Miliardy dolarów zainwestowane w sztuczną inteligencję, a efekty… prawie niewidoczne. Tak wynika z najnowszego badania przeprowadzonego wśród ponad 6000 dyrektorów z firm europejskich i amerykańskich.
Sztuczna inteligencja jest dziś odmieniana przez wszystkie przypadki w świecie biznesu i technologii. Podobnie jak w czasach boomu dot-comów, w narzędzia AI dla pracowników inwestowane są dziesiątki miliardów dolarów — z nadzieją na wzrost produktywności i redukcję kosztów zatrudnienia. Tymczasem rzeczywistość okazuje się znacznie bardziej przyziemna.
Badanie opublikowane przez National Bureau of Economic Research (NBER) — amerykańską pozarządową organizację badawczą założoną w 1920 roku, uznawaną za jeden z najbardziej wpływowych ośrodków analiz ekonomicznych na świecie, odpowiedzialną m.in. za oficjalne datowanie cykli koniunkturalnych w USA — ujawnia przepaść między oczekiwaniami a faktycznymi wynikami.
Liderzy używają AI — ale zaledwie 90 minut tygodniowo
Ciekawe dane dotyczą samych menedżerów. Co trzeci ankietowany dyrektor deklaruje korzystanie z AI w pracy, jednak przeciętny czas użytkowania wynosi zaledwie 1,5 godziny tygodniowo. Co więcej, jedna czwarta badanych w ogóle nie używa narzędzi opartych na sztucznej inteligencji.
To zaskakujące dane, biorąc pod uwagę skalę inwestycji i medialny szum wokół AI. Firmy wdrażają technologię, ale jej potencjał pozostaje w dużej mierze niewykorzystany.
Optymizm mimo wszystko — AI ma zmienić biznes w ciągu trzech lat
Mimo że aktualne wyniki są skromne, ankietowani pozostają optymistami. Większość badanych spodziewa się, że w ciągu najbliższych trzech lat AI przyczyni się do:
- wzrostu produktywności o 1,4%,
- redukcji zatrudnienia o 0,7%,
- zwiększenia produkcji/outputu o 0,8%.
Wiara w transformacyjną rolę sztucznej inteligencji jest więc silna. Pytanie, czy zostanie potwierdzona przez dane.
Paradoks Solowa wraca? Historia się powtarza
Sytuacja, w której nowa technologia nie przynosi spodziewanych efektów w krótkim terminie, nie jest niczym nowym. Ekonomiści przypominają o tzw. paradoksie produktywności Solowa — zjawisku zaobserwowanym przy wprowadzaniu mikrokomputerów w latach 70. i 80. XX wieku.
Wzrost produktywności, który wynosił średnio 2,9% rocznie w latach 1948–1973, po upowszechnieniu komputerów w biurach spadł do zaledwie 1,1%. Poprawa nastąpiła dopiero w późnych latach 90. Nadmiar informacji i konieczność przeorganizowania procesów pracy początkowo spowalniały firmy, zamiast je przyspieszać.
Analogia do dzisiejszej sytuacji z AI nasuwa się sama. Co więcej, jedno z niedawnych badań wykazało, że intensywne korzystanie z narzędzi AI może prowadzić do wypalenia zawodowego wśród pracowników — mimo pozornych zysków produktywnościowych.
Kapitał płynie w stronę AI — 258 miliardów dolarów w 2025 roku
Brak namacalnych efektów nie powstrzymuje inwestorów. W 2025 roku firmy AI przechwyciły aż 61% globalnych inwestycji venture capital, co daje łącznie 258,7 miliarda dolarów. To kwota niemal niewyobrażalna i świadcząca o skali zakładów, jakie świat technologii stawia na sztuczną inteligencję.
Giganci tacy jak Microsoft idą na całość. Szef działu AI tej firmy publicznie stwierdził, że technologia może zastąpić wszystkich pracowników umysłowych w ciągu 18 miesięcy. To twierdzenie kontrowersyjne, ale doskonale obrazuje nastroje panujące w branży.
Podsumowanie: AI jest już w firmach, ale jej era dopiero nadchodzi?
Dane są jasne: AI jest szeroko wdrażana, ale jeszcze nie dostarcza obiecanych wyników. Czy to chwilowy zastój przed przełomem — jak miało to miejsce z komputerami osobistymi — czy też sygnał, że oczekiwania wobec technologii są przesadzone?
Jedno jest pewne: firmy i inwestorzy nie zamierzają rezygnować z AI. Pytanie brzmi nie „czy”, ale „kiedy” sztuczna inteligencja naprawdę przekształci miejsca pracy i gospodarkę.
Foto: Grok/AI.