Kalifornijski startup stawia na autonomię, żagle z włókna węglowego i małych nadawców ładunków.
Kalifornijski startup Clippership oficjalnie złożył zamówienie na budowę swojego pierwszego autonomicznego statku towarowego napędzanego wiatrem. Jednostka o długości 24 metrów ma być demonstratorem nowego modelu transportu morskiego — tańszego, bardziej ekologicznego i dostosowanego do potrzeb małych nadawców ładunków.
Projekt statku został już zatwierdzony przez renomowane towarzystwo klasyfikacyjne RINA. Jego wodowanie zaplanowano na koniec 2026 roku.
Żagle zamiast paliwa: nowa generacja napędu wiatrowego
Statek zostanie wyposażony w dwa składane, sztywne skrzydła żaglowe wykonane z kompozytów węglowych. Według Clippership takie rozwiązanie ma oferować ponad dwukrotnie większą efektywność niż tradycyjne żagle z tkanin stosowane we współczesnych jednostkach.
Co istotne, skrzydła składają się na płasko na pokładzie, co umożliwi bezpieczne operowanie statkiem w portach oraz podczas trudnych warunków pogodowych.
Autonomia na otwartym oceanie
Jednym z kluczowych założeń projektu jest maksymalna automatyzacja rejsów oceanicznych. Choć początkowo na pokładzie ma znajdować się załoga nadzorująca, docelowo statek ma być zdolny do rejsów całkowicie bezzałogowych, monitorowanych zdalnie z lądu.
System autonomii wykorzysta:
- radar morski wysokiej rozdzielczości,
- kamery wizyjne i termowizyjne (FLIR),
- satelitarne dane pogodowe w czasie rzeczywistym,
- system AIS do ciągłej wymiany informacji z innymi jednostkami.
Algorytmy będą dynamicznie zarządzać kursem, trymem żagli, sterowaniem i unikaniem kolizji, reagując na zmienne warunki środowiskowe.
Mały statek, duże możliwości logistyczne
Nową jednostkę zaprojektowano specjalnie z myślą o małych i średnich nadawcach, którzy dziś często muszą wybierać pomiędzy drogim transportem lotniczym a nieefektywną logistyką kontenerową.
Statek zaoferuje:
- ładowność 75 europalet,
- klimatyzowaną ładownię,
- transport punkt–punkt bez przeładunków,
- znacząco niższe koszty operacyjne.
Według Clippership taki model może wypełnić lukę pomiędzy globalnymi kontenerowcami a transportem lądowym i lotniczym.
Europejska stocznia, światowe ambicje
Za projekt architektoniczny odpowiada Dykstra Naval Architects, znana z innowacyjnych jednostek żaglowych. Natomiast konstrukcję kadłuba opracowała amerykańska firma Glosten. Budowa statku zostanie zrealizowana w holenderskiej stoczni KM Yachtbuilders, specjalizującej się w jednostkach ekspedycyjnych.
Statek będzie pływał pod banderą Malty, a pierwsze trasy obejmą Atlantyk, Karaiby oraz Amerykę Południową.
To dopiero początek
Clippership zapowiada, że pierwszy statek posłuży do zbierania danych operacyjnych, które pozwolą na dalszą optymalizację projektu. Kolejnym krokiem ma być 48-metrowa jednostka zdolna do przewozu 400 palet oraz wyposażona w automatyczny system obsługi ładunku.
Wraz z rozwojem przepisów dotyczących MASS (Maritime Autonomous Surface Ships) firma chce przejść na w pełni autonomiczne, bezzałogowe rejsy.
Dlaczego to ważne?
Autonomiczne, wiatrowe statki cargo wpisują się w globalne trendy:
- dekarbonizacji transportu,
- ograniczania kosztów logistyki,
- rozwoju robotyki i AI w żegludze.
Jeśli koncepcja Clippership się sprawdzi, może to oznaczać początek nowej ery w transporcie morskim. Zarówno cichej i bezemisyjnej, jak i dostępnej także dla mniejszych graczy rynku.
Foto: Clippership.