OpenAI, twórca ChatGPT, wchodzi w jeden z najważniejszych momentów w swojej historii. Firma przygotowuje się do potencjalnego debiutu giełdowego, ale jednocześnie z jej najwyższego kierownictwa odchodzą kolejni doświadczeni menedżerowie. Najnowsze odejście Denise Dresser, szefowej przychodów, nastąpiło zaledwie dwa dni po informacji o odejściu wieloletniego dyrektora operacyjnego Brada Lightcapa. Dla inwestorów to kolejny sygnał ostrzegawczy.
OpenAI ma za sobą okres niezwykle szybkiego wzrostu, ale obecnie musi udowodnić inwestorom, że potrafi utrzymać stabilność organizacyjną w momencie, gdy jej wycena sięga 852 mld dolarów, a firma przygotowuje się do potencjalnie jednego z największych debiutów giełdowych w historii.
Problemem jest jednak nie tylko skala odejść, ale również ich moment. W ciągu zaledwie kilku dni OpenAI straciło dwóch istotnych menedżerów. Najpierw Brad Lightcap poinformował, że po ośmiu latach odchodzi z firmy i rozpoczyna pracę nad nowym przedsięwzięciem. Dwa dni później swoją rezygnację ogłosiła Denise Dresser, która dołączyła do OpenAI w grudniu 2025 roku.
Odejścia w najgorszym możliwym momencie
Dresser miała odpowiadać przede wszystkim za rozwój biznesu OpenAI w segmencie przedsiębiorstw. Wcześniej przez ponad dekadę zajmowała wysokie stanowiska w Salesforce, dzięki czemu miała duże doświadczenie w sprzedaży rozwiązań dla firm. Jej zadaniem było rozwijanie jednego z najbardziej perspektywicznych obszarów działalności OpenAI.
Jej znaczenie szybko rosło. Cztery miesiące po zatrudnieniu przejęła część obowiązków Brada Lightcapa, a jej pozycja w strukturach firmy jeszcze się umocniła. Teraz jednak również ona odchodzi.
Sytuacja jest szczególnie istotna dlatego, że biznes OpenAI coraz mocniej opiera się właśnie na klientach korporacyjnych. Według informacji przedstawionych inwestorom przez CFO Sarah Friar przychody z segmentu przedsiębiorstw są już większe niż przychody z biznesu konsumenckiego napędzanego przez ChatGPT.
OpenAI twierdzi, że pod kierownictwem Dresser segment przedsiębiorstw urósł do 2 mln klientów, czyli dwukrotnie w ciągu roku. W kwietniu Dresser mówiła natomiast, że biznes korporacyjny odpowiadał już za około 40 proc. przychodów firmy i zmierzał do zrównania się z biznesem konsumenckim pod koniec 2026 roku.
Jej odejście oznacza więc zmianę na stanowisku osoby odpowiedzialnej za jeden z kluczowych filarów przyszłego rozwoju OpenAI.
Nowy szef przychodów ma doświadczenie z Wiz
OpenAI szybko wskazało następcę Dresser. Został nim Dali Rajic, były dyrektor operacyjny firmy cyberbezpieczeństwa Wiz, którą Google przejął wcześniej w tym roku za 32 mld dolarów.
Greg Brockman przekonuje, że Dresser przeprowadziła dział przychodów przez ważny etap rozwoju firmy, a Rajic ma teraz przełożyć zdobyte doświadczenia na powtarzalny model działania i dalszą ekspansję AI w biznesie.
To ważne, ponieważ OpenAI nie może już opierać swojej przyszłości wyłącznie na sukcesie ChatGPT. Rynek przedsiębiorstw jest coraz bardziej konkurencyjny, a firmie coraz mocniej zagrażają między innymi Anthropic oraz chińskie rozwiązania wykorzystujące tańsze modele z otwartymi wagami.
Inwestorzy zaczynają zadawać trudne pytania
Odejścia na szczycie organizacji są szczególnie kłopotliwe przed planowanym IPO.
OpenAI złożyło w czerwcu poufny prospekt emisyjny, ale nie podało jeszcze harmonogramu potencjalnego debiutu giełdowego. Wycena firmy wynosi obecnie 852 mld dolarów, co oznacza, że inwestorzy publiczni będą oczekiwać nie tylko dalszego wzrostu przychodów, ale również znacznie większej przewidywalności działania.
Kevin McCormick, założyciel startupu SignAudit.AI, określił odejścia menedżerów przed IPO mianem „ogromnej czerwonej flagi”. Jego zdaniem szczególnie zastanawiające jest to, że doświadczeni menedżerowie mogą rezygnować z potencjalnie bardzo dużych korzyści finansowych związanych z przyszłym debiutem.
Nie wszyscy inwestorzy postrzegają sytuację tak dramatycznie. Dwóch obecnych inwestorów OpenAI przyznało, że byli zaskoczeni odejściem Dresser, ale jednocześnie wskazali, że chaos organizacyjny jest częścią bardzo szybko rozwijającej się kultury firmy.
To nie pierwszy kryzys kadrowy w OpenAI
Problem jest jednak szerszy niż wydarzenia z ostatnich kilku dni. OpenAI od dłuższego czasu doświadcza zmian na najwyższych stanowiskach.
W kwietniu z firmy odeszło kilku znanych menedżerów, w tym Kevin Weil, wiceprezes odpowiedzialny za OpenAI for Science, oraz szefowa marketingu Kate Rouch.
OpenAI ma zresztą dłuższą historię turbulencji na szczycie. Najbardziej spektakularnym przykładem pozostaje wydarzenie z 2023 roku, gdy Sam Altman został nagle odwołany ze stanowiska CEO. Po kilku dniach chaosu i groźbach masowego odejścia pracowników wrócił na stanowisko.
Tamto wydarzenie do dziś pozostaje częścią historii OpenAI i powróciło również podczas tegorocznego procesu sądowego Elona Muska przeciwko firmie i Altmanowi.
OpenAI pokazuje inwestorom wzrost zamiast chaosu
Firma próbuje jednocześnie pokazać, że problemy kadrowe nie przekładają się na jej wyniki biznesowe.
Greg Brockman poinformował pracowników, że przychody w ujęciu rocznym wzrosły w lipcu o ponad 20 proc. miesiąc do miesiąca, a w przypadku klientów biznesowych wzrost wyniósł 32 proc.
To właśnie ten wzrost ma być jednym z najważniejszych argumentów OpenAI w rozmowach z inwestorami. W piątek CFO Sarah Friar spotkała się z inwestorami, a Brockman uczestniczył w prezentacji dotyczącej przyszłości firmy. Spotkanie było zaplanowane jeszcze przed ostatnimi zmianami kadrowymi.
OpenAI znajduje się więc w dość nietypowej sytuacji. Z jednej strony firma może pochwalić się bardzo szybkim wzrostem i coraz większym znaczeniem segmentu przedsiębiorstw. Z drugiej — właśnie w momencie przygotowań do potencjalnego IPO musi tłumaczyć kolejne odejścia osób znajdujących się na szczycie organizacji.
Przed OpenAI najważniejszy test
Dla inwestorów kluczowe będzie teraz to, czy ostatnie odejścia okażą się jedynie kolejnym elementem charakterystycznej dla OpenAI dynamicznej kultury, czy też oznaką głębszego problemu z zarządzaniem firmą.
OpenAI musi jednocześnie walczyć z Google, Anthropic i producentami tańszych modeli AI, rozwijać biznes korporacyjny i przekonać rynek, że gigantyczna wycena jest uzasadniona.
Na razie firma pokazuje przede wszystkim wzrost przychodów i rosnącą liczbę klientów biznesowych. Jednak przed potencjalnym debiutem giełdowym inwestorzy będą patrzeć nie tylko na wyniki. Będą również chcieli wiedzieć, kto właściwie będzie prowadził OpenAI w kolejnej fazie jej rozwoju.
I właśnie dlatego seria odejść na szczycie firmy może być dla OpenAI znacznie większym problemem niż zwykła rotacja kadry.
Foto: DepositPhotos.