Brytyjski rząd rozpoczyna pilny wyścig z czasem. Ministerstwo Obrony Zjednoczonego Królestwa ogłosiło start Project Nightfall. To program, którego celem jest szybkie opracowanie i wyprodukowanie naziemnego pocisku balistycznego dalekiego zasięgu, przeznaczonego w pierwszej kolejności dla Ukrainy.
Nowa broń ma umożliwić ukraińskim siłom zbrojnym uderzenia na cele oddalone o ponad 500 kilometrów. To oznacza realną możliwość rażenia rosyjskich zasobów wojskowych z głębi terytorium Ukrainy.
Project Nightfall – rakieta o zasięgu ponad 500 km
Zgodnie z wymaganiami brytyjskiego MON, nowy system uzbrojenia ma:
- osiągać zasięg przekraczający 500 km,
- przenosić 200-kilogramową konwencjonalną głowicę odłamkowo-burzącą,
- być wystrzeliwany z mobilnych platform lądowych,
- działać w warunkach silnych zakłóceń elektromagnetycznych, typowych dla nowoczesnego pola walki.
Kluczowy jest też czas realizacji projektu. Resort obrony chce, by pierwsze testowe odpalenia nastąpiły w ciągu zaledwie 12 miesięcy od podpisania kontraktów.
Ekspresowe tempo, bo Ukraina nie ma czasu
Tempo projektu jest wręcz ekstremalne jak na realia europejskiego przemysłu zbrojeniowego. Brytyjskie władze zamierzają wyłonić trzy zespoły przemysłowe. Każdy otrzyma kontrakt o wartości 9 mln funtów na zaprojektowanie i dostarczenie trzech rakiet testowych.
Jak podkreślają eksperci, tak szybka realizacja jest możliwa tylko pod jednym warunkiem: maksymalnego wykorzystania istniejących komponentów, zamiast budowania systemu od zera.
W mediach branżowych pojawiają się porównania do amerykańskiego Precision Strike Missile (PrSM). Z tą różnicą, że Brytyjczycy chcą wersji „suwerennej”, bez politycznych i eksportowych ograniczeń.
Sprawdzona metoda: recykling technologii wojskowej
To nie byłby pierwszy raz, gdy Londyn sięga po takie rozwiązanie. Przykładem jest pocisk CAMM, znany z systemu Sea Ceptor, który powstał przy wykorzystaniu elementów opracowanych wcześniej dla rakiety ASRAAM.
Takie podejście:
- skraca czas projektowania,
- obniża koszty,
- zmniejsza ryzyko techniczne.
W przypadku Project Nightfall mówimy o maksymalnej cenie 800 tys. funtów za jeden pocisk.
Uderz i zniknij – taktyka nowej broni
Nowe rakiety mają być odpalane z różnych typów pojazdów, co umożliwi szybkie salwy i natychmiastowe opuszczenie stanowiska ogniowego. To odpowiedź na rosyjską przewagę w zakresie rozpoznania i kontruderzeń artyleryjskich.
Dla Ukrainy oznacza to większą przeżywalność wyrzutni i realne zwiększenie zdolności odstraszania.
Mniej polityki, więcej autonomii
Brytyjskie MON otwarcie podkreśla, że Project Nightfall ma zapewnić Ukrainie broń o minimalnych ograniczeniach eksportowych.
To czytelny sygnał. Londyn nie chce, by przyszłe dostawy były blokowane przez polityczne weta państw trzecich – czytaj Stanów Zjednoczonych – bardziej skłonnych do „dialogu” z Moskwą niż realnej pomocy Kijowowi.
Minister ds. gotowości obronnej i przemysłu, Luke Pollard, zapowiedział jasno.
– W 2026 roku będziemy nadal stać ramię w ramię z Ukrainą — dostarczając sprzęt potrzebny dziś i pracując nad pokojem jutra.
Broń dla Ukrainy… i dla brytyjskiej armii
Choć Ukraina jest pierwszym adresatem Project Nightfall, Londyn nie ukrywa, że projekt ma również odbudować własne zdolności artyleryjsko-rakietowe. Te w ostatnich latach zostały poważnie uszczuplone — zarówno przez darowizny sprzętu, jak i wieloletnie zaniedbania modernizacyjne.
Jeśli projekt się powiedzie, nowa rakieta znakomicie pomoże Ukrainie powstrzymywać agresję Rosji. Może też stać się fundamentem przyszłego systemu uderzeń dalekiego zasięgu brytyjskiej armii.
Foto: Grok/AI.