PlayStation zamknięte w kontrolerze DualShock, bez ekranu, z możliwością podłączenia do telewizora i nawet 20 godzinami pracy na bateriach. Brzmi jak nietypowy eksperyment fanów, ale taki sprzęt naprawdę powstał w laboratoriach Sony. Projekt o nazwie PlayStation Puga miał podbić rynek brazylijski, jednak ostatecznie przegrał z problemami licencyjnymi i wewnętrzną biurokracją.
O istnieniu niezwykłego prototypu opowiedział Brian „Biscuit” Watson, deweloper z ponad 40-letnim doświadczeniem w branży gier. W rozmowie opublikowanej na kanale The Retro Collective zdradził kulisy prac nad urządzeniem, które miało być czymś pomiędzy klasycznym kontrolerem DualShock a pełnoprawną konsolą PlayStation.
PlayStation Puga wyglądało jak nieco większy pad do pierwszego PlayStation, jednak w jego wnętrzu znajdował się kompletny komputer zdolny do uruchamiania gier z PS1. Urządzenie nie posiadało własnego ekranu – zamiast tego podłączało się je przewodem do telewizora, dzięki czemu użytkownik otrzymywał pełnoprawną konsolę ukrytą wewnątrz kontrolera.
Projekt powstał z myślą o Brazylii
Sony przygotowywało urządzenie przede wszystkim z myślą o rynku brazylijskim. W tamtym okresie kraj stosował bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące importu elektroniki, dlatego produkcja sprzętu na miejscu mogła znacząco obniżyć jego cenę i zwiększyć dostępność.
Plan zakładał, że PlayStation Puga będzie wyposażone w 4 GB pamięci, pozwalającej przechowywać około dziesięciu gier. Zasilanie miały zapewniać cztery baterie AA, co dziś może wydawać się zaskakujące, ale według twórców rozwiązanie sprawdzało się znakomicie.
Bateria wystarczała nawet na 20 godzin
Najbardziej imponującym elementem prototypu był czas pracy. Watson ujawnił, że urządzenie potrafiło działać nawet 20 godzin na jednym komplecie czterech baterii AA.
To wynik, który robi wrażenie nawet z dzisiejszej perspektywy, szczególnie biorąc pod uwagę, że wewnątrz znajdował się emulator całej konsoli PlayStation.
Prototyp wykorzystywał procesor ARM taktowany częstotliwością 650 MHz, który bez większych problemów emulował gry z pierwszego PlayStation.
Nie technologia, lecz licencje pogrzebały projekt
Co ciekawe, PlayStation Puga nie przegrało z ograniczeniami technicznymi. Według Watsona urządzenie działało bardzo dobrze i było praktycznie gotowe do wprowadzenia na rynek.
Największą przeszkodą okazały się prawa do gier.
Sony planowało sprzedawać urządzenie z zestawem preinstalowanych tytułów, jednak negocjacje z wydawcami utknęły w martwym punkcie. Problem dotyczył zarówno zewnętrznych firm, takich jak Rockstar, jak i… samego Sony.
Jak wspomina Watson, nawet w przypadku gier należących do Sony konieczne było prowadzenie negocjacji z innymi działami koncernu odpowiedzialnymi za licencjonowanie. Każda ze stron oczekiwała wyższych tantiem, co przy planowanej bardzo niskiej cenie urządzenia okazało się nie do pogodzenia.
Twórcy projektu szacowali, że ich zysk wyniósłby zaledwie 10 centów od każdej sprzedanej sztuki, dlatego dodatkowe opłaty licencyjne całkowicie zniszczyły opłacalność przedsięwzięcia.
Prototyp nadal istnieje, ale nie da się na nim zagrać
Podczas wywiadu Watson zaprezentował zachowany egzemplarz PlayStation Puga. Urządzenie wciąż się uruchamia i przechodzi do trybu debugowania, jednak brakuje odpowiedniego oprogramowania potrzebnego do uruchomienia gier.
Mimo to prototyp pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych, nigdy niewydanych projektów w historii PlayStation i pokazuje, jak odważne pomysły rozważało Sony jeszcze na długo przed erą konsol przenośnych.
Projekt jednak nie poszedł na marne
Choć PlayStation Puga nigdy nie trafiło do sprzedaży, część wykonanej przy nim pracy nie została zmarnowana. Emulator opracowany na potrzeby tego projektu został później wykorzystany przy tworzeniu Sony Xperia Play – smartfona z wysuwanym kontrolerem dla graczy, który zadebiutował w 2011 roku.
To oznacza, że idea grania w klasyczne produkcje PlayStation na niewielkim urządzeniu przetrwała, choć przybrała zupełnie inną formę.
Foto: The Retro Collective/YT.