Rafał Brzoska ogłosił zwycięstwo w sporze z Metą. Warszawski sąd uznał, że gigant technologiczny może odpowiadać za reklamy publikowane na swoich platformach. To decyzja, która może odbić się echem w całej Europie.
Właściciel InPost, Rafał Brzoska, poinformował o przełomowym zwycięstwie w sporze z Meta Platforms. Sąd Apelacyjny w Warszawie miał uznać, że właściciel Facebook i Instagram może ponosić odpowiedzialność za reklamy publikowane na swoich platformach. Jeśli linia orzecznicza się utrzyma, może to oznaczać poważne konsekwencje dla modelu biznesowego gigantów technologicznych zarabiających na reklamie internetowej.
Fałszywe reklamy z wizerunkiem znanych osób
Sprawa dotyczy procederu, z którym internauci w Polsce zetknęli się wielokrotnie. Oszuści publikowali sponsorowane reklamy wykorzystujące wizerunki znanych osób — w tym Rafała Brzoski — aby promować fikcyjne inwestycje, podejrzane platformy finansowe lub fałszywe produkty.
Według relacji przedsiębiorcy, Meta miała bronić się argumentem, że jest jedynie technicznym pośrednikiem i nie odpowiada za treści tworzone przez zewnętrznych reklamodawców.
Sąd: Meta nie jest „biernym hostingiem”
Jak przekazał Brzoska, sąd podtrzymał wcześniejsze zabezpieczenie i zakwestionował kluczową linię obrony koncernu. W uzasadnieniu miało paść stwierdzenie, że Meta nie pełni wyłącznie roli pasywnego hostingu.
Zdaniem sądu znaczenie miało to, że platforma:
- decyduje, które reklamy zostaną opublikowane,
- prowadzi weryfikację reklam przed emisją,
- pobiera wynagrodzenie za ich wyświetlanie,
- wykorzystuje algorytmy targetowania odbiorców.
To rozróżnienie jest fundamentalne, ponieważ może ograniczać możliwość zasłaniania się statusem neutralnej platformy internetowej.
Cios w interpretację unijnego DSA
W tle sporu znajduje się Unia Europejska i jej rozporządzenie Digital Services Act (DSA). Akt ten reguluje odpowiedzialność platform cyfrowych, moderację treści oraz bezpieczeństwo użytkowników.
Jeżeli sądy będą uznawać, że platforma aktywnie uczestniczy w procesie emisji reklam i ich monetyzacji, może to osłabić argument o tzw. „bezpiecznej przystani”, z którego firmy technologiczne korzystały przez lata.
Co to oznacza dla Polski i Europy?
Brzoska określił decyzję jako precedensową nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Jeśli podobne orzeczenia zapadną w innych krajach, firmy takie jak Meta mogą zostać zmuszone do znacznie ostrzejszej kontroli reklam oraz szybszego usuwania oszustw.
Dla użytkowników oznaczałoby to większe bezpieczeństwo. Dla platform — wyższe koszty operacyjne i ryzyko odpowiedzialności prawnej.
To jeszcze nie koniec
Od decyzji przysługuje skarga kasacyjna do Sąd Najwyższy, więc batalia prawna może potrwać jeszcze długo. Już teraz jednak sprawa pokazuje, że europejskie sądy coraz uważniej patrzą na odpowiedzialność Big Techu za treści, które generują miliardowe przychody reklamowe.
Foto: Rafał Brzoska/X.