Renault wraca do korzeni – chce produkować tanie elektryki zamiast luksusowych modeli dla nielicznych.
Francuski producent planuje rewolucję cenową w segmencie aut elektrycznych. Renault wprowadza do swojej gamy baterie LFP – tańsze, stabilniejsze i szeroko stosowane już w Chinach. Dzięki temu koszt produkcji elektryków ma spaść nawet o 40% do 2027 roku.
Renault było jednym z pionierów elektromobilności w Europie. Model Zoe stał się symbolem elektrycznej transformacji francuskiej marki. Ale rynek się zmienił – dziś dominują na nim chińscy producenci, którzy mają przewagę w produkcji baterii i dostępie do surowców. Przed to ich samochody są i mogą być dużo tańsze od wytwarzanych w Europie.
Renault postanowiło sięgnąć po rozwiązanie, które dotąd w Europie uważano za „zbyt proste”: baterie litowo-żelazowo-fosforanowe (LFP).
– W przyszłym roku wszystkie samochody Renault będą dostępne z bateriami LFP – zapowiedział François Provost, nowy CEO firmy, podczas salonu motoryzacyjnego w Monachium.
LFP kontra NMC – mniej zasięgu, ale dużo taniej
Baterie NMC (nikiel–mangan–kobalt) oferują wyższą gęstość energii, czyli większy zasięg, ale są znacznie droższe i wymagają metali krytycznych, takich jak kobalt. A o te, jak wiemy, jest coraz trudniej.
Z kolei LFP zapewniają mniejszy zasięg, ale są tańsze, bezpieczniejsze i trwalsze. W Chinach nie przypadkiem 75% wszystkich elektryków korzysta z tej technologii – i właśnie tam Renault szuka inspiracji.
Strategia ta wpisuje się w plan działania spółki Ampère, utworzonej w 2023 roku, której celem jest elektryfikacja całej grupy Renault. Dzięki technologii Cell-to-Pack i nowym rozwiązaniom produkcyjnym marka chce obniżyć koszt baterii o 40% do 2027 roku.
Twingo i Renault 5 – elektryki dla każdego
Pierwszym modelem z bateriami LFP będzie Twingo Electric – mały, miejski samochód, który ma kosztować poniżej 20 tys. euro, czyli około 87 tys. złotych.
Renault chce w ten sposób konkurować z tanimi elektrykami z Chin, takimi jak BYD Dolphin Mini czy Dacia Spring (również oferowana w ramach grupy Renault, ale produkowana w Państwie Środka).
Równie ważny będzie Renault 5 E-Tech – współczesna interpretacja legendarnego „piątki”. Już dziś bazowa wersja tego modelu kosztuje 24 950 euro przed dopłatami, a ma być jeszcze mniej. R5ma stać się jednym z najtańszych elektryków w Europie.
Problem Europy: fabryki nieprzygotowane na LFP
Największym wyzwaniem dla Renault będzie jednak produkcja baterii. Większość europejskich fabryk jest przystosowana do wytwarzania ogniw NMC, nie LFP. Przestawienie ich wymaga czasu i inwestycji.
– Nie znam wielu producentów spoza Chin, którzy potrafią to robić w Europie – przyznał Provost.
Dlatego na razie Renault pozostanie zależne od dostawców z Azji – głównie LG Energy Solution i CATL.
Szansa i ryzyko dla europejskiej motoryzacji
Strategia Renault to odważny krok, który może zmienić rynek samochodów elektrycznych w Europie. Jeśli się uda, elektryki przestaną być luksusem, a staną się realną alternatywą dla aut spalinowych.
Jeśli jednak problemy z produkcją baterii LFP utrzymają się w Europie, francuski producent może pozostać zależny od Chin – zarówno technologicznie, jak i logistycznie.
Jedno jest pewne: Renault chce przywrócić elektryki masom, a nie elitom. I jeśli obietnice o samochodach poniżej 20 tys. euro staną się faktem, francuska marka może po raz kolejny odegrać pionierską rolę w historii motoryzacji.
Foto: Renault.