PKP Intercity ogłosiło pierwszy w historii Polski przetarg na pociągi zdolne do jazdy z prędkością 320 km/h. To symboliczny moment dla krajowej kolei i długo wyczekiwany krok w stronę pełnoprawnej kolei dużych prędkości (HS – High Speed).
Jednocześnie to projekt, który – choć ambitny – pozostaje na razie niekompletny i odległy w realizacji.
20 pociągów 320 km/h. Z opcją na kolejne 35
Postępowanie prowadzone jest w trybie dialogu konkurencyjnego i obejmuje:
- zakup 20 elektrycznych zespołów trakcyjnych,
- możliwość domówienia kolejnych 35 składów,
- zapewnienie utrzymania technicznego,
- zaprojektowanie i budowę warsztatu serwisowego.
Warunkiem udziału w przetargu jest doświadczenie w dostawie pociągów osiągających co najmniej 250 km/h. PKP Intercity już wcześniej rozmawiało z dziewięcioma producentami taboru, w tym z polskimi firmami, które planują start w konsorcjach z zagranicznymi partnerami.

Długi harmonogram. Na realne przejazdy jeszcze poczekamy
Choć zapowiedzi brzmią imponująco, pierwsze efekty pasażerowie zobaczą dopiero za kilka lat. Harmonogram wygląda następująco:
- kwiecień 2026 – składanie wniosków o dopuszczenie do udziału,
- 2026–2027 – dialog konkurencyjny z wykonawcami,
- maj 2027 – składanie ofert,
- sierpień 2027 – planowane rozstrzygnięcie przetargu.
To oznacza, że zanim pociągi 320 km/h pojawią się na torach, minie jeszcze sporo czasu – nawet przy sprawnej realizacji zamówienia.
Komfort i europejskie standardy
Nowe składy mają mieć około 200 metrów długości i oferować:
- dwie klasy podróży,
- przestrzeń barową lub restauracyjną,
- pełną dostępność dla osób z niepełnosprawnościami,
- udogodnienia dla rodzin z dziećmi.
Pociągi otrzymają homologację nie tylko na Polskę, ale również na Niemcy, Czechy i Austrię, co otwiera drogę do prawdziwie międzynarodowych połączeń dużych prędkości.

Linia „Y” w centrum projektu
Nowy tabor ma obsługiwać przede wszystkim projektowaną linię „Y”, dostosowaną do prędkości co najmniej 320 km/h. W pierwszym etapie planowane są m.in.:
- Warszawa – Łódź – Wrocław (co godzinę),
- Warszawa – Łódź – Poznań – Szczecin (co 2 godziny),
- Warszawa – Łódź – Poznań – Berlin (co 2 godziny).
Po skorzystaniu z opcji dodatkowych składów częstotliwości mają jeszcze wzrosnąć – nawet do kursów co 30 minut na kluczowych odcinkach.
Projekt niekompletny. Wielkie miasta poza mapą HS
I tu pojawia się kluczowy problem. Planowana sieć kolei dużych prędkości omija na razie:
- Kraków – drugie największe miasto w Polsce,
- aglomerację śląską – jeden z największych obszarów miejskich w UE,
- Trójmiasto – kluczowy region gospodarczy i portowy.
Choć w dokumentach pojawia się ogólna wizja przyszłej linii Warszawa – Płock – Gdańsk – Gdynia, to na dziś nie jest ona częścią głównego projektu HS. To sprawia, że cały plan wygląda bardziej jak szkielet systemu, a nie kompletna sieć na miarę Francji, Hiszpanii czy Japonii.
Pierwszy krok wykonany, ale to dopiero początek
Mimo wszystkich zastrzeżeń jedno jest pewne: to przełomowy moment dla polskiej kolei. Po raz pierwszy mówimy nie o modernizacji starych linii do 200 km/h, ale o realnym wejściu w świat prędkości powyżej 300 km/h.
Projekt jest niedoskonały, fragmentaryczny i rozciągnięty w czasie. Ale pierwszy krok został wykonany – a bez niego żadna kolej dużych prędkości nie ma szans powstać.
Foto: Port Polska.