Jeszcze niedawno „AI girlfriend” wydawała się granicą, której lepiej nie przekraczać. Dziś jednak pojawia się zjawisko, które budzi jeszcze większy niepokój — użytkownicy zaczynają tworzyć chatbotowe wersje swoich byłych partnerów, z którymi prowadzą rozmowy po rozstaniu.
To nie science fiction, lecz coraz częściej opisywana praktyka, w której technologia wchodzi w obszar żałoby, pamięci i emocjonalnego zamknięcia relacji.
Cyfrowa rekonstrukcja byłej osoby
Według doniesień m.in. z South China Morning Post, osoby przeżywające rozstania próbują „odtworzyć” swoich byłych partnerów przy użyciu narzędzi AI. Wykorzystują do tego archiwalne wiadomości, logi rozmów, zdjęcia oraz treści z mediów społecznościowych.
W efekcie powstaje chatbot, który imituje styl wypowiedzi, ton i sposób komunikacji konkretnej osoby. W praktyce użytkownik może ponownie „rozmawiać” z kimś, kogo już nie ma w jego życiu.
Choć technicznie jest to jedynie model językowy, emocjonalnie doświadczenie bywa znacznie bardziej złożone.
Od narzędzia pracy do cyfrowej imitacji relacji
Zjawisko ma swoje źródła w narzędziach AI pierwotnie projektowanych do zupełnie innych celów. Jednym z przykładów jest platforma Colleague.skill, stworzona jako open-source’owe rozwiązanie do odwzorowywania stylu komunikacji pracowników w środowisku zawodowym.
System miał pomagać w zachowaniu wiedzy organizacyjnej i ułatwiać współpracę. Szybko jednak użytkownicy zaczęli wykorzystywać go w sposób prywatny — tworząc cyfrowe „kopie” osób z ich życia.
Dziś podobne funkcje oferuje coraz więcej narzędzi AI, co sprawia, że granica między pomocą technologiczną a emocjonalnym substytutem relacji staje się coraz bardziej rozmyta.
AI jako „terapeuta” po rozstaniu?
Część użytkowników twierdzi, że rozmowy z cyfrowym odwzorowaniem byłego partnera pomagają im lepiej zrozumieć zakończoną relację. W jednym z opisanych przypadków osoba, która załadowała tysiące wiadomości do systemu, po czasie stwierdziła, że taka forma „dialogu” pozwoliła jej spojrzeć na związek bardziej racjonalnie i łatwiej go zakończyć emocjonalnie.
Pojawia się tu analogia do technik stosowanych w psychoterapii, takich jak tzw. technika pustego krzesła, gdzie pacjent prowadzi wyobrażony dialog z nieobecną osobą. Po to, by przepracować emocje i niewypowiedziane słowa.
Różnica jest jednak zasadnicza — w terapii proces kontroluje specjalista, natomiast w przypadku AI wszystko odbywa się w systemie zaprojektowanym do utrzymywania uwagi użytkownika.
„Cyfrowi byli” mogą blokować proces żałoby
Terapeutka Amy Sutton na łamach serwisu Techradar zwraca uwagę, że rozstanie można porównać do procesu żałoby. Jak podkreśla, jest to forma straty, w której druga osoba nadal żyje, ale jest emocjonalnie niedostępna.
To właśnie ta niejednoznaczność sprawia, że rozstania bywają szczególnie trudne do przepracowania.
Sutton zauważa, że interakcja z cyfrową wersją byłego partnera może „zamrażać” niektóre etapy żałoby:
- zaprzeczenie — bo „on/ona nadal odpowiada”,
- złość — możliwość ponownego prowadzenia rozmów,
- negocjacje — próba „naprawienia” relacji przez AI,
- smutek — zastępowany sztuczną obecnością.
Jej największa obawa dotyczy jednak tego, że systemy AI są projektowane tak, aby utrzymywać zaangażowanie użytkownika jak najdłużej. W efekcie mogą one nieświadomie wzmacniać przywiązanie do cyfrowej wersji osoby, zamiast pomagać w jej emocjonalnym „odpuszczeniu”.
Technologia, która nie zawsze pomaga odejść dalej
Choć dla części użytkowników interakcja z chatbotem może być formą domknięcia emocjonalnego, specjaliści ostrzegają przed ryzykiem długotrwałego utknięcia w procesie żałoby.
Zjawisko to może prowadzić do tzw. „skomplikowanej żałoby” — stanu, w którym emocjonalna adaptacja do straty zostaje zaburzona, wpływając na nastrój, relacje i poczucie tożsamości.
W praktyce oznacza to, że technologia, która miała pomagać w przetwarzaniu emocji, może paradoksalnie utrudniać ich przepracowanie.
Nowa granica relacji człowiek–AI
Historia cyfrowych „byłych partnerów” pokazuje, że sztuczna inteligencja coraz głębiej wchodzi w najbardziej intymne obszary ludzkiego życia. Nie chodzi już tylko o asystentów, narzędzia pracy czy rozrywkę, ale o emocje, pamięć i relacje, które definiują tożsamość.
I choć intencją użytkowników często jest ulga po rozstaniu, jedno pytanie pozostaje otwarte. Czy AI pomaga zamknąć przeszłość, czy raczej utrzymuje ją w aktywnej, cyfrowej formie?
Foto: DepositPhotos.