Rosnące ceny pamięci NAND, napędzane boomem na sztuczną inteligencję, zaczynają uderzać w rynek gier.
Według najnowszych doniesień część użytkowników Nintendo Switch 2 ogranicza zakupy nowych tytułów, ponieważ konsola ma zbyt mało miejsca na duże gry, a rozszerzenie pamięci staje się coraz droższe.
To z kolei może zagrozić jednemu z najważniejszych źródeł przychodów firmy Nintendo.
AI winduje ceny pamięci na świecie
Globalny boom na sztuczną inteligencję powoduje ogromne zapotrzebowanie na pamięci i nośniki danych. Centra danych budowane przez firmy technologiczne zużywają ogromne ilości układów pamięci NAND i DRAM.
Efekt? Ceny komponentów rosną, a branża elektroniki – w tym gaming – zaczyna odczuwać skutki niedoborów.
Dla producentów konsol oznacza to wyższe koszty produkcji, ale także droższe rozwiązania dla użytkowników, którzy chcą zwiększyć przestrzeń na gry.
256 GB to dziś za mało
Nowa konsola Nintendo oferuje 256 GB pamięci wewnętrznej. Problem w tym, że współczesne gry są ogromne.
Dobrym przykładem jest nadchodzący hit Final Fantasy VII Rebirth, który ma zajmować około 102,5 GB. To niemal 40 proc. całej pamięci konsoli.
Oznacza to, że:
- kilka dużych tytułów może całkowicie zapełnić pamięć urządzenia,
- użytkownicy muszą kasować starsze gry,
- wielu graczy decyduje się na zakup dodatkowych kart pamięci.
Jeden z użytkowników cytowany w raporcie przyznał, że wcześniej kupował gry spontanicznie, ale teraz jest znacznie bardziej ostrożny, bo pamięć w konsoli „zapełnia się znacznie szybciej, niż się spodziewał”.
Sprzedaż gier spowalnia
Dane pokazują, że gracze kupują mniej tytułów niż w przypadku poprzedniej generacji konsoli.
Gdy Nintendo Switch osiągnął sprzedaż około 17 milionów egzemplarzy, średnia liczba kupionych gier wynosiła 3,88 na konsolę.
Tymczasem w przypadku Switcha 2 wskaźnik ten wynosi obecnie zaledwie 2,18 gry na urządzenie.
To znaczący spadek – szczególnie niepokojący dla Nintendo, które większość swoich zysków generuje właśnie ze sprzedaży oprogramowania.
Karty pamięci drożeją
Aby przechowywać więcej gier, użytkownicy muszą kupować karty microSD Express. Problem w tym, że również one drożeją.
Przykłady z USA (podobnie jest na całym świecie):
- 512 GB TeamGroup Apex microSD Express – około 115 dolarów (wcześniej ok. 100 USD),
- 1 TB Lexar Play Pro microSD Express – około 220 dolarów (wcześniej poniżej 190 USD).
Dla graczy oznacza to dodatkowe wydatki, które dochodzą do ceny samej konsoli.
Nintendo próbuje ratować sytuację
Firma Nintendo próbuje złagodzić problem, wprowadzając własne karty pamięci produkowane przez Samsung.
Nintendo miało nawet wynegocjować z detalistami niższe marże, aby obniżyć ceny tych akcesoriów.
Na rynku pojawiła się już karta 256 GB Nintendo microSD Express, która kosztuje około 59 dolarów. Jednak dla wielu graczy to wciąż za mało miejsca, szczególnie przy dzisiejszych rozmiarach gier.
Konsola droga, gry też
Do całkowitego kosztu ekosystemu trzeba doliczyć jeszcze cenę samej konsoli.
Nintendo Switch 2 kosztuje około 449 dolarów, a nowe gry wyceniane są najczęściej na 50–80 dolarów.
Jeśli do tego dochodzi konieczność kupowania dodatkowych kart pamięci, całkowity koszt posiadania konsoli szybko rośnie – co może powstrzymywać graczy przed kupowaniem kolejnych tytułów.
Boom AI uderza w gaming
Paradoksalnie więc rozwój sztucznej inteligencji zaczyna wpływać nawet na rynek gier wideo.
Ogromne zapotrzebowanie na pamięć w centrach danych sprawia, że drożeją komponenty używane w elektronice użytkowej. W przypadku Nintendo może to oznaczać nie tylko droższą konsolę, ale także… mniejszą sprzedaż gier.
A to właśnie gry są prawdziwą żyłą złota dla producentów konsol.
Foto: Nintendo.