To był moment, który wielu określa jako początek nowej ery eksploracji kosmosu. Chwilę po północy naszego czasu rakieta Space Launch System (SLS) należąca do NASA wzniosła się z przylądka Canaveral, rozpoczynając misję Artemis II — pierwszą od ponad 50 lat załogową podróż w kierunku Księżyca.
Na pokładzie znalazło się czterech astronautów, którzy okrążą Srebrny Glob i powrócą na Ziemię, przygotowując grunt pod przyszłe lądowanie.
Start rakiety był spektaklem na skalę, jakiej współczesna kosmonautyka dawno nie widziała.
Najpotężniejsza rakieta, jaką kiedykolwiek zbudowała NASA, najpierw powoli unosiła się nad wyrzutnią, by po chwili gwałtownie przyspieszyć, rozświetlając nocne niebo dwoma kolumnami ognia.
- Jej ciąg przekracza 8,8 mln funtów.
- Ma cztery silniki RS-25 i dwa boostery.
- Huk w trakcie startu odczuwalny był nawet kilka kilometrów dalej.
Kluczowy moment nastąpił po 70 sekundach od startu — tzw. max Q, czyli punkt największego obciążenia konstrukcji. To właśnie wtedy ryzyko awarii jest najwyższe.
Rakieta przeszła ten etap bez problemów, kierując się nad Atlantyk i pozostawiając za sobą jasny, dymny ślad.
Lecimy dla całej ludzkości
Jednym z najbardziej poruszających momentów był dialog tuż przed startem.
Dyrektor startu, Charlie Blackwell-Thompson, pierwsza kobieta na tym stanowisku w historii agencji, przekazała załodze zgodę na start.
Dowódca misji, Reid Wiseman, odpowiedział:
– Lecimy dla całej ludzkości.
Na pokładzie znajdują się również:
- Victor J. Glover
- Christina Koch
- Jeremy Hansen
To pierwsza od dekad załoga, która poleci tak daleko od Ziemi.
Napięcie do ostatniej chwili
Choć finał był spektakularny, start nie był pewny do samego końca.
Na 10 minut przed startem pojawiły się problemy z systemem awaryjnego przerwania misji — kluczowym elementem bezpieczeństwa astronautów. Odliczanie zostało wstrzymane, a inżynierowie gorączkowo pracowali nad rozwiązaniem problemu.
Dopiero po serii komunikatów:
- „booster – go”
- „GNC – go”
- „range – go”
stało się jasne, że misja może wystartować.
Powrót do Księżyca po ponad 50 latach
Ostatni raz ludzie polecieli w stronę Księżyca w 1972 roku podczas misji Apollo 17.
Teraz, po ponad pół wieku, świat znów patrzy w niebo z podobnymi emocjami.
Misja Artemis II nie zakłada lądowania — to test systemów i przygotowanie do kolejnych etapów programu Artemis, których celem jest stała obecność człowieka na Księżycu, budowa infrastruktury orbitalnej oraz przygotowanie misji na Marsa.
Marzenie wróciło
Start wywołał ogromne emocje nie tylko wśród inżynierów, ale i tysięcy obserwatorów zgromadzonych wokół Kennedy Space Center.
Wielu pracowników NASA mówiło o wzruszeniu, a nawet łzach — to kulminacja lat pracy i napięcia.
Ten moment przywołuje również słowa Neil Armstrong, który lata temu powiedział, że choć marzenie o eksploracji kosmosu może przygasnąć, nigdy nie zniknie.
Miał rację. Start Artemis II to coś więcej niż kolejna misja kosmiczna. To symboliczny powrót do wielkich marzeń o eksploracji kosmosu i dowód na to, że ludzkość wciąż jest zdolna do realizacji najbardziej ambitnych projektów.
Po dekadach stagnacji znów patrzymy w stronę Księżyca — a następny przystanek może znajdować się już na Marsie.
Foto: NASA.