadzić do czegoś całkowicie analogowego: spotkania ludzi w jednym miejscu.

Spotify chce wiedzieć, kim są najwięksi fani

W tym modelu dane o użytkowniku mają wartość nie tylko reklamową.

Informacja o tym, że ktoś słucha danego artysty częściej niż zdecydowana większość jego odbiorców, może stać się podstawą do zaoferowania mu wyjątkowego doświadczenia.

To również bardzo interesujący model biznesowy.

Spotify informuje, że jego narzędzia związane z muzyką na żywo pomogły już wygenerować dla artystów ponad 1,5 mld dolarów sprzedaży biletów.

Streaming staje się więc punktem wyjścia do kolejnych transakcji i doświadczeń: od odkrycia artysty, przez słuchanie jego muzyki, aż po zakup biletu i fizyczne spotkanie z innymi fanami.

Cyfrowa relacja prowadzi do realnego świata.

Czy tak będzie wyglądać przyszłość fandomu?

Doświadczenie Phoebe Bridgers ma być prezentowane w ponad 40 planetariach na całym świecie. W części z nich albumowi towarzyszyć będzie przygotowana specjalnie prezentacja na kopule, w innych muzyka zostanie połączona z pokazem laserowym.

To pokazuje, że Spotify testuje coś większego niż kolejną formę promocji albumu.

Możliwe, że w przyszłości właśnie tak będą wyglądały najbardziej wartościowe doświadczenia związane z cyfrowymi platformami. Nie jako kolejne godziny spędzone w aplikacji, ale jako przepustka do świata rzeczywistego.

Spotify wie, czego słuchamy. Wie, których artystów kochamy najbardziej. Wie, kiedy i jak często wracamy do ich muzyki.

A następny krok może być bardzo prosty. Skoro algorytm wie, że jesteśmy fanami tego samego artysty, może pomóc nam się spotkać. I być może właśnie tutaj kryje się jeden z najbardziej paradoksalnych kierunków rozwoju technologii. Po latach cyfryzowania naszego życia technologia może zacząć pomagać nam z niego wyjść.

Foto: Liberty Science Center.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.