Meta Muse

Meta stworzyła AI, które poluje na zapomniane subskrypcje

Meta chce, żeby sztuczna inteligencja nie tylko odpowiadała na pytania, ale także pilnowała naszych pieniędzy. Jej nowy agent AI Muse potrafi przeglądać informacje o cyklicznych opłatach, wskazywać usługi, za które nadal płacimy, a następnie pomóc je anulować. To pozornie drobna funkcja może jednak uderzyć w jeden z fundamentów gospodarki subskrypcyjnej.

Przez lata firmy oferujące usługi w modelu abonamentowym korzystały z bardzo prostej zależności: znacznie łatwiej jest przekonać użytkownika do rozpoczęcia subskrypcji niż skłonić go do jej zakończenia. Po kilku miesiącach na koncie mogą pojawić się dziesiątki niewielkich opłat, o których właściciel rachunku przestaje pamiętać.

Meta chce wykorzystać sztuczną inteligencję, aby odwrócić tę sytuację. I wg CNBC, to może być duży problem.

Muse szuka usług, za które nadal płacimy

Jedną z funkcji nowego agenta Meta jest analiza powtarzających się płatności. Muse, które dodajmy na początku, że na razie działa tylko w USA, może wyszukać informacje o cyklicznych opłatach, wskazać usługi, z których użytkownik już nie korzysta, a następnie — za jego zgodą — przeprowadzić proces ich anulowania. Meta opisuje tę funkcję jako element narzędzi finansowych Muse.

To istotna różnica w porównaniu ze zwykłym chatbotem. Klasyczny model AI może powiedzieć użytkownikowi, jak anulować Netflixa, siłownię czy aplikację z płatnym abonamentem. Agent ma natomiast wykonać za niego kolejne czynności.

W praktyce użytkownik może więc przejść od pytania „za co właściwie płacę?” do konkretnego działania bez samodzielnego przeszukiwania skrzynki e-mail, historii płatności i stron poszczególnych usług.

Małe opłaty tworzą ogromny rynek

Problem, który próbuje wykorzystać Meta, jest większy, niż może się wydawać.

Według danych przytaczanych w analizach rynku amerykańscy konsumenci wydają średnio około 1887 dolarów rocznie na subskrypcje. Oznacza to około 157 dolarów miesięcznie. Jednocześnie część tych wydatków może dotyczyć usług, z których użytkownicy korzystają sporadycznie albo wcale.

Właśnie dlatego mechanizm zastosowany przez Muse może mieć znaczenie dla całego rynku.

Pojedyncza opłata w wysokości 9 czy 15 dolarów miesięcznie nie musi wyglądać groźnie. Problem pojawia się wtedy, gdy takich usług jest kilka lub kilkanaście. Każda z nich działa osobno, ale wszystkie razem mogą tworzyć znaczące obciążenie domowego budżetu.

AI może sprawić, że znalezienie takich wydatków stanie się znacznie łatwiejsze.

Dla firm subskrypcyjnych oznacza to zmianę zasad gry

Model subskrypcyjny jest szczególnie korzystny dla usługodawcy wtedy, gdy klient pozostaje abonentem przez długi czas. Nie zawsze dlatego, że codziennie korzysta z usługi.

Czasami po prostu zapomina ją anulować.

Jeżeli agenci AI zaczną regularnie analizować wydatki użytkowników i przypominać im o nieużywanych usługach, część tej „bezwładności” może zniknąć. Muse może więc działać jak cyfrowy asystent finansowy, który nie tylko informuje o wydatkach, ale również pomaga ograniczać niepotrzebne koszty.

Dla przedsiębiorstw oznaczałoby to większą presję na utrzymanie klienta rzeczywistą wartością usługi, a nie tylko wygodą automatycznego odnawiania abonamentu.

Meta chce, żeby agent robił znacznie więcej

Anulowanie subskrypcji jest tylko jednym z zastosowań Muse.

Meta rozwija Muse jako osobistego agenta AI, który może wykonywać wieloetapowe zadania w imieniu użytkownika. Ma pracować między innymi z pocztą elektroniczną, kalendarzem, zakupami i innymi usługami.

To właśnie tutaj zaczyna się znacznie większa zmiana.

Dotychczas użytkownik korzystał z internetu przede wszystkim samodzielnie. Wyszukiwał produkt, przechodził do sklepu, wybierał ofertę, logował się, wypełniał formularz i dokonywał płatności.

Agent AI może przejąć sporą część tego procesu.

Użytkownik określa cel, a Muse wykonuje kolejne kroki. Meta przewiduje przy tym mechanizmy zatwierdzania bardziej wrażliwych czynności przez człowieka.

Amazon już pokazał, gdzie zaczyna się problem

Rozwój agentów AI szybko doprowadził jednak do konfliktu między ich twórcami a właścicielami internetowych platform.

Amazon zablokował Muse możliwość korzystania ze swojego sklepu. Firma argumentowała, że agent Meta uzyskiwał dostęp do Amazon.com bez wcześniejszej zgody i że zewnętrzne narzędzia dokonujące zakupów w imieniu klientów powinny działać w sposób jawny oraz respektować zasady właściciela serwisu.

Meta twierdzi z kolei, że Muse nie ma dostępu do haseł ani danych płatniczych użytkownika w taki sposób, który pozwalałby agentowi je odczytywać. Dane uwierzytelniające mają być przechowywane w bezpieczny sposób.

Spór z Amazonem pokazuje, że rozwój agentów AI może zmienić nie tylko sposób korzystania z internetu, lecz także relacje pomiędzy użytkownikiem, platformą i usługodawcą.

Zamiast wyszukiwarki może pojawić się agent

To właśnie dlatego Muse jest ważniejszym projektem, niż sugerowałaby sama funkcja anulowania subskrypcji.

Jeżeli użytkownik zacznie mówić agentowi AI: „sprawdź, za co płacę”, „znajdź tańszą ofertę”, „zarezerwuj mi lot”, „kup ten produkt” albo „anuluj usługę, której nie używam”, przestaje być konieczne odwiedzanie dziesiątek stron internetowych.

Agent staje się pośrednikiem pomiędzy człowiekiem a internetem.

To może mieć konsekwencje dla wyszukiwarek, sklepów internetowych, reklamodawców i wszystkich firm, które obecnie zarabiają na tym, że użytkownik odwiedza ich stronę i wykonuje kolejne czynności samodzielnie.

W takim modelu użytkownik może nawet nie zobaczyć strony sklepu. Wystarczy, że jego agent znajdzie odpowiedni produkt i przedstawi mu gotową propozycję.

Największym problemem pozostaje zaufanie

Im więcej Muse może zrobić samodzielnie, tym większego znaczenia nabiera kwestia bezpieczeństwa.

Agent, który ma dostęp do poczty, kalendarza, historii zakupów czy informacji finansowych, dysponuje znacznie większym zakresem danych niż zwykły chatbot. Jednocześnie musi podejmować decyzje dotyczące kolejnych kroków i korzystać z zewnętrznych usług.

Meta już podczas prac nad Muse miała opóźniać jego wprowadzenie między innymi z powodu kwestii bezpieczeństwa. Firma podkreśla, że prywatność i bezpieczeństwo mają być kluczowymi elementami jej strategii dotyczącej osobistych agentów AI.

To oznacza, że przyszłość takich narzędzi będzie zależała nie tylko od tego, co potrafią zrobić, ale również od tego, na ile użytkownicy będą gotowi pozwolić im działać w swoim imieniu.

Muse pokazuje kierunek rozwoju AI

Najważniejsza zmiana nie polega więc na tym, że Meta stworzyła kolejnego asystenta AI.

Muse ma być narzędziem, które przejmuje część codziennych obowiązków użytkownika. Jednym z pierwszych pól jego działania stały się subskrypcje, ponieważ właśnie tam bardzo łatwo znaleźć wydatki, których właściciel konta już nie kontroluje.

Jeśli tego rodzaju agenci upowszechnią się, relacja konsumenta z usługami może się zmienić. Firmy nie będą już konkurowały wyłącznie o to, aby zdobyć klienta. Będą musiały również przekonać jego osobistego agenta, że dana usługa rzeczywiście zasługuje na dalszą opłatę.

A to może być znacznie trudniejszy przeciwnik niż sam użytkownik.

Janusz Palicki
Foto: Meta.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.