Nowe regulacje techniczne Formuły 1 wprowadzone właśnie przez Międzynarodową Federację Samochodową (FIA) wywołały spór jeszcze przed debiutem bolidów.
Choć do pierwszych przedsezonowych testów bolidów Formuły 1 na sezon 2026 pozostało jeszcze kilka miesięcy, już teraz nowe regulacje techniczne wywołują poważne kontrowersje. Zmiany w konstrukcji jednostek napędowych – mające przyciągnąć nowych producentów i zwiększyć rolę napędu elektrycznego – ujawniły lukę w przepisach. Ta, zdaniem niektórych teamów, może sprzyjać Mercedesowi i Red Bullowi.
Sprawa dotyczy stopnia sprężania silników spalinowych i tego ja to mierzyć. Jego konsekwencje mogą być odczuwalne przez cały sezon 2026.
Nowe silniki F1: mniej spalin, więcej elektryczności
Od 2014 roku Formuła 1 korzysta z hybrydowych jednostek napędowych o mocy około 1000 KM. Łączy on turbodoładowany silnik V6 o pojemności 1,6 litra z dwoma systemami odzyskiwania energii: MGU-H i MGU-K.
Od sezonu 2026 układ ten ulegnie radykalnej zmianie. Zniknie MGU-H, a silnik spalinowy zostanie wyraźnie „odchudzony”. Jego moc spadnie do około 536 KM.
Braki te ma skompensować znacznie mocniejszy silnik elektryczny MGU-K o mocy aż 483 KM, zasilany przez większy akumulator. Oznacza to, że niemal połowa mocy bolidu będzie pochodzić z napędu elektrycznego.
Nowi producenci, stare napięcia
Nowe regulacje faktycznie spełniły jeden ze swoich głównych celów – przyciągnęły nowych producentów. Audi oficjalnie wejdzie do F1 przejmując zespół Sauber. Honda wraca jako dostawca jednostek dla Aston Martina, a Red Bull uruchomił własny program silnikowy we współpracy z Fordem. Cadillac również rozwija własną jednostkę, choć zadebiutuje dopiero w 2029 roku.
Jednak już na etapie przygotowań pojawiły się oskarżenia o wykorzystywanie niejednoznacznych zapisów regulaminu.
Spór o stopień sprężania silników
Sednem konfliktu jest stopień sprężania. Definiowany przez stosunek objętości cylindra przy dolnym i górnym położeniu tłoka. W latach 2014–2025 limit ten wynosił 18:1, natomiast od 2026 roku obniżono go do 16:1.
Problem polega na tym, że zgodnie z regulaminem FIA stopień sprężania mierzony jest w warunkach statycznych i w temperaturze otoczenia, a nie podczas pracy silnika. Tymczasem w realnych warunkach jednostka napędowa osiąga znacznie wyższe temperatury, a elementy metalowe ulegają rozszerzeniu cieplnemu.
Przy bardzo krótkim skoku tłoka, nawet minimalna zmiana wymiarów może skutkować faktycznym zwiększeniem stopnia sprężania w trakcie jazdy. Według szacunków taka przewaga może oznaczać nawet 15 KM więcej. To w Formule 1 przekłada się na kilka dziesiątych sekundy na okrążeniu.
FIA przyznaje: przepisy na to pozwalają
Ferrari, Audi i Honda złożyły oficjalną skargę do FIA, twierdząc, że Mercedes i Red Bull działają na granicy regulaminu. Odpowiedź federacji okazała się jednak jednoznaczna – obecne przepisy nie zabraniają takiego rozwiązania.
FIA potwierdza, że regulamin odnosi się wyłącznie do pomiarów wykonywanych w temperaturze otoczenia, a kwestie rozszerzalności cieplnej nie są w nim uwzględnione. Oznacza to, że ewentualna przewaga konkurencyjna będzie w pełni legalna i – co najważniejsze – praktycznie niemożliwa do zniwelowania w trakcie sezonu.
Koniec zabaw z przepływem paliwa
To jednak nie jedyna interpretacja przepisów, którą FIA musiała doprecyzować. Od lat w F1 stosowane są ultradźwiękowe przepływomierze paliwa, wcześniej ograniczające zużycie do 100 kg/h. Od 2026 roku limit ten zostanie zastąpiony limitem energetycznym – 3000 MJ/h, co ma związek z przejściem na w pełni syntetyczne paliwa.
Federacja wyraźnie ostrzegła zespoły przed próbami manipulacji czujnikami. Każde urządzenie lub procedura mająca na celu zmianę temperatury przepływomierza – zarówno poprzez podgrzewanie, jak i chłodzenie – została jednoznacznie zakazana.
Sezon 2026 zapowiada się wyjątkowo napięcie
Jeśli Mercedes i Red Bull rzeczywiście zyskali przewagę dzięki interpretacji przepisów dotyczących stopnia sprężania, będzie ona „wbudowana” w konstrukcję silników na cały sezon 2026. Dla rywali oznacza to trudne zadanie i potencjalnie kolejny rozdział technologicznej dominacji jeszcze zanim bolidy pojawią się na torze.
Foto: FIA.