Firma Starcloud chce stworzyć zupełnie nową infrastrukturę dla sztucznej inteligencji. Zamiast budować kolejne ogromne centra danych na Ziemi, zamierza umieszczać serwery i procesory GPU na orbicie. Wśród inwestorów startupu znalazła się NVIDIA, a docelowa wizja zakłada nawet 88 tysięcy satelitów i 20 GW mocy obliczeniowej.
Jeszcze niedawno pomysł budowania centrów danych w kosmosie brzmiał jak futurystyczna koncepcja rodem z filmu science fiction. Dziś zaczynają pojawiać się firmy, które próbują zamienić go w realny biznes. Jedną z nich jest amerykański startup Starcloud, który właśnie zdobył 250 mln dolarów na rozwój orbitalnej infrastruktury dla sztucznej inteligencji.
Runda finansowania została poprowadzona przez Manhattan West, a wśród nowych inwestorów znalazły się NVIDIA i Cisco Investments. Po transakcji wycena Starcloud sięgnęła 2,3 mld dolarów, a łączna kwota pozyskanego przez firmę kapitału od momentu jej założenia w 2024 roku wzrosła do 450 mln dolarów.
To pokazuje, że pomysł przenoszenia części infrastruktury AI poza Ziemię zaczyna być traktowany przez inwestorów znacznie poważniej niż jeszcze kilka lat temu.
Pierwszy NVIDIA H100 już trafił na orbitę
Starcloud nie zaczyna jednak od zera.
W listopadzie 2025 roku firma umieściła na orbicie satelitę Starcloud-1 wyposażonego w układ NVIDIA H100. Był to ważny eksperyment, ponieważ H100 nie jest typowym układem projektowanym z myślą o pracy w przestrzeni kosmicznej. To potężny akcelerator wykorzystywany w naziemnych centrach danych do trenowania i uruchamiania modeli sztucznej inteligencji.
Starcloud twierdzi, że później udało się wykorzystać orbitalny sprzęt między innymi do trenowania modelu AI, uruchomienia wersji Gemini oraz prowadzenia obliczeń związanych z wnioskowaniem i dostrajaniem modeli.
To istotne nie dlatego, że pojedynczy satelita może konkurować z ziemskim centrum danych. Jego znaczenie polega na pokazaniu, że sprzęt klasy data center może wykonywać zadania AI na orbicie.
A to otwiera znacznie większą dyskusję.
Dlaczego w ogóle budować centra danych w kosmosie?
Rozwój sztucznej inteligencji powoduje gwałtowny wzrost zapotrzebowania na energię, układy GPU i infrastrukturę centrów danych. Firmy technologiczne budują coraz większe obiekty, ale na Ziemi pojawiają się ograniczenia związane z dostępnością energii, terenu, sieci energetycznych i systemów chłodzenia.
Starcloud chce wykorzystać do tego przestrzeń kosmiczną.
W teorii orbita może zaoferować dostęp do ogromnej ilości energii słonecznej, a część problemów związanych z lokalizacją wielkich centrów danych wygląda zupełnie inaczej, gdy serwery znajdują się setki kilometrów nad powierzchnią Ziemi.
Nie oznacza to jednak, że kosmiczne centrum danych jest prostsze od ziemskiego.
Wręcz przeciwnie.
Największym problemem będzie chłodzenie
Na Ziemi potężne centra danych korzystają z rozbudowanych systemów chłodzenia. W przestrzeni kosmicznej nie można po prostu wykorzystać powietrza do odprowadzania ciepła.
Ciepło musi być transportowane do specjalnych radiatorów i wypromieniowywane w przestrzeń.
Do tego dochodzi promieniowanie kosmiczne, które może powodować problemy z elektroniką, oraz konieczność zabezpieczenia całej infrastruktury przed przeciążeniami podczas startu.
Dlatego NVIDIA i Starcloud pracują nad rozwiązaniami przeznaczonymi specjalnie do pracy poza atmosferą.
Jednym z nich ma być NVIDIA Space-1 Vera Rubin Module – orbitalna wersja przyszłej platformy obliczeniowej, która ma zostać przystosowana do ekstremalnych warunków panujących w kosmosie.
To może być znacznie ważniejsze niż samo wysłanie pojedynczego H100 na orbitę. Jeśli specjalistyczne układy obliczeniowe będą mogły działać tam przez długi czas, możliwe stanie się budowanie całych klastrów GPU poza Ziemią.
Starcloud chce zbudować 88 tysięcy satelitów
Najbardziej spektakularna część planów Starcloud dotyczy jednak skali.
Firma mówi o docelowej konstelacji liczącej nawet 88 tysięcy satelitów, które łącznie mogłyby zapewnić około 20 GW mocy obliczeniowej.
To ogromna liczba.
Dla porównania – obecna infrastruktura Starcloud jest na tym tle eksperymentalna. Firma dopiero rozwija kolejne generacje swoich satelitów i buduje możliwości produkcyjne potrzebne do zwiększenia skali działalności.
Nie należy więc traktować 20 GW jako mocy, którą Starcloud dysponuje obecnie. To długoterminowy cel pokazujący skalę ambicji startupu.
Jeżeli jednak choć część tej wizji zostanie zrealizowana, będziemy mieli do czynienia z zupełnie nowym rodzajem infrastruktury internetowej.
Nadchodzi Starcloud-3
Najbliższym dużym krokiem ma być Starcloud-3.
Firma rozwija ten statek jako znacznie większą platformę obliczeniową, która ma być w stanie obsługiwać znacznie poważniejsze zadania AI niż pierwszy demonstrator.
Starcloud rozwija również nową fabrykę w Woodinville w stanie Waszyngton o powierzchni około 100 tys. stóp kwadratowych. Ma ona umożliwić zwiększenie produkcji kolejnych jednostek.
I właśnie tutaj zaczyna się największe wyzwanie całego projektu.
Nie chodzi bowiem o zbudowanie jednego satelity.
Chodzi o stworzenie fabryki zdolnej produkować ogromną liczbę satelitów oraz systemu startowego, który będzie w stanie regularnie wynosić je na orbitę.
Problemem mogą być rakiety
Paradoksalnie Starcloud może w przyszłości potrzebować nie tylko większej liczby procesorów, ale również ogromnej liczby miejsc na rakietach.
Przy konstelacji liczącej dziesiątki tysięcy satelitów nawet bardzo tani dostęp do orbity może okazać się niewystarczający.
To jeden z powodów, dla których obecne finansowanie ma zostać przeznaczone również na zabezpieczenie przyszłych możliwości wynoszenia satelitów.
Skala przedsięwzięcia jest więc ogromna. Starcloud musi jednocześnie rozwiązać problemy związane z produkcją, energią, chłodzeniem, promieniowaniem, komunikacją, serwisowaniem i wynoszeniem infrastruktury na orbitę.
Czy centra danych rzeczywiście przeniosą się w kosmos?
Na razie zdecydowanie za wcześnie, żeby mówić o końcu tradycyjnych centrów danych.
Największe obiekty AI nadal będą powstawały na Ziemi, gdzie znacznie łatwiej dostarczyć energię, wymienić uszkodzony sprzęt i rozbudować infrastrukturę.
Kosmos może jednak stać się uzupełnieniem naziemnej infrastruktury AI, szczególnie dla określonych rodzajów obliczeń.
To zresztą ciekawy kierunek, bo równolegle nad podobnymi koncepcjami pracują również inne firmy. Rozwój rakiet wielokrotnego użytku, coraz mniejsze satelity oraz gwałtownie rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową sprawiają, że ekonomiczna strona takiego rozwiązania zaczyna wyglądać zupełnie inaczej niż jeszcze dekadę temu.
Starcloud próbuje więc odpowiedzieć na jedno z największych pytań związanych z przyszłością sztucznej inteligencji: skąd wziąć energię i infrastrukturę potrzebną do obsługi kolejnej generacji modeli AI?
Odpowiedź startupu brzmi: częściowo poza Ziemią.
Jeżeli firma rzeczywiście zdoła zbudować orbitalne klastry GPU na dużą skalę, centra danych przestaną być kojarzone wyłącznie z ogromnymi halami stojącymi na powierzchni Ziemi. Mogą stać się również elementem infrastruktury znajdującej się na orbicie.
Na razie jest to ambitny eksperyment. Ale fakt, że w jego rozwój inwestuje sama NVIDIA, sprawia, że kosmiczna infrastruktura dla AI przestaje wyglądać jak odległa fantazja, a zaczyna być jednym z najbardziej interesujących eksperymentów technologicznych najbliższych lat.
Foto: Chat GPT Image/AI.