Google Chrome od lat niepodzielnie rządzi rynkiem przeglądarek internetowych. Najnowsze dane StatCounter z września pokazują, że Chrome ma już 71,77% globalnego rynku.
Ten wynik jest wręcz rekordowy. Przypieczętowuje pozycję Chrome jako głównej bramy do internetu. Reszta konkurencji to margines.
Świat: hegemon Chrome, a reszta daleko w tyle
Na poziomie globalnym układ sił wygląda jednoznacznie:
- Chrome – 71,77%
- Safari – 13,9%
- Edge – 4,67%
- Firefox – 2,17%
- Samsung Internet – 1,86%
- Opera – 1,74%
Pozycja Chrome nie była zagrożona od 2012 roku, kiedy wyprzedził Internet Explorera. Jedyne realne oparcie dla konkurencji to urządzenia Apple – to właśnie Safari utrzymuje dwucyfrowy udział na świecie, głównie dzięki iPhone’om i iPadom.
Microsoft Edge czy Firefox balansują na poziomie kilku procent, a ich losy niewiele się zmieniają.
Europa: mocniejsze Safari, większa różnorodność
W Europie Chrome wciąż jest numerem jeden, ale jego udział jest niższy niż globalnie – 59,52%. Drugie miejsce należy do Safari (19,35%), które w Europie jest wyraźnie silniejsze niż średnia światowa. Dlaczego tak dużo? Europejczycy są zamożni – kupują dużo iPhonów i sprzętu Apple’a.
Trzeci jest Edge (6,84%), a za nim Firefox (4,52%) oraz Samsung Internet (3,22%) i Opera (3,03%).
W sumie to oznacza, że europejski rynek jest bardziej zrównoważony – Safari i mniejsze przeglądarki mają tu więcej przestrzeni niż globalnie.
Polska: Chrome i… Opera!
Najciekawiej wygląda jednak Polska. Tutaj Chrome ma 60,84%, ale prawdziwym fenomenem jest Opera, która z udziałem 13,59% zajmuje drugie miejsce – wyraźnie wyżej niż w Europie i na świecie.
Safari w Polsce to tylko 9,41%, a dalej plasują się Firefox (6,19%) i Edge (5,45%). Samsung Internet ledwo przekracza 1,9%.
Polski rynek wyróżnia się więc nieoczekiwanie mocną pozycją Opery, co jest ewenementem na tle globalnym. I odpowiedzi dlaczego tak jest należy chyba szukać w dość odległej przeszłości. Opera pojawiła się w Polsce dawna i była od razu dostrzegana jako lekka i szybka przyglądarka – działająca na każdy sprzęcie. Niekoniecznie nowy i najszybszym. To się spodobało i – jak widać – trwa do dzisiaj.
Chrome idzie dalej – teraz z AI
Dominacja Chrome nie oznacza stagnacji. Google już wprowadza do swojej przeglądarki funkcje oparte na sztucznej inteligencji Gemini. Chrome w USA potrafi już m.in. analizować strony, odpowiadać na pytania na podstawie treści, podsumowywać filmy czy automatycznie dodawać produkty do koszyków zakupowych.
To odpowiedź na nowe wyzwania – pojawienie się konkurentów takich jak Perplexity Comet czy Operator od OpenAI, którzy próbują przedefiniować, czym ma być przeglądarka w erze generatywnej AI.
Król pozostaje jeden
Niezależnie od różnic regionalnych, globalny obraz jest prosty – Chrome to absolutny hegemon rynku przeglądarek. Europa i Polska dodają jednak ciekawego kolorytu – z mocniejszym Safari w Europie i niespodziewanym sukcesem Opery w Polsce.
Jedno jest pewne: nawet jeśli w przyszłości pojawi się realna konkurencja, to dziś internet w ogromnej większości otwiera się przez Chrome.
Foto: Google.