Podczas nocnej parady w Pjongjangu, zorganizowanej z okazji 80. rocznicy powstania Partii Pracy Korei, reżim Kim Dzong Una pokazał światu swoją nową międzykontynentalną rakietę balistyczną Hwasong-20.
To, co dla północnokoreańskiej propagandy jest „superpotężną bronią strategiczną”, dla analityków wojskowych stanowi jasny sygnał: Korea Północna jest coraz bliżej budowy rakiet zdolnych do przenoszenia kilku głowic jądrowych jednocześnie. A w projekcie tej nowej zabawki Kima widać wyraźne rosyjskie ślady.
Nowa rakieta, nowe ambicje
Hwasong-20 to pocisk na paliwo stałe, zamontowany na 11-osiowej mobilnej wyrzutni. Choć z zewnątrz przypomina zeszłoroczny model Hwasong-19, jego konstrukcja zawiera kilka istotnych różnic. Najbardziej rzuca się w oczy tępo zakończony, szerszy stożek głowicy — prawdopodobnie zaprojektowany z myślą o umieszczeniu w nim kilku niezależnych głowic powrotnych (tzw. MIRV), które pozwalają jednemu pociskowi zaatakować kilka celów jednocześnie.
Jak zauważa Yu Yong-weon, były dziennikarz wojskowy i obecnie parlamentarzysta południowokoreańskiej opozycji, Hwasong-20 zdradza rosyjskie wpływy.
– W przeciwieństwie do wcześniejszego Hwasonga-19, nowa wyrzutnia używa centralnego podnośnika – tak jak systemy rosyjskie. Zmieniono też pokrywę wyrzutni z ostrej na tępą, prawdopodobnie po to, by zwiększyć miejsce na głowice – podkreślił Yu w wypowiedzi dla The Korea Times.
W stronę wielogłowicowego odstraszania
Według ekspertów z Korea Defense Network, Pjongjang może w ten sposób przechodzić z konstrukcji jednobojowych na systemy wielogłowicowe, które są znacznie trudniejsze do przechwycenia przez amerykańskie systemy obrony przeciwrakietowej.
Choć Hwasong-20 nie został jeszcze przetestowany w locie, północnokoreańskie media chwalą się, że nowy silnik rakietowy z kompozytów węglowych generuje 1960 kN ciągu — o 40 procent więcej niż poprzednia generacja. To oznacza potencjalnie większy zasięg i udźwig.
Rosyjskie inspiracje – nie tylko w ICBM
Podczas tej samej parady zaprezentowano również krótszy pocisk Hwasong-11Ma – ulepszoną wersję rakiety KN-23, łudząco podobnej do rosyjskiego Iskandera. Ten pocisk miał być wyposażony w hipersoniczne głowice manewrujące, zdolne do lotu z prędkościami przekraczającymi Mach 5 i trudne do wykrycia przez radary.
Jeśli Hwasong-11Ma rzeczywiście przenosi hipersoniczną głowicę, jej tor lotu staje się praktycznie nieprzewidywalny, a systemy takie jak Patriot czy Cheongung mają minimalne szanse na przechwycenie pocisku.
Pokaz siły i polityczny sygnał
Analitycy nie mają wątpliwości, że nocny pokaz miał wymiar polityczny. Pokazanie mobilnych wyrzutni z nowymi ICBM-ami może oznaczać, że testy rakietowe są już w planach. Władze w Pjongjangu chcą też zademonstrować postępy w produkcji krajowych komponentów. Kim Dzong Un niedawno odwiedził instytut rakietowy, gdzie chwalił rozwój technologii paliw stałych i włókien węglowych.
Ewidentnie Korea Północna chce pokazać światu, zwłaszcza Stanom Zjednoczonym, że zbliża się do statusu mocarstwa nuklearnego z wiarygodnym arsenałem wielogłowicowych pocisków międzykontynentalnych. Dzięki dużej bratniej pomocy z Moskwy.
Foto: Al Jazeera English/YT.