Polsko-fińska firma ICEYE chce w ciągu kilkunastu miesięcy podwoić produkcję satelitów radarowych. Do końca 2027 roku przedsiębiorstwo zamierza osiągnąć tempo około 100 satelitów rocznie. To odpowiedź na gwałtownie rosnące zainteresowanie technologiami obserwacji Ziemi ze strony europejskich państw i ich armii. Wśród krajów, które rozwijają własne zdolności w tym obszarze, znajduje się również Polska.
ICEYE chce produkować dwa satelity tygodniowo
ICEYE obecnie produkuje około 50 satelitów rocznie. Firma chce jednak bardzo szybko zwiększyć możliwości swoich zakładów. Docelowo do końca 2027 roku produkcja ma sięgnąć około 100 satelitów rocznie, czyli średnio dwóch urządzeń tygodniowo.
Skala planów dobrze pokazuje, jak bardzo zmienił się rynek satelitów obserwacyjnych. Jeszcze niedawno budowa pojedynczego satelity i przygotowanie go do wykorzystania przez klienta mogły zajmować lata. ICEYE chce działać zupełnie inaczej — budować niewielkie satelity radarowe seryjnie i dostarczać je klientom w znacznie krótszym czasie.
I właśnie ten model może okazać się jednym z największych atutów firmy.
ICEYE specjalizuje się w satelitach wyposażonych w radary z syntetyczną aperturą, czyli SAR. Technologia ta pozwala obserwować powierzchnię Ziemi niezależnie od zachmurzenia i pory dnia. Dla wojska oznacza to możliwość uzyskiwania informacji o aktywności przeciwnika również wtedy, gdy klasyczne satelity optyczne mają ograniczone możliwości obserwacji.
Wojna pokazała znaczenie satelitów
Rosnące zainteresowanie ICEYE nie jest przypadkiem. Wojna w Ukrainie pokazała, że dane satelitarne mogą mieć bezpośrednie znaczenie dla działań prowadzonych na poziomie taktycznym.
Satelity pozwalają wykrywać i śledzić między innymi ruchy wojsk, zmiany na stanowiskach oraz aktywność infrastruktury. Co istotne, niewielkie satelity mogą działać jako część całej konstelacji. Zamiast polegać na jednym bardzo drogim urządzeniu, państwo może dysponować wieloma satelitami, które wspólnie zapewniają znacznie częstsze obserwacje określonego obszaru.
To właśnie w kierunku konstelacji chce rozwijać się ICEYE.
Prezes firmy Rafał Modrzewski przekonuje, że przyszłe systemy będą liczyć setki satelitów. Jako przykład wskazuje Starlink, który pokazał, jak produkcja satelitów na dużą skalę może całkowicie zmienić sposób funkcjonowania infrastruktury kosmicznej.
Według Modrzewskiego nawet planowane przez ICEYE 100 satelitów rocznie nie będzie więc docelową skalą produkcji. Firma chce ją w przyszłości dalej zwiększać.
Polska już korzysta z technologii ICEYE
Dla Polski rozwój ICEYE jest szczególnie interesujący.
Firma ma bowiem silny polski wątek. Jej współzałożycielem i obecnym prezesem jest Rafał Modrzewski, a przedsiębiorstwo powstało w 2014 roku jako spin-off fińskiego uniwersytetu.
Polska należy również do państw, które rozwijają własne zdolności wykorzystujące satelity ICEYE. Firma dostarczyła już polskim Siłom Zbrojnym system składający się z czterech satelitów. W maju 2025 roku zawarła natomiast z Polską umowę dotyczącą dostarczenia kolejnych trzech satelitów SAR, z opcją zakupu następnych trzech.
To ważna zmiana w podejściu do wykorzystania przestrzeni kosmicznej przez Polskę. Nie chodzi już wyłącznie o kupowanie pojedynczych zdjęć satelitarnych od zagranicznych operatorów. Rozwijana jest własna infrastruktura, która ma zapewnić Polsce większą niezależność w dostępie do informacji z orbity.
I właśnie słowo „niezależność” staje się tutaj kluczowe.
Europa chce uniezależnić się od USA
Europejskie państwa coraz wyraźniej dostrzegają, że zdolność do samodzielnego pozyskiwania informacji z kosmosu jest elementem bezpieczeństwa.
Dotychczas Europa w wielu obszarach korzystała z amerykańskiej infrastruktury i amerykańskich zdolności wywiadowczych. Zmieniająca się sytuacja geopolityczna pokazała jednak, że uzależnienie od zewnętrznego dostawcy może być problemem w sytuacji kryzysowej.
ICEYE korzysta na tej zmianie.
Jednym z najważniejszych przykładów jest niemieckie zamówienie na konstelację 40 satelitów. Według Modrzewskiego był to pierwszy europejski projekt, który można określić mianem dużego, taktycznego systemu satelitarnego budowanego w Europie.
Podobny kierunek widać również w innych państwach kontynentu. Finlandia, Szwecja, Holandia, Polska czy Niemcy rozwijają własne zdolności związane z obserwacją Ziemi i wykorzystaniem danych satelitarnych.
Małe satelity zmieniają reguły gry
Jedną z najciekawszych rzeczy w historii ICEYE jest to, że firma nie próbuje konkurować z tradycyjnym przemysłem kosmicznym jego własnymi metodami.
Zamiast budować pojedyncze, niezwykle drogie satelity przez wiele lat, stawia na znacznie mniejsze urządzenia produkowane seryjnie.
Modrzewski twierdzi, że systemy ICEYE mogą kosztować około dziesięciokrotnie mniej niż starsze rozwiązania tego typu. Dzięki temu państwa mogą pozwolić sobie nie na jeden satelitę, lecz na całą konstelację.
To fundamentalna różnica.
Jeżeli jeden satelita ulegnie awarii, jego zadania mogą przejąć pozostałe urządzenia. Jednocześnie większa liczba satelitów oznacza możliwość częstszego obserwowania interesujących obszarów.
W zastosowaniach wojskowych może to mieć ogromne znaczenie.
Polska może zyskać własne „oczy” na orbicie
Dla Polski rozwój ICEYE jest więc czymś więcej niż historią sukcesu europejskiego przedsiębiorstwa kosmicznego.
Rozwijana przez firmę technologia może stać się jednym z elementów polskiego systemu rozpoznania satelitarnego. Im większa będzie polska konstelacja, tym większa będzie zdolność do samodzielnego pozyskiwania informacji z orbity.
To szczególnie istotne w sytuacji, w której współczesne konflikty coraz mocniej zależą od informacji. Kto szybciej wykryje zmianę położenia jednostek, pojawienie się nowej infrastruktury czy przygotowania do ataku, ten może uzyskać przewagę jeszcze zanim przeciwnik podejmie działanie.
Satelity radarowe nie są oczywiście rozwiązaniem wszystkich problemów. Są jednak ważnym elementem całego łańcucha rozpoznania, który obejmuje także drony, samoloty, radary naziemne oraz systemy analizy danych.
ICEYE zebrało 450 mln euro
Skalę ambicji firmy pokazuje również jej sytuacja finansowa.
ICEYE pozyskało niedawno 450 mln euro w rundzie finansowania Series F. Wycena przedsiębiorstwa przekroczyła 10 mld euro. Pozyskane pieniądze mają zostać wykorzystane między innymi do dalszej ekspansji firmy i zwiększania jej możliwości.
Co ciekawe, rundę prowadził amerykański inwestor. Modrzewski podkreśla jednak, że większość zarządu ICEYE pozostaje europejska, technologia firmy została opracowana w Europie, a europejski charakter przedsiębiorstwa ma dla niego zasadnicze znaczenie.
To pokazuje szerszy trend. Europejskie technologie kosmiczne przestają być wyłącznie elementem cywilnych programów badawczych. Coraz częściej stają się częścią infrastruktury bezpieczeństwa państw.
Ambicje sięgają 1000 satelitów
Plany ICEYE nie kończą się zresztą na produkcji 100 satelitów rocznie.
Rafał Modrzewski od pewnego czasu promuje koncepcję „Constellation Europe” — systemu obejmującego nawet 1000 satelitów. Miałby on łączyć obserwację powierzchni Ziemi, świadomość sytuacyjną w przestrzeni kosmicznej oraz inne zdolności związane z bezpieczeństwem.
To na razie przede wszystkim wizja, a nie gotowy europejski program.
Pokazuje jednak kierunek, w którym może zmierzać europejski sektor kosmiczny. Zamiast pojedynczych narodowych projektów państwa mogłyby w przyszłości tworzyć duże, wspólne konstelacje zapewniające niezależny dostęp do danych.
Europa ma już doświadczenie w realizacji takich przedsięwzięć. Najlepszym przykładem jest Galileo — europejski system nawigacji satelitarnej.
Teraz podobna współpraca może zostać rozwinięta w zakresie obserwacji Ziemi.
Kosmos staje się elementem bezpieczeństwa Polski
Historia ICEYE pokazuje, jak szybko zmienia się znaczenie przestrzeni kosmicznej.
Jeszcze niedawno satelity kojarzyły się przede wszystkim z telekomunikacją, nawigacją czy badaniami naukowymi. Dziś są również elementem infrastruktury obronnej. Dostęp do aktualnych danych z orbity może mieć znaczenie dla planowania operacji wojskowych, monitorowania granic czy reagowania na kryzysy.
Polska jest w tym procesie coraz bardziej widoczna.
Rozwijanie własnej konstelacji satelitów radarowych oznacza bowiem nie tylko zakup nowoczesnej technologii. To także krok w kierunku większej suwerenności informacyjnej.
A fakt, że jednym z najważniejszych europejskich dostawców tej technologii jest firma współzałożona przez Polaka, nadaje całej historii dodatkowego znaczenia.
ICEYE chce produkować 100 satelitów rocznie. Jeśli plan zostanie zrealizowany, europejski rynek satelitów radarowych może wkrótce wyglądać zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu.
I właśnie wtedy okaże się, czy Polska wykorzysta swoją pozycję nie tylko jako klient tej technologii, ale również jako jeden z ważnych uczestników budowy europejskich zdolności kosmicznych.
Foto: ICEYE.