X Money wystartowało w USA, ale nowa usługa Elona Muska ma więcej ograniczeń, niż mogłoby się wydawać.
Po latach zapowiedzi Elon Musk w końcu uruchomił X Money – usługę płatności zintegrowaną z serwisem społecznościowym X. To pierwszy krok w realizacji jego ambitnej wizji stworzenia tzw. „aplikacji do wszystkiego”. A więc takiej, w której użytkownicy będą mogli jednocześnie korzystać z mediów społecznościowych, robić zakupy, komunikować się i zarządzać swoimi finansami.
Na razie jednak debiut usługi pokazuje, że droga do tego celu będzie znacznie trudniejsza, niż zakładał miliarder.
Płatności tylko dla wybranych
Obecnie z X Money mogą korzystać wyłącznie amerykańscy użytkownicy posiadający abonament Premium lub Premium+, którzy ukończyli 18 lat.
Usługa pozwala przesyłać pieniądze między użytkownikami platformy. Musk zapowiada również atrakcyjne oprocentowanie środków – nawet 6 proc. w skali roku – oraz program cashback. Takie warunki mogłyby stanowić ciekawą alternatywę dla części tradycyjnych rachunków bankowych.
Problem w tym, że możliwości usługi są dziś bardzo ograniczone. Płatności można wykonywać wyłącznie pomiędzy użytkownikami X posiadającymi dostęp do X Money, co znacząco ogranicza jej praktyczną użyteczność.
Dwie kluczowe części USA pozostają poza systemem
Jednym z największych problemów jest brak odpowiednich licencji w dwóch niezwykle ważnych stanach – Nowym Jorku i Massachusetts.
Oznacza to, że nawet jeśli użytkownik doda kartę X Card do Apple Pay lub Google Pay, nie wszędzie będzie mógł z niej korzystać. Szczególnie brak licencji w Nowym Jorku jest uznawany przez ekspertów za poważną przeszkodę w budowie ogólnokrajowej sieci płatności.
Specjaliści rynku finansowego od dawna podkreślają, że system płatniczy musi działać wszędzie w identyczny sposób. Jeżeli użytkownik nie ma pewności, czy dana transakcja zostanie zaakceptowana, szybko traci zaufanie do całej usługi.
Problemy techniczne mogą oznaczać utratę dostępu do pieniędzy
Kontrowersje budzą również zasady działania platformy.
Dokumentacja X Money wskazuje, że użytkownik może utracić dostęp do swojego konta nie tylko z powodu podejrzenia oszustwa. Ale również wtedy, gdy platforma wykryje „nietypową aktywność” lub uzna, że doszło do naruszenia regulaminu.
W skrajnych przypadkach wypłata środków może zostać zablokowana nawet na 180 dni. Stanie się tak, jeśli firma uzna, że wymaga tego postępowanie prawne lub obowiązki regulacyjne.
To rozwiązanie znacząco różni się od standardów znanych z tradycyjnych banków, które dysponują rozbudowanymi działami obsługi klienta oraz procedurami szybkiego rozwiązywania sporów.
Obsługa klienta może okazać się wąskim gardłem
Od czasu przejęcia Twittera w 2022 roku Elon Musk znacząco ograniczył liczbę pracowników odpowiedzialnych za wsparcie użytkowników, zastępując ich w dużej mierze automatycznymi systemami.
Choć X udostępnia infolinię telefoniczną, firma zachęca przede wszystkim do korzystania z czatu w aplikacji.
Jeżeli liczba problemów związanych z płatnościami okaże się duża, ograniczone zasoby działu wsparcia mogą nie wystarczyć do sprawnego rozwiązywania zgłoszeń. W przypadku usług finansowych jest to szczególnie istotne, ponieważ użytkownicy oczekują natychmiastowej pomocy przy zablokowanych środkach lub nieautoryzowanych transakcjach.
Nie każda nieautoryzowana płatność zostanie zwrócona
X deklaruje współpracę z Visą, dzięki czemu użytkownicy korzystają z programu ochrony przed nieautoryzowanymi transakcjami.
Jednocześnie regulamin zaznacza, że zwrot pieniędzy zależy od tego, jak szybko klient zgłosi problem. Firma nie precyzuje jednak, co dokładnie oznacza „niezwłoczne zgłoszenie”, pozostawiając sobie sporą swobodę interpretacji.
To nie jest bank
Choć Elon Musk wielokrotnie mówił, że użytkownicy w przyszłości nie będą potrzebowali konta bankowego, dokumentacja X Money jasno wskazuje, że usługa nie jest bankiem.
Platforma pełni rolę pośrednika finansowego, a za przechowywanie środków odpowiada partnerski Cross River Bank. Oznacza to, że X nie podlega takim samym regulacjom jak klasyczne instytucje bankowe.
Problemy z regulatorami
Jednym z powodów wieloletnich opóźnień okazały się kwestie regulacyjne.
Pod koniec 2024 roku firma wycofała swój wniosek o uzyskanie licencji na prowadzenie działalności płatniczej w stanie Nowy Jork. Według amerykańskich mediów decyzję poprzedziły zastrzeżenia dotyczące zdolności X do bezpiecznego świadczenia usług finansowych.
Krytycznie wobec projektu wypowiadała się również amerykańska senator Elizabeth Warren, która ostrzegała, że dotychczasowe problemy platformy z moderacją treści oraz walką z oszustwami mogą przełożyć się również na bezpieczeństwo usług finansowych.
Do dziś nie wiadomo, kiedy X ponownie spróbuje uzyskać licencje w Nowym Jorku i Massachusetts.
Ambitna wizja, ale długa droga do realizacji
X Money jest jednym z najważniejszych elementów planu Elona Muska zakładającego przekształcenie platformy X w zachodni odpowiednik chińskiego WeChata. W teorii użytkownik miałby korzystać z jednej aplikacji do komunikacji, zakupów, inwestowania oraz codziennych płatności.
Na obecnym etapie usługa wygląda jednak bardziej jak wczesna wersja produktu niż pełnoprawna alternatywa dla bankowości elektronicznej czy popularnych cyfrowych portfeli.
Jeśli firma nie rozwiąże problemów z licencjami, obsługą klienta oraz dostępnością usługi na terenie całych Stanów Zjednoczonych, a potem Europy i świata, przekonanie milionów użytkowników do powierzenia swoich pieniędzy platformie X może okazać się znacznie trudniejsze, niż zakładał Elon Musk.
Foto: X Corp.