Mercedes-Benz zawarł ugodę wartą 149,6 mln dolarów z 48 stanami USA, Portoryko oraz Dystryktem Kolumbii, kończąc wieloletnie dochodzenie dotyczące manipulowania emisjami spalin w samochodach z silnikiem Diesla.
O porozumieniu poinformowała w poniedziałek prokurator generalna stanu Nowy Jork Letitia James.
Dla niemieckiego producenta to formalne zamknięcie większości sporów prawnych w Stanach Zjednoczonych związanych z tzw. dieselgate. Skandalem, który po raz pierwszy ujrzał światło dzienne w 2015 roku po ujawnieniu manipulacji Volkswagena.
Nielegalne oprogramowanie i fikcyjne testy
Według ustaleń prokuratur stanowych Mercedes instalował w pojazdach z silnikiem Diesla nieujawnione i nielegalne oprogramowanie. Zaniżało poziom emisji podczas oficjalnych testów homologacyjnych. W rzeczywistych warunkach drogowych samochody miały emitować nawet 30–40 razy więcej zanieczyszczeń niż dopuszczają amerykańskie normy.
To klasyczny mechanizm znany z dieselgate. Pojazd „rozpoznaje” testy laboratoryjne i przełącza się w tryb niskiej emisji, który nie obowiązuje podczas normalnej jazdy.
Odszkodowania dla kierowców i kosztowne poprawki
Na mocy ugody Mercedes zapłaci 149,6 mln dolarów, a właściciele i leasingobiorcy kwalifikujących się pojazdów otrzymają po 2 tys. dolarów rekompensaty. Pod warunkiem wykonania obowiązkowych modyfikacji emisyjnych.
Producent zobowiązał się także do:
- pokrycia kosztów instalacji zatwierdzonego oprogramowania korygującego emisje,
- zapewnienia wydłużonej gwarancji dla uczestniczących w programie pojazdów,
- wdrożenia dodatkowych mechanizmów kontroli i nadzoru, które mają zapobiec podobnym naruszeniom w przyszłości.
Ugoda obejmuje około 39 565 pojazdów, które do sierpnia 2023 roku nie zostały jeszcze trwale wycofane z ruchu lub naprawione.
Pieniądze dziś, reszta warunkowo
Z całej kwoty 120 mln dolarów zostanie wypłacone stanom natychmiast. Pozostałe 29,6 mln dolarów zostało zawieszone i będzie stopniowo umarzane. O 750 dolarów za każdy pojazd, który Mercedes naprawi, odkupi lub wycofa z rynku.
Według przedstawicieli spółki koszty ugody nie wpłyną na wyniki finansowe koncernu, ponieważ odpowiednie rezerwy zostały utworzone już wcześniej.
To nie pierwsza ugoda Mercedesa
Nie jest to pierwszy raz, gdy Mercedes-Benz płaci wysoką cenę za dieselgate. W 2020 roku koncern zgodził się na 2,2 mld dolarów ugody z rządem federalnym USA oraz około 250 tysiącami właścicieli samochodów, kończąc część sporów cywilnych i karnych.
Dochody stanów ruszyły w 2020 roku, gdy amerykańskie władze zaczęły rozszerzać śledztwa po ujawnieniu skali manipulacji Volkswagena, który ostatecznie zapłacił ponad 20 mld dolarów kar i odszkodowań na całym świecie.
Dieselgate wciąż żyje
Choć od wybuchu afery minęła dekada, skutki dieselgate nadal odbijają się na globalnym rynku motoryzacyjnym. Mercedes, podobnie jak Ford, Nissan czy Renault, musi liczyć się z dalszymi roszczeniami. W tym w Wielkiej Brytanii, gdzie w październiku uruchomiono kolejne pozwy zbiorowe przeciwko producentom.
Sprawa Mercedesa pokazuje, że nawet w erze elektromobilności stare grzechy technologiczne wciąż potrafią generować wielomilionowe rachunki. I to na długo po zakończeniu produkcji silników Diesla.
Foto: Michael Kauer z Pixabay.