Chiny oficjalnie zgłosiły do międzynarodowych instytucji plany rozmieszczenia nawet 200 tysięcy satelitów internetowych na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO).
Z dokumentów złożonych pod koniec grudnia do Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego (ITU) wynika, że chińskie firmy satelitarne przygotowują największą w historii ofensywę orbitalną. Co znamienne, zgłoszenia pojawiły się krótko po tym, jak Chiny publicznie zaczęły podnosić temat „zatłoczenia orbity” przez amerykańskie megakonstelacje.
Rekordowe plany: ponad 96 tysięcy satelitów w jednym projekcie
Najbardziej ambitne chińskie inicjatywy rozsiewania internetu z kosmosu noszą nazwy CTC-1 oraz CTC-2. Każda z nich zakłada umieszczenie na orbicie aż 96 714 satelitów, co czyniłoby je największymi projektami tego typu na świecie.
Łącznie do ITU trafiło ponad tuzin oddzielnych wniosków od różnych chińskich operatorów. To wyraźnie pokazuje, że nie mamy do czynienia z pojedynczym projektem, lecz skoordynowaną strategią państwowo-korporacyjną.
Orbitalna przestrzeń szybko zmienia się w jeden z najbardziej pożądanych i ograniczonych zasobów XXI wieku. Stany Zjednoczone i Chiny intensyfikują rywalizację o dostęp do częstotliwości radiowych oraz stabilnych pozycji orbitalnych. Te – raz przyznane – zapewniają długoterminową przewagę technologiczną i biznesową.
Na razie to USA są wyraźnym liderem. System Starlink odpowiada dziś za większość aktywnych satelitów na niskiej orbicie, a jego ekspansja wciąż przyspiesza.
W zeszłym tygodniu amerykańska Federalna Komisja Łączności (FCC) zatwierdziła SpaceX wysłanie kolejnych 7 500 satelitów drugiej generacji, co tylko pogłębia przewagę Waszyngtonu w kosmicznym wyścigu.
Chińska odpowiedź: Guowang, Qianfan i China Mobile
Równolegle Pekin buduje własne megakonstelacje satelitów:
- China Mobile zgłosił projekt L1 obejmujący 2 520 satelitów
- Shanghai Spacecom planuje 1 296 satelitów w ramach systemu Qianfan
- państwowy projekt Guowang ma docelowo objąć około 13 tysięcy satelitów
- Qianfan chce przekroczyć 15 tysięcy jednostek do 2030 roku
To jednak dopiero przedsmak tego, co kryje się za projektami CTC-1 i CTC-2.
Starlink pod lupą: ryzyko kolizji i kontrolowane deorbitacje
Chiny otwarcie wskazują na Starlink jako główne źródło problemów. SpaceX planuje bowiem nawet 42 tysiące satelitów, co znacznie przewyższa skalę jakiejkolwiek innej konstelacji.
W grudniu jeden z satelitów Starlink uległ awarii i wszedł w niekontrolowany proces deorbitacji. Standardowo urządzenia te mają żywotność około pięciu lat, po czym są celowo sprowadzane w atmosferę, gdzie ulegają spaleniu.
Na początku stycznia SpaceX ogłosił również, że w 2026 roku obniży orbitę około 4 400 satelitów. Z 550 km do około 480 km – aby zmniejszyć ryzyko kolizji.
Reguły gry: kto pierwszy, ten wygrywa
Zgodnie z regulacjami ITU z 2019 roku operator musi uruchomić system (lub wynieść pierwszy satelita) w ciągu 7 lat od zgłoszenia. 10% konstelacji musi znaleźć się na orbicie w ciągu 2 lat, 50% w ciągu 5 lat a 100% w ciągu 7 lat.
To sprawia, że masowe zgłoszenia projektów stają się narzędziem strategicznym. Nawet jeśli pełna realizacja nigdy nie nastąpi.
Wnioski: kosmiczny Dziki Zachód wchodzi w nową fazę
Wyścig o niską orbitę Ziemi przestaje być wyłącznie domeną inżynierów. Coraz wyraźniej staje się elementem globalnej rywalizacji politycznej, militarnej i gospodarczej. Chiny i USA nie tylko walczą o internet satelitarny, ale o kontrolę nad infrastrukturą, od której w przyszłości zależeć będzie komunikacja, nawigacja i bezpieczeństwo.
A wszystko to dzieje się kilkaset kilometrów nad naszymi głowami.
Foto: Qwen3/AI.