Serwis X, dawniej Twitter, uruchamia własny marketplace nazw użytkowników. To długo zapowiadana funkcja, która może przynieść firmie Elona Muska nowy, niezwykle dochodowy strumień przychodów.
Bo najrzadsze i najbardziej pożądane nazwy – takie jak @Pizza, @Tom czy @One – będą sprzedawane nawet za milion dolarów.
Nowa era cyfrowych nieruchomości
Od teraz tylko subskrybenci planów Premium Plus i Premium Business będą mogli brać udział w nowym rynku nazw. X podzielił nieaktywne konta na dwie kategorie:
- Priority handles – pełne imiona, dłuższe frazy lub kombinacje alfanumeryczne, np. @JohnSmith czy @Lisa35. Można je uzyskać bez dodatkowej opłaty, ale tylko na czas trwania płatnej subskrypcji. Po jej anulowaniu X odbiera nazwę po 30 dniach.
- Rare handles – krótkie, uniwersalne nazwy, które kosztują od 2,5 tys. do ponad miliona dolarów, w zależności od ich popularności i znaczenia kulturowego. W tym przypadku użytkownik zachowuje nazwę nawet po rezygnacji z subskrypcji.
To nie tylko nowy sposób monetyzacji, ale i próba ucywilizowania procederu, który od lat kwitł w podziemiu. Już w czasach Twittera istniały nieoficjalne giełdy, gdzie nazwy użytkowników sprzedawano po cichu za tysiące dolarów. Teraz X przejmuje nad tym pełną kontrolę – i, co kluczowe, bierze zyski dla siebie.
Koniec chaosu, początek wielkiego biznesu
Firma tłumaczy, że nowy system ma zapobiec wcześniejszym nadużyciom, gdy boty automatycznie przechwytywały pożądane nazwy w ułamku sekundy. Teraz użytkownicy będą mogli dodać wybrany identyfikator do listy obserwowanych i otrzymać powiadomienie, gdy stanie się dostępny.
Nie wszystko jednak wygląda idealnie. Kupione nazwy są niewymienialne i niesprzedawalne – próba handlu nimi poza oficjalnym rynkiem grozi blokadą konta. X zastrzega też, że dopiero planuje wprowadzenie opcji przekierowywania ruchu ze starych nazw, co miałoby dodatkowo zwiększyć przychody platformy.
Elon Musk i złota cyfrowa kopalnia
To nie pierwszy raz, gdy Elon Musk próbuje zarobić na nieaktywnych kontach. Już w 2022 roku zapowiadał „uwolnienie” 1,5 miliarda nieużywanych nazw, a w 2023 roku oferował wybrane za 50 tys. dolarów.
Teraz jednak gra toczy się o znacznie większe stawki – i o nowy model biznesowy X, który coraz wyraźniej odcina się od upadających przychodów z reklam.
Eksperci zauważają, że Musk zmienia platformę w cyfrowy rynek dóbr luksusowych – gdzie dostęp do krótkiej, atrakcyjnej nazwy staje się symbolem statusu, niczym adres w ekskluzywnej dzielnicy. To może przyciągnąć marki, influencerów i kolekcjonerów gotowych płacić fortunę za prestiż i widoczność.
Cyfrowe elity i biedota ze znikającymi prawami
Nie brakuje jednak krytyków. Według nich nowy system tworzy kastę uprzywilejowanych użytkowników, którzy mogą pozwolić sobie na utrzymanie płatnej subskrypcji, podczas gdy inni tracą swoje tożsamości online.
Dodatkowo X nie ujawnia, jak dokładnie określa „nieaktywność” kont ani jak użytkownicy mogą odwołać się od decyzji o odebraniu nazwy. A to już budzi poważne pytania o przejrzystość i prawa cyfrowych właścicieli.
Jedno jest jednak pewne:.Elon Musk znów potrafi przekuć coś, co dotąd wydawało się nieopłacalne, w kolejną żyłę złota. Tym razem — w świecie cyfrowych nazw i tożsamości.
Foto: Qwen3/AI.