Francja może już we wrześniu wprowadzić jeden z najbardziej restrykcyjnych zakazów korzystania z mediów społecznościowych w Europie.
Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział przyspieszenie prac legislacyjnych, które mają uniemożliwić dzieciom poniżej 15. roku życia dostęp do platform takich jak Instagram, TikTok czy Facebook. Jak podkreśla, stawką jest zdrowie psychiczne młodego pokolenia.
Mózgi naszych dzieci nie są na sprzedaż
Emmanuel Macron ogłosił swoje stanowisko w nagraniu opublikowanym przez francuskie media. Prezydent nie pozostawił wątpliwości co do motywów rządu, mówiąc wprost, że emocje i uwaga dzieci nie mogą być towarem w rękach algorytmów.
– Mózgi naszych dzieci i nastolatków nie są na sprzedaż. Ich emocje nie są po to, by były manipulowane – ani przez amerykańskie platformy, ani przez chińskie algorytmy – podkreślił Macron.
Celem rządu jest wprowadzenie zakazu jeszcze przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego we wrześniu. Równolegle Francja planuje również ograniczenie używania smartfonów w szkołach średnich, co ma wzmocnić koncentrację uczniów i ograniczyć uzależnienie od ekranów.
Francja zaostrza kurs wobec Big Techów
Projekt ustawy firmuje Laure Miller z prezydenckiej partii Renaissance. Jak przyznaje, dziś mechanizmy ochrony nieletnich są w dużej mierze fikcją.
– W praktyce nie ma żadnej realnej weryfikacji wieku. Wystarczy wpisać dowolną datę urodzenia i uzyskuje się dostęp do platformy – tłumaczy Miller.
Nowe prawo ma zmusić platformy do faktycznej kontroli wieku użytkowników, w oparciu o przepisy unijnego Digital Services Act (DSA). Oznaczałoby to konieczność potwierdzania wieku przy zakładaniu konta lub logowaniu się do serwisów społecznościowych.
Choć francuscy politycy przyznają, że całkowite obejście systemu nigdy nie będzie niemożliwe, ich zdaniem państwo ma obowiązek postawić „pierwszą barierę” chroniącą nieletnich w sieci.
Australia już to zrobiła – i pokazuje efekty
Francja nie jest pierwszym krajem, który decyduje się na tak radykalny krok. W grudniu Australia wprowadziła zakaz posiadania kont w mediach społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia. Według premiera Anthony’ego Albanese’a, tylko w pierwszych tygodniach usunięto lub dezaktywowano ponad 4,7 miliona kont należących do nieletnich.
Albanese tłumaczył decyzję rządu rosnącymi dowodami na szkodliwy wpływ social mediów na zdrowie psychiczne dzieci.
– Wiemy, że dzieje się realna krzywda. Jako rząd mamy obowiązek odpowiedzieć na apel rodziców i samych młodych ludzi, którzy mówią: pozwólcie nam po prostu być dziećmi – mówił w rozmowie z CNN.
Psychologowie biją na alarm, Big Tech się broni
Jednym z impulsów do australijskich zmian była głośna książka amerykańskiego psychologa Jonathana Haidta „The Anxious Generation”. Autor przekonuje, że społeczeństwa popełniły podwójny błąd: nadmiernie chroniły dzieci w świecie realnym, a jednocześnie pozostawiły je niemal bez ochrony w świecie cyfrowym.
Rozwiązaniem – według Haidta – powinien być zakaz smartfonów w szkołach oraz ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych dla nieletnich.
Nie wszyscy jednak podzielają ten entuzjazm. Elon Musk, właściciel platformy X, już w 2024 roku krytykował australijskie regulacje, określając je jako „tylne drzwi do kontroli internetu”. Mimo sprzeciwu X ostatecznie dostosował się do przepisów.
Europa zmierza w stronę cyfrowych ograniczeń dla dzieci
Zapowiedź Macrona wpisuje się w szerszy trend widoczny w Europie. Kilka dni wcześniej brytyjski rząd ogłosił, że analizuje możliwość wprowadzenia zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia. O konieczności takiej regulacji mówili też przedstawiciele niemieckiego rządu.
Jeśli Francja dopnie swojego planu, może stać się pierwszym dużym krajem UE, który realnie przetestuje skuteczność DSA w walce o bezpieczeństwo dzieci w sieci. Dla Big Techów oznaczałoby to nie tylko nowe obowiązki, ale także groźny precedens regulacyjny.
Foto: Qwen3/AI.