NASA ogłosiła, że utraciła kontakt z orbiterem MAVEN – jednym z trzech kluczowych statków krążących wokół Marsa i odpowiadających m.in. za łączność z łazikami.
Tymczasem drugi orbiter wkrótce wyczerpie paliwo, a trzeci działa daleko poza terminem swojej „gwarancji”. Eksperci ostrzegają: bez nowych misji infrastruktura NASA wokół Czerwonej Planety może wkrótce ulec krytycznemu osłabieniu.
NASA traci łączność z MAVEN – kluczowym orbiterem na orbicie Marsa
NASA poinformowała, że 6 grudnia agencja straciła kontakt z sondą Mars Atmosphere and Volatile Evolution (MAVEN). To właśnie ona, po wejściu za Mars, przestała wysyłać sygnał do sieci Deep Space Network, mimo że wszystkie jej systemy działały poprawnie przed utratą łączności. Inżynierowie wciąż badają przyczyny awarii.
MAVEN, działająca od 2014 roku, to najmłodszy ze statków NASA na orbicie Marsa. Jej zadaniem było badanie utraty atmosfery Czerwonej Planety i wpływu wiatru słonecznego na jej ewolucję. Sonda odkryła m.in. mechanizmy odpowiedzialne za „wywiewanie” atmosfery i wody w przestrzeń kosmiczną, oraz zarejestrowała szczegółowe pomiary plazmy i zorzy marsjańskich.
Co ważne – w ostatnich latach sonda MAVEN odpowiadała również za przekazywanie danych z łazików Curiosity i Perseverance, często umożliwiając dłuższe i bardziej pojemne sesje komunikacyjne niż inne orbitery. Jej unikalna, wysoka orbita dawała nawet 30 minut ciągłego transferu danych.
Pozostałe orbitery NASA też się starzeją
Niestety MAVEN nie jest jedynym problemem. Pozostała infrastruktura orbitalna NASA jest już mocno wyeksploatowana:
Mars Odyssey (2001)
Najstarszy wciąż działający orbiter, mający ponad 20 lat. Według NASA paliwo wyczerpie się w ciągu najbliższych kilku lat.
Mars Reconnaissance Orbiter – MRO (2005)
Wciąż w dobrej kondycji, z paliwem wystarczającym do lat 30., ale również działa znacznie dłużej, niż zakładano. To właśnie MRO wykonuje najdokładniejsze zdjęcia Marsa w historii i wspiera planowanie lądowań przyszłych misji.
Europejskie orbitery – Mars Express (2003) i ExoMars Trace Gas Orbiter (2016) – nadal mogą przekazywać dane z łazików NASA, ale one także działają dłużej niż przewidywano.
Orbitery z Chin i ZEA krążące wokół Marsa nie mogą pełnić funkcji przekaźników komunikacyjnych.
Brak orbiterów = mniej danych z Marsa
Marsjańskie łaziki, choć potrafią komunikować się bezpośrednio z Ziemią, robią to z bardzo małą przepustowością. Bez orbitalnych przekaźników większość zdjęć i pomiarów mogłaby nigdy nie dotrzeć na Ziemię. A to poważnie spowolniłoby badania Marsa.
Co gorsza, zanim utracono kontakt, MAVEN miała paliwa na pracę do końca lat 30. – potencjalnie najdłużej ze wszystkich orbiterów.
Czy USA straci komunikację z Marsa? Czas na nowe misje
Obecny stan floty marsjańskiej rodzi poważne pytania o przyszłość eksploracji Czerwonej Planety. NASA od lat ostrzegała o starzeniu się infrastruktury, ale misje zastępcze były opóźniane na rzecz programu Artemis i budowy stałej obecności na Księżycu, gdzie Stany Zjednoczone rywalizują bezpośrednio z Chinami.
Co więcej, administracja Donalda Trumpa próbowała w 2024 roku wyciąć finansowanie dla MAVEN i 18 innych działających misji kosmicznych, choć Kongres ostatecznie odrzucił te cięcia.
Powrót pomysłu Mars Telecommunications Orbiter
Plan budowy dedykowanego przekaźnika dla Marsa nie jest nowy. NASA rozważała go już 20 lat temu, lecz projekt anulowano w 2005 r. Od tamtego czasu radiowe moduły dorzucano ad hoc do orbiterów naukowych.
Teraz temat wraca z nową siłą. W tzw. „One Big Beautiful Bill” Kongres przeznaczył 700 mln dolarów na rozwój zaawansowanego satelity telekomunikacyjnego dla Marsa w ramach kontraktu typu fixed-price.
Blue Origin, SpaceX i Rocket Lab już pokazały własne koncepcje takiej misji. NASA ma wkrótce ogłosić przetarg.
Wnioski: Mars potrzebuje nowej infrastruktury – i to szybko
Obecna sytuacja – utrata MAVEN, starzenie Odyssey i MRO, oraz brak dedykowanych przekaźników – to wyraźny sygnał, że NASA potrzebuje szybkiej modernizacji sieci orbitalnej Marsa, zanim łaziki zostaną odcięte od świata.
Jeżeli Stany Zjednoczone chcą utrzymać przewagę w eksploracji Czerwonej Planety, inwestycje w nową flotę komunikacyjną są konieczne. I to natychmiast.
Foto: NASA/Kim Shiflett.