Rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową dla sztucznej inteligencji wywołało globalny kryzys energetyczny w branży centrów danych. Pojawiają się nawet koncepcje. W tym umieszczenie serwerów pod wodą – w morzu.
PortalTechnologiczny.pl pisał o podobnym kierunku już blisko pół roku temu, opisując chiński projekt podwodnych kapsuł z serwerami. Teraz do gry wchodzi Europa.
Offshore zamiast kosmosu – plan Aikido
Norweski deweloper energetyki wiatrowej Aikido Technologies planuje jeszcze w tym roku uruchomić demonstracyjne, 100-kilowatowe centrum danych u wybrzeży Norwegii. Serwery mają zostać umieszczone w zanurzonych modułach pływającej morskiej turbiny wiatrowej.
Jeśli pilotaż zakończy się sukcesem, firma chce pójść znacznie dalej. W 2028 roku u wybrzeży Wielkiej Brytanii ma powstać większa instalacja:
- turbina wiatrowa o mocy 15–18 MW,
- centrum danych o mocy 10–12 MW,
- bezpośrednie zasilanie z morskiej farmy wiatrowej.
To oznaczałoby stworzenie zintegrowanego systemu: produkcja energii i jej natychmiastowe zużycie w jednym miejscu, bez przeciążania lądowych sieci.
To nie tylko Microsoft. Chiny już testują komercyjne wdrożenia
Podwodne centra danych to nie nowość. Microsoft testował takie rozwiązanie już w 2018 roku u wybrzeży Szkocji. W trakcie 25-miesięcznego eksperymentu awarii uległo zaledwie 6 z ponad 850 serwerów — wynik zaskakująco dobry. Projekt jednak ostatecznie zamknięto w 2024 roku.
Ale Microsoft nie był jedynym graczem.
Blisko pół roku temu PortalTechnologiczny.pl opisywał projekt chińskiej firmy Highlander, która przygotowuje komercyjne podwodne centrum danych w pobliżu Szanghaju. Z usług instalacji mają korzystać m.in. China Telecomoraz państwowa spółka specjalizująca się w obliczeniach AI.
Chiński projekt zakłada:
- wykorzystanie naturalnego chłodzenia prądami morskimi,
- redukcję zużycia energii na chłodzenie nawet o 90%,
- zasilanie w ponad 95% z OZE — głównie z morskich farm wiatrowych,
- hermetyczne kapsuły ze specjalnych stopów stali odpornej na korozję.
To pokazuje, że podwodne centra danych przestają być eksperymentem, a zaczynają być realnym elementem globalnego wyścigu technologicznego.
Dlaczego ocean przyciąga branżę AI?
1. Energia na miejscu
Największym wyzwaniem dla centrów danych AI jest dziś dostęp do stabilnej mocy. Offshore oznacza bezpośrednie podłączenie do źródła energii — turbiny wiatrowej znajdującej się tuż nad instalacją.
2. Naturalne chłodzenie
Zimna woda morska działa jak gigantyczny radiator. W czasach, gdy chłodzenie pochłania ogromną część energii centrów danych, to przewaga trudna do zignorowania.
3. Mniej konfliktów społecznych
Centra danych na lądzie coraz częściej budzą sprzeciw mieszkańców. Instalacje podwodne praktycznie eliminują problem hałasu i zajmowania terenów inwestycyjnych.
Ryzyka: korozja i wpływ na ekosystem
Ocean to środowisko ekstremalne. Słona woda przyspiesza korozję, a infrastruktura musi być w pełni zabezpieczona przed wilgocią i ciśnieniem.
Pojawia się też pytanie o wpływ na środowisko. Oddawane do wody ciepło może zmieniać lokalne ekosystemy. W testach prowadzonych wcześniej przez Highlander nie wykazano przekroczeń norm temperatury, ale eksperci ostrzegają, że przy instalacjach wielomegawatowych problem tzw. „zanieczyszczenia termicznego” może stać się realny.
Kosmos czy ocean?
W kontekście rosnącego zapotrzebowania AI na energię branża rozważa dziś niemal wszystko — od reaktywacji elektrowni jądrowych po orbitalne farmy słoneczne.
Tymczasem Europa i Chiny pokazują, że odpowiedź może nie leżeć w kosmosie, lecz pod wodą.
Wyścig o energooszczędną infrastrukturę dla sztucznej inteligencji nabiera tempa — a ocean zaczyna odgrywać w nim coraz ważniejszą rolę.
Foto: Aikido Technologies.