Pokolenie Z korzysta z AI częściej niż ktokolwiek inny, ale jednocześnie coraz bardziej jej nie ufa. Nowe badania pokazują rosnący sceptycyzm wobec technologii, która miała zmienić wszystko.
Jeszcze kilka lat temu sztuczna inteligencja była przedstawiana jako technologia przyszłości, która zrewolucjonizuje edukację, pracę i codzienne życie. Firmy takie jak OpenAI czy Google promowały chatboty jako nieunikniony kierunek rozwoju.
Tymczasem najnowsze dane pokazują zaskakujący trend: im częściej młodzi ludzie korzystają z AI, tym bardziej rośnie ich niechęć do tej technologii.
Pokolenie Z – czyli osoby wychowane już w erze cyfrowej – znajduje się dziś w centrum tego paradoksu.
AI jako narzędzie i zagrożenie jednocześnie
Z badań wynika, że aż 74% młodych dorosłych korzysta z chatbotów przynajmniej raz w miesiącu. Jednocześnie:
- 79% uważa, że AI „rozleniwia ludzi”,
- 65% twierdzi, że ogranicza zdolność krytycznego myślenia,
- tylko 18% deklaruje dziś optymizm wobec tej technologii (spadek z 27% rok wcześniej).
To pokazuje wyraźny rozdźwięk między praktyką a przekonaniami.
Młodzi korzystają z AI, bo muszą – ale nie dlatego, że chcą.
Presja rynku pracy i edukacji
Problem zaczyna się już na etapie edukacji. Uniwersytety coraz częściej integrują AI z programami nauczania, podpisując umowy z firmami technologicznymi i tworząc nowe kierunki związane ze sztuczną inteligencją.
Jednocześnie rynek pracy wysyła sprzeczne sygnały:
- AI ma zastąpić wiele zawodów,
- ale jednocześnie jej znajomość jest wymagana przy rekrutacji.
Efekt? Młodzi ludzie czują się zmuszeni do korzystania z narzędzi, którym jednocześnie nie ufają.
Krytyczne myślenie pod presją algorytmów
Jednym z największych obaw pokolenia Z jest wpływ AI na zdolność samodzielnego myślenia.
Badania MIT Media Lab pokazują, że osoby korzystające z AI przy pisaniu tekstów wykazują niższą aktywność mózgu. Zjawisko to określane jest jako „cognitive offloading” – przenoszenie wysiłku poznawczego na maszyny.
Konsekwencje mogą być poważne:
- spadek zdolności analizy i wnioskowania,
- większa podatność na manipulację,
- trudności w odróżnianiu prawdy od fałszu.
AI staje się „społecznie niecool”
Co ciekawe, problem nie ma tylko wymiaru technologicznego, ale również kulturowy.
Wśród młodych ludzi korzystanie z AI bywa postrzegane jako pójście na skróty, brak i autentyczności i „oszukiwanie” w procesie twórczym.
W wielu środowiskach akademickich używanie chatbotów jest wręcz traktowane jako „czerwona flaga”, która obniża zaufanie między studentami.
Bunt przeciw Dolinie Krzemowej
Coraz więcej młodych osób otwarcie sprzeciwia się kierunkowi, w którym zmierza branża technologiczna. Krytyka dotyczy nie tylko samej AI, ale również sposobu jej wdrażania.
Eksperci z Distributed AI Research Institute wskazują, że mamy do czynienia z podejściem typu „wdrażaj teraz, sens znajdziemy później”. W praktyce oznacza to, że uczelnie i firmy testują zastosowania AI kosztem użytkowników – w tym studentów.
AI jak fast food?
Nawet osoby, które korzystają z AI na co dzień, podchodzą do niej z dużą ostrożnością.
Dla wielu użytkowników chatboty są szybkie i wygodne, ale powierzchowne – wymagające ciągłej weryfikacji.
Porównanie do fast foodu pojawia się coraz częściej – AI jest łatwa w użyciu, ale niekoniecznie wartościowa w dłuższej perspektywie.
Największy problem dopiero nadchodzi?
Część przedstawicieli pokolenia Z obawia się, że prawdziwe skutki rewolucji AI dopiero nadejdą – i uderzą w jeszcze młodsze generacje.
Dzieci wychowujące się w świecie, w którym AI jest wszechobecna, mogą nigdy nie wykształcić krytycznego podejścia do technologii.
A to – zdaniem wielu – jest znacznie większym zagrożeniem niż sama automatyzacja pracy.
Foto: ChatGPT Images/AI.